Kardynał nie pamięta księdza Wodniaka

1 godzina temu

Nic nie wiedział, a wspólnego zdjęcia z Janem Wodniakiem nie pamięta. Kardynał Stanisław Dziwisz zeznawał przed Sądem Okręgowym w Krakowie w procesie wytoczonym przez Janusza Szymika.

Był to trzeci termin, ale dopiero pierwszy, na którym kardynał się stawił. W czerwcu zasłaniał się chorobą, a w lipcu wyjazdem do Watykanu. Potem prosił, by go nie wzywać ze względu na wiek i zdrowie. Sąd w Krakowie zobowiązał kardynała do przedstawienia zaświadczenia lekarza sądowego. jeżeli hierarcha by tego nie zrobił, mógłby zostać ukarany grzywną lub zostać doprowadzony na przesłuchanie przez policję.

Kard. Dziwisz stawił się w Sądzie Okręgowym w Krakowie, gdzie złożył przyrzeczenie mówienia prawdy i zeznawał przez około godzinę. Przekonywał, iż nie zna okoliczności sprawy wytoczonej przez Janusza Szymika, bo w tamtych latach przebywał w Watykanie jako sekretarz Jana Pawła II.

Hierarcha mówił, iż kojarzył ks. Wodniaka, bo znał księży archidiecezji, ale nie utrzymywał z nimi kontaktów osobistych. Gdy pełnomocnik Szymika okazał mu zdjęcie sprzed lat, na którym widać go w towarzystwie ks. Wodniaka, kardynał tłumaczył się niepamięcią i faktem, iż fotografia mogła powstać dawno.

Kard. Dziwisz mówił ponadto, iż nie ma wiedzy, w jakich okolicznościach Wodniak został sekretarzem kardynała Franciszka Macharskiego ani czemu został odwołany, choć z Macharskim „żył w przyjaźni”. – Ale nie polegała na tym, żeby on mi mówił o wszystkich sprawach – tłumaczył. Dziwisz zapewniał, iż w Watykanie nigdy nie doszły do niego słuchy o niegodnych zachowaniach byłego proboszcza z Międzybrodzia Bialskiego, a Wodniaka w Watykanie nie widział. Twierdził, iż kard. Macharski przyjeżdżał tam bez swojego sekretarza.

Kard. Dziwisz stwierdził, iż o sprawie molestowania Szymika dowiedział się niedawno, z mediów. Pytany o list, który około 15 lat temu miał przekazać mu ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, w którym prosił go o interwencję wobec ks. Wodniaka, stwierdził, iż dotyczył kilku księży i ich współpracy z SB, a nie sprawy molestowania.

Dziwisz twierdził, iż rozmawiał z Szymikiem przez telefon i wyraził gotowość przyjęcia go, ale do spotkania nie doszło, bo Szymik chciał przyjść z adwokatem. Szymik zaprzeczył, by rozmawiał z Dziwiszem przez telefon.

W trakcie zeznań kardynał poruszył również wątek biskupa Tadeusza Rakoczego, ukaranego przez Stolicę Apostolską za zaniedbania w sprawie nadużyć seksualnych. Mówił o nim jak o przyjacielu. – My ubolewamy, iż został ukarany. On bardzo cierpi, miał załamanie. Czas zaciera pewne fakty – przekonywał Dziwisz.

– Zeznania złożone przez Dziwisza są w jawnej sprzeczności z zeznaniami Wodniaka – ocenia Janusz Szymik i mówi redakcji, iż były proboszcz w trakcie procesu przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej wypowiadał się o kardynale w taki sposób, jakby świetnie się znali i byli na „ty”. – Wodniak jako sekretarz Macharskiego jeździł z nim do Rzymu – nie ma wątpliwości Szymik i dodaje, iż jego pełnomocnik nie planuje wniosku o przesłuchanie biskupa Rakoczego. – Wystarczą nam jego zeznania z procesu w Bielsku-Białej – tłumaczy.

Kolejna rozprawa została wyznaczona za dwa miesiące – zeznawać ma wówczas kanclerz kurii bielsko-żywieckiej. Nie wiadomo, czy uda się przesłuchać Jana Wodniaka, bo przeor klasztoru w Bieniszewie, gdzie według wpisu do publicznego rejestru pedofilów ma przebywać były proboszcz, nie odpowiada na pisma kierowane do niego przez Sąd Okręgowy w Krakowie. Z tego powodu sędzia nałożyła na niego karę grzywny.

Przypomnijmy, iż Janusz Szymik domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za wykorzystywanie seksualne przez ówczesnego proboszcza od Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim. Do przestępstwa dochodziło w latach 80. Pełnomocnik archidiecezji złożył wniosek, w którym domaga się, by za przestępstwa Wodniaka finansowo odpowiadał też Skarb Państwa, bo ksiądz był tajnym współpracownikiem SB.

W trakcie wcześniejszych rozpraw na jaw wyszło, iż kilkanaście miesięcy temu Wodniak został wydalony ze stanu kapłaństwa. Redakcja zapytała o szczegóły kurię, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Do połowy sierpnia informacje w tym zakresie złożyć ma bp Roman Pindel. Zobowiązał go do tego Sąd Okręgowy w Krakowie.

BARTŁOMIEJ KAWALEC

Idź do oryginalnego materiału