Jerzy Vaulin — agent UB, zabójca „Zucha” i jego ciężarnej żony Janiny Żubryd

17 godzin temu

Jerzy Vaulin do oddziału majora Antoniego Żubryda „Zucha” wszedł jako rzekomy żołnierz Armii Krajowej. W rzeczywistości był agentem komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa. Zdobył zaufanie dowódcy oddziału, stał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi „Zucha”, a 24 października 1946 roku zastrzelił jego i jego ciężarną żonę Janinę – strzałami w tył głowy. Za tę zbrodnię Jerzy Vaulin nigdy nie poniósł kary. Po wojnie zrobił karierę jako reżyser filmów dokumentalnych, zbierał nagrody, a życie zakończył jako wolny człowiek, pochowany z zachowaniem wszelkich form. Jego los jest dokładnym przeciwieństwem losu ofiar, których grobu do dziś nie odnaleziono.

Najważniejsze fakty
– Jerzy Vaulin urodził się 9 czerwca 1926 r. w Warszawie; podawał się za żołnierza AK, faktycznie był agentem UB o pseudonimie „Moskit”
– 24 października 1946 r. zamordował Antoniego i ciężarną Janinę Żubrydów strzałami w tył głowy z bliskiej odległości
– po wojnie został reżyserem i dziennikarzem; zrealizował ponad 20 filmów dokumentalnych, był nagradzany przez Ministra Obrony Narodowej
– proces przed Sądem Okręgowym w Krośnie (1999–2002) umorzono z powodu przedawnienia; Vaulin nie poniósł kary
– zmarł w 2015 roku i został pochowany na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie – podczas gdy miejsce pochówku Żubrydów pozostaje nieznane

Kim był Jerzy Vaulin

Jerzy Vaulin urodził się 9 czerwca 1926 roku w Warszawie. W czasie okupacji należał do konspiracji – do Szarych Szeregów, a następnie do Armii Krajowej i jej Kedywu na Rzeszowszczyźnie, gdzie posługiwał się pseudonimem „Mewa”. To właśnie ta akowska przeszłość stała się później jego najlepszym kamuflażem: człowiek, który realnie służył w AK, był dla podziemia wiarygodny jak mało kto. Po wkroczeniu Sowietów i przetoczeniu się frontu w 1944 roku młody Vaulin związał się jednak z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa i z żołnierza AK stał się jego agentem, występując pod pseudonimem „Moskit”.

Według ustaleń historyków i dokumentów zgromadzonych przez IPN, zanim trafił do oddziału Żubryda, przeszedł przez struktury bezpieki: skierowano go najpierw na posterunek graniczny w Dukli, następnie do UB w Rzeszowie i ostatecznie do zadania specjalnego – rozpracowania Samodzielnego Batalionu Operacyjnego Narodowych Sił Zbrojnych „Zuch”. Był więc klasycznym współpracownikiem UB: nie prostym donosicielem, ale agentem wpuszczonym w sam środek partyzanckiego oddziału. Współpracownik UB tej rangi – „ubek” z akowskim życiorysem – był dla bezpieki bronią cenniejszą niż cały pluton milicji.

Jak Vaulin stał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi „Zucha”

Latem 1946 roku, gdy bezpieka nie potrafiła rozbić batalionu „Zucha” w otwartej walce, postawiła na zdradę. Do oddziału trafił Jerzy Vaulin – przedstawiający się jako były żołnierz Armii Krajowej, w rzeczywistości współpracownik Urzędu Bezpieczeństwa. Zdobył zaufanie Antoniego Żubryda i wszedł w jego najbliższe otoczenie, stając się jednym z najbardziej zaufanych ludzi dowódcy. To był klasyczny schemat komunistycznej rozprawy z podziemiem: tam, gdzie zawodziła siła, wprowadzano do konspiracji prowokatora. Antoni Żubryd – doświadczony konspirator, były więzień gestapo, który sam jako oficer śledczy pracował w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Sanoku, zanim latem 1945 roku zdezerterował – tym razem nie rozpoznał agenta. Vaulin, wprowadzony do konspiracji jako rzekomy akowiec, przez kilka tygodni budował pozycję zaufanego podkomendnego, aż stał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi majora.

