Jowita Zielińska – został po niej tylko rower…

niewyjasnione-zaginiecia.pl 2 dni temu

Jowita Zielińska urodziła się 14 listopada 1993 roku. Jej rodzicami byli Ireneusz i Beata. Jowita była ich pierwszych dzieckiem. Miała też dwóch braci – młodszego o 2 lata Eryka oraz Patryka, który przyszedł na świat 5 lat po narodzinach siostry. Rodzina mieszkała w małej wsi Ossowa w woj. Lubelskim na wschodnim krańcu Polski.

Jowita Zielińska pochodziła z dość ubogiej rodziny. Dodatkowo ojciec miał problem z alkoholem i gdy wypił bywał agresywny i dopuszczał się przemocy wobec bliskich. Jowita jako dziecko, ale też osoba dorosła była określana jako osoba cicha, spokojna i bezkonfliktowa. Bohaterka tego odcinka miała jednak w szkole problem z brakiem akceptacji przez rówieśników. Była wyśmiewana ze względu na kiepską sytuację materialną i rude włosy. Jowita nie uczyła się jakoś szczególnie dobrze, ale udało jej się ukończyć liceum i zdać maturę. Po zakończeniu edukacji kobieta wyjeżdżała kilka razy do pracy w Holandii.

Poznanie przyszłego męża

Jowita Zielińska

W wieku 20 lat poznała poprzez media społecznościowe Adama, który był od niej o rok młodszy. Między tą dwójką gwałtownie pojawiła się nić porozumienia, która z czasem przerodziła się w uczucie. Niestety był to związek na odległość, a dystans jaki ich dzielił, wynosił aż 400 km. Adam mieszkał bowiem w malutkiej wsi Lisiny w województwie kujawsko-pomorskim. Po pewnym czasie mężczyzna odwiedził swoją ukochaną i para poznała się w rzeczywistym świecie.

Wiosną 2017 roku Adam oświadczył się swojej wybrance. Ślub odbył się szybko, bo już 8 lipca tego samego roku. Jowita miała wówczas niespełna 24 lata. Małżonkowie byli bardzo szczęśliwi. Kobieta wyprowadziła się z domu rodzinnego i zamieszkała z mężem i jego rodziną, czyli rodzicami, rodzeństwem i babcią. Dom był jednak na tyle duży, iż każdy miał swój kąt i trochę prywatności.

Nieoczekiwana śmierć ukochanego mężczyzny

Niestety sielanka trwała bardzo krótko. Po ślubie zaczęły się problemy Adama ze zdrowiem. Po kilku nieudanych diagnozach w kwietniu 2018 roku mężczyzna trafił do łódzkiego szpitala. Udało się wówczas ustalić, iż mężczyzna zachorował na raka. Konkretnie był to mięsak, który jest rzadką i jednocześnie bardzo złośliwą formą nowotworu. Lekarze, gdy odkryli przyczynę pogorszenia stanu zdrowia, prognozowali, iż choremu zostało kilka czasu.

Niestety mieli rację i mąż pani Jowity zmarł 4 maja 2018 roku. Tym samym małżeństwo państwa Zielińskich trwało niecały rok. Po śmierci syna teściowie Jowity zaproponowali jej, żeby przez cały czas u nich mieszkała tak długo, jak tylko będzie miała na to ochotę. Spełnili tym samym obietnicą, którą dali Adamowi. Kobieta z euforią przystała na tę propozycję. Bliscy zmarłego męża traktowali Jowitę jak prawowitego członka rodziny.

Dzień zaginięcia Jowity

Jowita Zielińska

Sobota 6 lipca 2024 roku zapowiadała się zwyczajnie. Pani Jowita jak co dzień wstała bardzo wcześnie, bo około 5:00 rano i pojechała do pracy. Kobieta była zatrudniona w sklepie mięsnym w Rypinie. Miasto to liczy sobie ponad 15 000 mieszkańców i jest położone we wschodniej części woj. kujawsko-pomorskiego. Najpierw Jowita dotarła jednak do Rogowa, gdzie zostawiała swój rower, a z parkingu odebrał ją kolega z pracy, który rozwoził towar. We dwoje pojechali bezpośrednio do sklepu.

Po zakończeniu swojej zmiany o 12:30 kobieta została podwieziona przez tego samego kolegę z pracy co rano. Droga samochodem zajęła jakieś 15-20 min. Potem Jowita znowu wysiadała w Rogowie i pożegnała się ze współpracownikiem, z którym umówiła się na wtorek. najwidoczniej sklep miał być zamknięty w poniedziałek albo jedno z nich miało tego dnia urlop. Pozostały dystans około 5 kilometrów kobieta miała pokonać rowerem, co powinno jej zająć około 15 minut.

