Kluczowy wątek ws. tragedii w Ustce. Przyjaciel Piotra K. ujawnił, co działo się w rodzinie

1 godzina temu
Śledczy analizują okoliczności rodzinnej tragedii, do której doszło w poniedziałek w Ustce. 44-letni Piotr K., funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa z 23-letnim stażem, miał użyć noża kuchennego i zaatakować najbliższych. Z relacji osób z jego otoczenia wynika, iż w ostatnich miesiącach w małżeństwie pojawiały się poważne problemy.


Do tragedii doszło w poniedziałek w mieszkaniu przy ul. Bałtyckiej w Ustce. Jak zeznali teściowie Piotra K., cytowani przez Polską Agencję Prasową, tego wieczora rodzina spędzała czas spokojnie – grali razem w karty. 44-latek miał wypić niewielką ilość alkoholu. W pewnym momencie wyszedł do kuchni, a gdy wrócił, trzymał już nóż i rozpoczął atak.

Jak podkreślali teściowie, "nic nie wskazywało na to, iż dojdzie do awantury, nie mówiąc już o takiej tragedii". Z ich relacji wynika, iż nie było żadnego konfliktu, kłótni ani wydarzenia, które mogłoby stanowić bezpośredni "zapalnik" tej tragedii. Pytani przez funkcjonariuszy, kto ich zdaniem był głównym celem ataku, teściowie wskazali na żonę Piotra K., ich córkę.

Kobieta została ciężko ranna, wciąż przebywa w szpitalu. Zginęła 4-letnia córka pary, Anielka. Ratownicy medyczni przez kilkadziesiąt minut prowadzili reanimację dziecka. Dziewczynka miała wiele ran kłutych w obrębie klatki piersiowej i nie udało się jej uratować. Obrażeń doznali również rodzice kobiety oraz 8-letni syn pary. Chłopiec – jak ustalili śledczy – zdołał uciec z mieszkania i odniósł najmniej poważne obrażenia.

Otoczenie o rodzinie Piotra K. Mężczyzna chciał się wyprowadzić


Z relacji sąsiadów, które cytuje "Fakt", wynika, iż ciszę na klatce schodowej w poniedziałkowy wieczór przerwały krzyki domowników, w tym dzieci. Jeden z sąsiadów zaalarmował służby i wraz z teściem próbował obezwładnić agresywnego mężczyznę – bezskutecznie. Dopiero interwencja policji pozwoliła opanować sytuację.

Rodzina Piotra K. przebywała w Ustce na feriach zimowych i często odwiedzała teściów w tym miejscu. Byli dobrze znani sąsiadom. W mediach społecznościowych prezentowali się jako zżyta, aktywna rodzina, często wyjeżdżająca na wakacje i krótkie wyjazdy. Znajomi i sąsiedzi opisywali Piotra K. jako spokojnego, opanowanego człowieka oraz zaangażowanego, bardzo dobrego ojca.

– Znałem Piotrka, porządny człowiek. Złego słowa bym na niego nie powiedział. Jeszcze dzień przed tragedią widziałem, jak z Malwiną i dziećmi szli razem na spacer – opowiadał opowiadał "Faktowi" sąsiad teściów funkcjonariusza SOP.

Jednocześnie w relacji małżeńskiej od pewnego czasu miały pojawiać się konflikty. Osoby z otoczenia rodziny wskazują, iż problemy między małżonkami nasiliły się kilka miesięcy wcześniej. – Na początku października widziałem się z nim. Wiem, iż wtedy jego relacja z żoną była zła. Chciał się wyprowadzić, wynająć kawalerkę na Bródnie [w Warszawie – red.], żeby mieć blisko do dzieci – mówił przyjaciel Piotra K. w programie "Uwaga".

– Nie chciał wyjaśnić, o co chodziło, tylko wiem, iż ona nie stanęła po jego stronie w jakimś konflikcie dotyczącym pracy. Wtedy mówił, iż on chciał rozwodu, a ona mu nie chciała dać, a wcześniej było odwrotnie. Ta kłótnia między nimi musiała dłużej trwać. Jak widziałem później ich zdjęcia na Facebooku to chyba próbowali naprawić te relacje – dodał.

Prokuratura nie odnosi się do tych doniesień, zaznaczając jedynie, iż analiza tła rodzinnego i relacji między domownikami jest jednym z kluczowych elementów prowadzonego postępowania.

Piotr K. był funkcjonariuszem SOP. Służył w Afganistanie i Iraku


Piotr K. przyznał się do winy. Usłyszał zarzut zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa czterech osób. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

W przeszłości Piotr K. brał udział w misjach zagranicznych, m.in. w Iraku, Afganistanie i Pakistanie. Służył w stopniu majora, a wyjazdy poza granice kraju trwały po kilka miesięcy. Od kilku lat pełnił służbę w Polsce.

Śledczy potwierdzili, iż jesienią ubiegłego roku mężczyzna, jako czynny funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, przeszedł obowiązkowe badania lekarskie i psychologiczne oraz uzyskał pozytywne orzeczenie dopuszczające go do wykonywania obowiązków służbowych.

Ze względu na charakter sprawy prokuratura zapowiedziała przeprowadzenie obserwacji psychiatrycznej podejrzanego. Ma ona pomóc w ocenie jego stanu psychicznego w chwili popełnienia czynów. Śledztwo pozostaje w toku.

Idź do oryginalnego materiału