Kadecka wyprawa na Królową Beskidów

podhaleregion.pl 1 godzina temu

NOWY TARG – BABIA GÓRA – ZAWOJA. To była wyprawa dla ambitnych i najdzielniejszych. Gdy w dolinach wszystko już zakwita, a maturzyści walczą z egzaminacyjnym stresem – młodsze kadeckie roczniki z Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego dla Młodzieży im. gen. Józefa Hallera w Nowym Targu mogły zmierzyć się z masywem Babiej Góry. I tę górską przygodę zapamiętają na długo.

Kilkunastoosobowej grupa uczniów klas I policyjnej i II wojskowo-policyjnej towarzyszyła tego dnia wspaniała pogoda, ale zdecydowani na zdobycie Królowej Niepogód doświadczyli podczas forsownej wycieczki co najmniej dwóch pór roku. Kierując się z Nowego Targu w stronę Czarnego Dunajca, wysłuchali opowieści o ciekawym i rozległym obszarze Torfowisk Orawsko-Nowotarskich i zubrzyckim skansenie z perłami orawskiej architektury. Wysokości zaczęli natomiast nabierać w Przywarcówce na terenie Lipnicy Wielkiej, by od Stańcowej Polany ruszyć już ostro w stronę Diablaka (najwyższego szczytu babiogórskiego masywu – 1.725 m n.p.m.). Zalesione partie zboczy pokrywa tam jeszcze śnieg zmiękowy (mokry, topniejący), fragmentami tak wyślizgany, iż łatwo po nim zjechać, co też było jedną z atrakcji wycieczki.

Dotarcie na szczyt Babiej Góry zajęło wędrowcom trzy godziny, ale rekompensatą trudów były wspaniała panorama Tatr i widok na Jezioro Orawskie, jaki stąd się roztacza. Trzeba było jednak podczas tego krótkiego odpoczynku wytrzymać wiatr, który niemal zapierał dech i chciał zwalić z nóg. Tak orawska Kapryśnica, Królowa Niepogód potwierdziła swoją zimną naturę i nieprzyjazny charakter. A iż masyw jest pełen tajemniczych jaskiń – wyobraźnię młodych zdobywców rozbudzały legendy o zbójnikach, którzy chowali w nich swoje branki i łupy czy o diablim zamczysku, które rozpadło się w gruzy. Gołoborze pokrywające szczytowe partie rzeczywiście przywodzi na myśl potężne ruiny, jednak – jak dowiedzieli się kadeci – jest to efekt wietrzenia fliszu karpackiego.

Przez przełęcz Brona na Markowe Szczawiny i Mosorny Wierch schodzili bogatsi w wiedzę o budowie morfologicznej masywu, o piętrach roślinnych i geografii terenu. Na utrudzonych i pełnych wrażeń wędrowców w Zawoi czekał już autokar.

Za pokonanie 12-kilometrowej trasy od południowych zboczy na północną stronę Babiej Góry, w warunkach wcale nie łatwych, największe uznanie należy się oczywiście kadetkom, które dzielnie dotrzymywały kroku kolegom. Babia Góra była wszakże tylko zaprawą przed jeszcze większym wyzwaniem, jakim stanie się niedługo wycieczka z edukatorem Tatrzańskiego Parku Narodowego, dr Tomaszem Skrzydłowskim. 27-kilometrowa trasa będzie wiodła z Doliny Chochołowskiej na Grzesia, Wołowiec i Rakoń.

Idź do oryginalnego materiału