Pani Jowita po raz ostatni była widziana przez sąsiada, który tego dnia ocieplał dom. Mężczyzna twierdził, iż było to około 14:00. Tutaj uwaga ode mnie – o ile kobieta skończyła pracę o 12:30 a droga autem i rowerem zajmowała łącznie około pół godziny, to sąsiad powinien ją zauważyć około 13:00. Zakładam, iż był to błąd mężczyzny, który źle zapamiętał czas lub błędnie oszacował po prostu tę godzinę. W każdym razie nie zauważył on wówczas nic podejrzanego.

Nikt nie towarzyszył pani Jowicie, myślę, iż krótko przed oraz po tym zdarzeniu nie przejechał też tamtędy żaden samochód, bo gdyby tak było, to mężczyzna by pewnie o tym wspomniał. Wiemy natomiast, iż panią Jowitę od domu we wsi Lisiny dzielił zaledwie kilometr. Coś musiało się na tym krótkim odcinku prawdopodobnie wydarzyć. Co to było dokładnie? przez cały czas pozostaje to tajemnicą.

Zgłoszenie zaginięcia kobiety

Wiemy, iż bliscy zgłosili zaginięcie na policji. Wcześniej przebyli jeszcze trasę, którą pokonywała zawsze kobieta, licząc, iż natrafią może na jakąś wskazówkę, która pozwoli rozwikłać tę zagadkę. Tak się jednak nie stało. Teściowie Jowity sprawdzili także okoliczne szpitale, ale do żadnego z nich kobieta nie trafiła.

W sprawę zaangażowała się Policja, staż pożarna, ratownicy WOPR, grupa ratownictwa specjalistycznego BIZON, myśliwi a choćby wojsko. Nie brakowało także ochotników, którzy przeszukiwali okoliczne tereny. W akcji użyto również policyjnych dronów oraz łodzi motorowych. Sprowadzono psy tropiące wyszkolone w tropieniu ludzkiego zapachu oraz zwłok. Wszystkie te działania okazały się niestety bezowocne.

Nie natrafiono jednak na żaden ślad zaginionej. Należy dodać, iż są to obszary leśne, w okolicy znajduje się też kilka jezior. Zaledwie trochę ponad kilometr od Lisin jest Jezioro Sarnowskie, a 3 km Jezioro Likieckie. Jest to więc dość trudny teren do przeszukania. Szczególnie ta możliwość, iż ciało kobiety znajduje się w którymś ze zbiorników wodnych wydawało się dość prawdopodobne, ale Jeziora zostały podobno sprawdzone sonarem.

Odnalezienie roweru

rower zaginionej kobiety

10 sierpnia, czyli trochę ponad miesiąc po zaginięciu w lesie w miejscowości Wierzchowiska oddalonym o około 5 km od Lisin przypadkowa osoba odnalazła zielony rower typu damka, który należał do Jowity. Trudno powiedzieć, jak długo pojazd się tam znajdował. Możliwe, iż był tam od dnia zaginięcia albo został podrzucony krótko po. Teren ten nie był bowiem wcześniej przeszukiwany, ponieważ nie był to miejsce które znajdowało się na trasie do domu zaginionej.

Rower stał też w miejscu oddalonym od drogi i był widoczny dopiero po wejściu w las. Najważniejszą chyba informacją związaną z odnalezionym jednośladem jest to, iż rower miał podobno wgniecenie. Mogłoby to sugerować jakiś wypadek. Osobiście wydaje mi się, iż taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny. Kobieta jechała przez las i potrącił ją samochód. Być może kierowca był pod wpływem alkoholu, a może po prostu się zagapił.

Czy ktoś potrącił Jowitę Zielińską?

Jest tylko jeden problem – w takim wypadku zostałyby pewnie jakiekolwiek ślady hamowania, krwi, jakieś części samochodu, które zostałyby uszkodzone i odpadły. Ktoś kto tamtędy przejeżdżał mógł też całe zdarzenie zauważyć. Co prawda nie była to droga, na której panował jakiś wielki ruch, ale 6 lipca obchodzono Dni Skępego. Z tego powodu kierowców w okolicy było dość sporo.

Skępe to niewielkie miasto, które oddalone jest od Lisin o zaledwie 13 km. jeżeli doszło do wypadku i kierowca zdecydował się zabrać zwłoki oraz rower do samochodu, to po pierwsze musiał mieć sporo szczęścia, iż nie było żadnych świadków. Po drugie musiałby to zrobić bardzo szybko, co było dość utrudnione, chyba iż było kilku pasażerów. Po trzecie zakłada się, iż musiał być to jakiś większy samochód, do którego można by zapakować bez problemu ciało oraz rower.