Zamordowanie Antoniego i Janiny Żubrydów pod Malinówką

24 października 1946 roku, w lesie między Wolą Orzechowską a Malinówką (powiat brzozowski), Vaulin zastrzelił idących z nim Antoniego i Janinę Żubrydów. Strzelał w tył głowy, z pistoletu Browning FN kalibru 7,65 mm. Janina była w zaawansowanej ciąży – żona Janina towarzyszyła mężowi do końca. Nazajutrz zabójca zgłosił się do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Krośnie i oddał broń zamordowanego dowódcy oddziału. Śmierć „Zucha” oznaczała faktyczny koniec batalionu – o czym piszemy szerzej w głównym tekście o Antonim Żubrydzie „Zuchu”.

Wersja, którą Vaulin powtarzał do końca życia, głosiła, iż działał w obronie koniecznej: iż to Żubryd miał rzekomo prowadzić go na rozstrzelanie, a on zdołał wyrwać broń i strzelić pierwszy. Tej relacji przeczą jednak zachowane dokumenty i ekspertyzy. Z badań wynika, iż strzały zostały oddane z bliskiej odległości, w tył głowy obojga – Antoniego i Janiny Żubrydów. Trudno pogodzić „samoobronę” z dwoma precyzyjnymi strzałami w potylicę, zadanymi także ciężarnej kobiecie idącej przodem.

Kariera zamiast kary

Największy zgrzyt tej historii to jej dalszy ciąg. Vaulin nie tylko uniknął odpowiedzialności – zrobił karierę. Studiował, pracował w redakcji literackiej i jako dziennikarz, a przede wszystkim został reżyserem. W wojskowych wytwórniach filmowych zrealizował ponad dwadzieścia filmów dokumentalnych, wielokrotnie nagradzanych, w tym przez Ministra Obrony Narodowej. Człowiek, który zamordował dowódcę antykomunistycznego podziemia, przez dekady budował artystyczną pozycję w Polsce Ludowej – tej samej, której bezpiece oddał przysługę pod Malinówką.

Reżyser nagradzany przez wojsko

Filmowa kariera Vaulina rozwijała się w instytucjach ściśle związanych z „ludowym” wojskiem. Jako reżyser i dokumentalista realizował obrazy o tematyce wojskowej i historycznej, a jego filmy dokumentalne wielokrotnie nagradzano – m.in. nagrodami Ministra Obrony Narodowej. Dla widzów był po prostu sprawnym twórcą; niewielu wiedziało, iż ten sam człowiek jako agent UB, występujący pod pseudonimem „Moskit”, zastrzelił dowódcę oddziału NSZ i jego ciężarną żonę. Rozdźwięk między publicznym wizerunkiem a przeszłością zabójcy jest jednym z powodów, dla których sprawa Jerzego Vaulina wciąż wraca w publicystyce historycznej. Postać opisywali m.in. historycy i publicyści zajmujący się Żołnierzami Wyklętymi, w tym autorzy książek o „Zuchu”, jak Szymon Nowak.

Proces o zabójstwo małżeństwa Żubrydów w Krośnie

Dopiero w wolnej Polsce prokuratura postawiła Vaulinowi zarzut podwójnego zabójstwa. Sprawę rozpatrywał Sąd Okręgowy w Krośnie; proces w tym mieście toczył się w latach 1999–2002 i objął kilkadziesiąt rozpraw. To właśnie w Krośnie, gdzie 25 października 1946 roku Vaulin oddał broń „Zucha”, po ponad półwieczu miał odpowiedzieć za zabójstwo małżeństwa Żubrydów. Vaulin stanął przed sądem i przyznał się do zabicia Antoniego i Janiny Żubrydów, ale twierdził, iż działał w obronie koniecznej, i zaprzeczał, jakoby był agentem UB – czemu przeczyły zebrane dokumenty. Sąd ostatecznie umorzył postępowanie z powodu przedawnienia, stosując zasadę rozstrzygania niejasności na korzyść oskarżonego. Apelacja pod koniec 2002 roku nie zmieniła tego rozstrzygnięcia. Zabójca „Zucha” nie usłyszał wyroku skazującego i nie poniósł kary.

