- Byliśmy trochę naiwni (...). To, co się wydarzyło 15 lat temu, to był szok - powiedziała norweska pisarka Asne Seierstad w "Dniu na Świecie", wspominając atak prawicowego ekstremisty Andreasa Breivika na wyspę Utoya. Seierstad oceniła, iż poglądy przez niego wyznawane zyskują popularność. - Rządy muszą się temu przyglądać. To zaczyna się od słów, ale może prowadzić do przemocy - zaapelowała.
"Jego poglądy zyskują popularność". Mija 15 lat od ataków Andreasa Breivika w Norwegii

- przez cały czas jest dużo postaw ekstremistycznych i to nie tylko w Norwegii, ale w całej Europie - powiedziała w programie "Dzień na Świecie" autorka książki "Jeden z nas. Opowieść o Norwegii" Asne Seierstad. - Breivik oczywiście jest Norwegiem, ale mógłby być z innego europejskiego kraju - dodała pisarka. - On twierdzi, iż muzułmanie i imigranci muszą być z daleka od Europy, żeby zachować białą rasę - dodała.
Seierstad zauważyła, iż to są tematy, które interesowały Breivika. - Teraz są poruszane w całej Europie. O tym się mówi. I wygląda na to, iż takie poglądy zdobywają popularność - powiedziała.
- W Norwegii bardzo mocno sprzeciwiamy się ekstremizmowi. Pracujemy, żeby mu zapobiegać w szkołach i w innych miejscach. Naprawdę bardzo staramy się, żeby w społeczeństwie debatować o tych zagrożeniach - przekazała norweska pisarka. Zaznaczyła, iż w tej chwili "jest więcej trollingu, jest więcej prześladowania". - W niektórych miejscach ekstremalna prawica zyskuje narzędzia do szerzenia swojego przekazu - wyjaśniła.
15 lat od zamachów Breivika w Norwegii. "Jego poglądy zyskują popularność"
- Gdy doszło do ataku doznaliśmy szoku, bo byliśmy przyzwyczajeni do tego, iż te złe rzeczy się dzieją gdzieś indziej, nie u nas, nie w Norwegii - oceniła Seierstad. - Byliśmy tacy trochę uśpieni, trochę naiwni, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo. To, co się wydarzyło 15 lat temu, to był szok. Została nam zadana rana - dodała.
Pisarka przekazała, iż społeczeństwo było rozczarowane, iż policja norweska tak powoli i nieadekwatnie reagowała. - Później, kiedy nadszedł proces Breivika, kiedy zaczęła pracować komisja śledcza, która tę sprawę bada, zaczęliśmy pewne rzeczy korygować, naprawiać. Mamy ranę na społeczeństwie, ale ona musi być oczyszczona - podkreśliła.
ZOBACZ: Należał do AfD, teraz walczy po stronie Rosji. "Jestem wojownikiem Boga"
Seierstad powiedziała, iż osoby, które przeżyły masakrę są ofiarami prześladowania i trollingu w internecie. - Komisja twierdzi, iż w tej chwili już nie ma tych samotnych wilków, ekstremiści tworzą już większe społeczności online - przekazała.
- Oni się wspierają i tworzą ruch, choćby jak się osobiście nie znają. Rządy w Europie muszą się temu przyglądać, bo wiemy, iż to zaczyna się od słów, ale może prowadzić do przemocy - zaapelowała.
"Breivik zostanie do śmierci w więzieniu". Mija 15 lat od tragicznych wydarzeń w Norwegii
Norweska pisarka zauważyła, iż retoryka przemocy może inspirować młodych ludzi do łamania prawa i przestępstw. - Ci ludzie są przekonani, iż mają więcej wsparcia niż de facto mają, bo żyją w internetowych bańkach - wyjaśniła.
- o ile chodzi o samego Breivika, to nie wygląda na to, aby on się resocjalizował. Nie okazał skruchy, nie wygląda na to, żeby żałował. Jedyne co, to mówi, iż żałuje, iż nie zabił więcej ludzi - powiedziała Seierstad.
Oceniła, iż Breivik jest manipulatorem. - Nakłaniał młodych ludzi, żeby zabrali się w jednym miejscu po to, żeby więcej ich zastrzelić. W więzieniu też manipuluje. Cały czas zmienia się mu strażników, żeby nie miał zbyt dużego wpływu psychologicznego na nich - dodała.
- Na szczęście, w Norwegii mamy też instytucje dożywocia - przekazała pisarka. - o ile stanowi się zagrożenie dla społeczeństwa, to można być trwale od niego odseparowanym. Ale co pięć lat taka osoba osadzona ma możliwość próby złagodzenia wyroku. Wydaje mi się, iż Breivik faktycznie zostanie do śmierci w więzieniu - podsumowała.
ZOBACZ: "Coraz niebezpieczniejsze czasy". Norwegia przyspiesza zbrojenia i dokłada kolejne miliardy
22 lipca 2011 r. Andreas Breivik podłożył ładunek wybuchowy w dzielnicy rządowej w centrum Oslo. W wyniku eksplozji bomby, ważącej niemal tonę, zginęło osiem osób, a około 210 zostało rannych.
Następnie morderca udał się na odległą o kilkadziesiąt kilometrów od stolicy Norwegii wyspę Utoya, gdzie ponad 560 osób uczestniczyło w obozie letnim młodzieżowej centrolewicowej organizacji AUF. Sprawca zabił 69 z nich, a co najmniej 110 ranił. Rok później terrorysta został skazany za oba te ataki na 21 lat więzienia, z możliwością przedłużenia wyroku.

2 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·