Zachowanie kobiety przed zaginięciem

zdjęcie zaginionej

Kolejnego dnia miała być msza w intencji zmarłego męża Jowity, który obchodził tego dnia urodziny. Jednocześnie był to też dzień ich ślubu. Czy miało to jakieś znaczenie? Czasem przywołuje się tą informację w kontekście ewentualnego samobójstwa. Czy kobieta była na tyle przybita tym, iż upłynął kolejny rok bez Adama, iż postanowiła odebrać sobie życie?

Zdaniem teściów czy koleżanek z pracy pani Jowita zachowywała się normalnie. Nie widać było, żeby była przygnębiona. Życie z pewnością nie rozpieszczało kobiety, ale starała się ona radzić sobie z przeciwnościami. Tak jak wiele razy to mówię – często ludzie wydają się nie mieć jakichś większych problemów, czasem choćby otoczenie mówi, iż są radosnymi osobami, a jest to tylko maska. W rzeczywistości walczą np. z depresją. choćby gdyby popełniła samobójstwo, to pewnie prędzej czy później natrafiono by jednak na ciało kobiety, zwłaszcza biorąc pod uwagę, na jak dużą skalę prowadzone były poszukiwania.

Możliwe hipotezy

Inną opcją mogłaby być ucieczka od dotychczasowego życia. Jest to jeszcze mniej prawdopodobny scenariusz. Zaginiona podobno nie była w ogóle zainteresowana ułożeniem sobie życia na nowo. Nie chciała poznawać nowych mężczyzn, bardzo kochała swojego zmarłego męża, choćby długo po jego śmierci nosiła obrączkę oraz pierścionek zaręczynowy. Kobieta nie utrzymywała też relacji z członkami swojej rodziny. Ewentualny scenariusz, iż mogłaby wrócić do rodzinnego domu można więc w zasadzie odrzucić.

Kobieta podkreślała, iż dobrze jej było w domu zmarłego męża. Teściowie pytali czasem, czy ich synowa nie chciałaby np. ponownie wyjść za mąż albo po prostu wyprowadzić gdzieś indziej, ale kobieta twierdziła, iż czuła się jak członek rodziny i nie miała na to ochoty. W pewnym momencie zaczęła podobno przebąkiwać o wyprowadzce, ale raczej bardziej z tego powodu, ze czuła się trochę nieswojo. Mogłaby też mieć problem, żeby ze swojej dość niskiej pensji wynająć dom albo mieszkanie i się utrzymać. choćby gdyby nagle chciała się wyprowadzić, to wzięłaby ze sobą jakieś rzeczy i przygotowała się na to wcześniej finansowo. W domu teściów zostały natomiast wszystkie jej przedmioty, nie wiadomo też nic o jakiejś większej wypłacie środków z konta czy wzięciu gotówki.

Ciekawy wydaje się wątek telefonu komórkowego zaginionej. Tuż po zaginięciu telefon stracił sygnał, jakby został wyłączony. Dopiero w poniedziałkowy wieczór sygnał połączenia powrócił. Przez chwilę jest jakby normalna próba połączenia, a potem pojawia się komunikat linia zajęta. Wygląda to tak, jakby telefon Jowity był aktywny, ale raczej jest to mało prawdopodobne. Operator sieci komórkowej stwierdził, iż taka dość nietypowa sytuacja, iż telefon jest wyłączony, a sygnał jest aktywny, może wystąpić. Z czymś podobnym mieliśmy do czynienia np. w sprawie Briana Shaffera, którego telefon po kilku tygodniach nagle stał się przez chwilę aktywny, co tłumaczono jakimś błędem sieci. W każdym razie Policji nie udało się zlokalizować telefonu zaginionej.

co stało się z Jowitą Zielińską?

Czasem w komentarzach dotyczących tej sprawy pojawiają się głosy, iż kobieta wróciła do domu. Około godz. 13-14 tego dnia w budynku przebywała tyko babcia jej zmarłego męża, więc teoretycznie mogła ona nie usłyszeć i nie zauważyć Jowity. Gdyby jednak pojawiła się ona na drodze do domu, to kamera zamontowana przy domu teściów zarejestrowałaby jej obecność. Monitoring został natomiast sprawdzony i nie znaleziono na nim zaginionej. Policja przeszukała też pokój zaginionej i nie odkryła tam nic podejrzanego.