List do syna i spotkanie po latach

Jerzy Vaulin nie krył się ze swoją wersją. W 1997 roku napisał głośny „List do syna”, w którym tłumaczył swoje życie, a w 2008 roku doszło do sfilmowanego przez telewizję spotkania z Januszem – osieroconym synem Żubrydów. Zamiast skruchy padły słowa, które do dziś budzą wstrząs: zabójca sugerował, iż oddał chłopcu przysługę, „uwalniając” go od rodziców-„bandytów”. Ta cyniczna postawa – pozbawiona żalu, przekonana o własnej racji – najlepiej tłumaczy, dlaczego dla rodzin Żołnierzy Wyklętych sprawa Vaulina pozostaje symbolem bezkarności.

Spokojna starość mordercy

Jerzy Vaulin zmarł w 2015 roku, w wieku blisko 89 lat. Pochowano go na warszawskim cmentarzu Bródnowskim. Dożył więc sędziwego wieku i spoczął w oznaczonym grobie – podczas gdy zamordowani przez niego Antoni i Janina Żubrydowie do dziś nie mają miejsca pochówku, a upamiętnia ich jedynie symboliczny krzyż odsłonięty w 1998 roku w Malinówce. Ta dysproporcja jest może najlepszym komentarzem do tego, jak komunistyczne państwo rozliczyło swoich zbrodniarzy. Sprawę Vaulina do dziś przypomina m.in. Muzeum Żołnierzy Wyklętych.

Dwie mogiły, dwie sprawiedliwości

Kontrast między katem a ofiarami trudno pominąć. Rodzina pomordowanych przez dziesięciolecia nie mogła choćby zapalić znicza na grobie – bo grobu nie było i nie ma. Rehabilitacja przyszła dopiero w 1994 roku, gdy sąd stwierdził nieważność komunistycznego wyroku i uznał czyn „Zucha” za walkę o niepodległość. Krzyż w Malinówce, ufundowany przez osieroconego syna, jest jedynym materialnym śladem po dowódcy i jego żonie. Tymczasem człowiek, który ich zabił, zmarł otoczony spokojem emeryta stołecznej inteligencji. Dla wielu Polaków ta asymetria – nagradzany twórca kontra bezimienna mogiła bohaterów – stała się miarą tego, jak niepełne było powojenne rozliczenie z komunistycznym aparatem przemocy.

Ciekawostki

– naprawdę był żołnierzem AK i Kedywu – dopiero po 1944 roku został agentem UB, co czyniło jego kamuflaż w oddziale „Zucha” wyjątkowo skutecznym
– jako reżyser realizował filmy dokumentalne o tematyce wojskowej i był za nie nagradzany przez Ministra Obrony Narodowej
– do końca życia utrzymywał, iż zabił Żubrydów w obronie koniecznej, choć ekspertyzy wskazywały na strzały w tył głowy z bliskiej odległości
– w 2008 roku spotkał się przed kamerami z synem swoich ofiar; zamiast przeprosin padły cyniczne słowa

Pytania i odpowiedzi

Kim był Jerzy Vaulin?

Jerzy Vaulin (ur. 9 czerwca 1926 w Warszawie) to agent Urzędu Bezpieczeństwa, który podając się za żołnierza AK wszedł do oddziału majora Antoniego Żubryda i w 1946 roku zamordował jego oraz jego ciężarną żonę Janinę. Po wojnie był reżyserem filmów dokumentalnych.

Gdzie zginął Żubryd?

Antoni Żubryd zginął 24 października 1946 roku w lesie między Wolą Orzechowską a Malinówką w powiecie brzozowskim, zastrzelony wraz z żoną Janiną przez agenta UB Jerzego Vaulina strzałami w tył głowy.

Czy Jerzy Vaulin poniósł karę za zabójstwo Żubrydów?

Nie. Proces przed Sądem Okręgowym w Krośnie w latach 1999–2002 umorzono z powodu przedawnienia. Vaulin przyznał się do zabicia Antoniego i Janiny Żubrydów, ale nigdy nie został skazany.

Kiedy zmarł Jerzy Vaulin i gdzie jest pochowany?

Zmarł w 2015 roku i został pochowany na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie – w przeciwieństwie do swoich ofiar, których miejsca pochówku do dziś nie ustalono.

Co dalej

Pełną biografię dowódcy batalionu NSZ znajdziesz w głównym artykule: Antoni Żubryd „Zuch” – major, którego komuniści zabili cudzymi rękami. O zamordowanej żonie „Zucha” piszemy w tekście Janina Żubryd – kobieta-partyzant, a o ich synu – w artykule Janusz Żubryd – najmłodszy więzień polityczny PRL.

Idź do oryginalnego materiału