Po godzinie 14:00 teściowie na chwilę pojawili się w domu, ale gwałtownie go opuścili, ponieważ jechali do Torunia po odzież, którą następnie sprzedawali. Państwo Zielińscy byli trochę zdziwieni nieobecnością synowej, ale nie przejęli się tym specjalnie. Był w końcu ładny dzień i synowa mogła zdecydować się na dłuższą przejażdżkę. Mogła też pojechać nad pobliskie jezioro albo zwyczajnie spotkać kogoś znajomego i się z tą osobą zagadać.

Pojawiła się też teoria, iż kobieta zasłabła w trakcie drogi powrotnej. W dniu zaginięcia mieszkanki wsi Lisiny panowała faktycznie dość wysoka temperatura. Gdyby jednak kobieta straciła na chwilę przytomność, to ktoś by ją prędzej czy później zauważył. jeżeli z kolei doszłaby do siebie, to po prostu wróciłaby do domu.

W mediach społecznościowych można też natrafić na głosy, iż rodzina Adama miała jakiś związek z zaginięciem Jowity. Jako powód podaje się kwestie spadkowe czy to, iż rodzina chciała zwyczajnie pozbyć się kobiety ze swojego domu. Osobiście uważam, iż są to jedynie przykre plotki. Widziałem materiał nagrany z teściami zaginionej i uważam, iż wyglądają oni na autentycznie przybitych, a wręcz zrozpaczonych całą sytuacją. Widać, iż mocno angażują się oni w poszukiwania i według wielu relacji stosunki między rodzicami Adama a synową były bardzo dobre. Podkreślę też, iż policja przesłuchała bliskich Jowity i nie znaleziono nic, co mogłoby potwierdzać jakikolwiek ich udział w zaginięciu.

Kim byli dwaj podejrzani mężczyźni?

fotografia zaginionej w pociągu

Ciekawym tropem wydają się też dwaj mężczyźni, którzy wieczorem w dniu zaginięcia pojawili się pod domem państwa Zielińskich. Twierdzili, iż przyjechali, żeby kupić od małżeństwa spodnie. Teściowie Jowity nie mieli do tego kompletnie głowy, ponieważ byli zmartwieni nieobecnością kobiety. Powiedzieli więc, żeby przyjechali normalnie na rynek, gdzie handlowali odzieżą. Wcześniej mężczyźni nigdy nie przyjeżdżali państwa Zielińskich. Tym bardziej było to dziwne w weekend i to o takiej godzinie. Osobliwe wydawało się także ich zachowanie. Podobno dziwnie się podczas tej rozmowy uśmiechali, nie wydawali się też szczególnie zainteresowani zakupem ubrań.

Pojawiła się hipoteza, iż chcieli oni rozeznać się w sytuacji i wybadać, ile wiedzą bliscy Jowity o jej zniknięciu. Bliscy zaginionej znali tych mężczyzn tylko z widzenia, ale słyszeli, iż podobno bratu jednego z nich podobała się Jowita. Czyżby ta dwójka posiadała informacje na temat tego, co spotkało kobietę 6 lipca? A może byli choćby w to zamieszani? Dla mnie jak i wielu internautów ten trop wydaje się dość obiecujący. Podobno policja sprawdziła tych mężczyzn, natomiast trudno powiedzieć, czy wykluczono ich udział, a może nie znaleziono żadnych dowodów, które świadczyłyby o ich związku z zaginięciem Jowity.

Inny potencjalnie istotny wątek jest taki, iż na policję zgłosił się świadek, który w dniu zaginięcia w tamtych rejonach zauważył auto z rozbitą przednią szybą. Czy udało się dotrzeć do tego kierowcy? Tego nie wiemy. Pojawiły się też doniesienia o samochodzie, który ewidentnie miał podążać za inną kobietą jadącą na rowerze. W momencie kiedy próbowała ona uciec to kierowca zaczął ją gonić. Na szczęście zdarzenie to zakończyło się szczęśliwie, ale być może ten sam mężczyzna spróbował później swych sił ponownie i tym razem jego ofiarą padła pani Jowita?

Zdesperowana rodzina pani Jowity ufundowała nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych dla osoby, która przekaże informacje pozwalające na odnalezienie zaginionej żywej. Bliscy nie chcą weryfikować informacji od jasnowidzów, co osobiście uważam za słuszną decyzję.

Na koniec przypomnę, ze Jowita Zielińska zaginęła 6 lipca 2024 roku.

  • Wzrost: około 170 cm
  • Włosy: rude, lekko kręcone, za ramiona zwykle spięte.
  • Oczy: zielone.
  • Szczupłej budowy ciała.
  • Na jednej z łydek widoczny żylak.
  • Ubrana była w kolorową koszulę w kratkę, czarne spodenki, czarne buty sportowe.
  • Miała przy sobie czarną torebkę na ramię
Idź do oryginalnego materiału