
Prokuratura Rejonowa w Lubinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 45-letniemu Dariuszowi P. Mężczyzna w marcu tego roku miał odkręcić wszystkie zawory kuchenki gazowej w mieszkaniu na jednym z lubińskich osiedli, zasłonić otwory wentylacyjne, a następnie opuścić budynek i udać się do hotelu. Ulatniający się przez około 20 godzin gaz stworzył realne zagrożenie wybuchem, pożarem i śmiercią mieszkańców.
Do zdarzenia doszło 27 marca. Dariusz P. mieszkał w lokalu odziedziczonym po rodzicach. Planował jego sprzedaż i zakup mniejszego mieszkania. Kilka dni wcześniej, 24 marca, otrzymał pieniądze wynikające z zawartej umowy przedwstępnej. Jak ustalili śledczy, do 27 marca mężczyzna miał jednak większość otrzymanej kwoty wydać w kasynach internetowych. W konsekwencji znalazł się w trudnej sytuacji i wystąpiły u niego myśli samobójcze.
Według ustaleń prokuratury mężczyzna postanowił odebrać sobie życie, wykorzystując ulatniający się gaz. Odkręcił wszystkie cztery zawory kuchenki gazowej, zasłonił otwory wentylacyjne i dodatkowo uszczelnił okna. Gaz miał wypełniać mieszkanie przez około 20 godzin. Jego zapach był wyraźnie wyczuwalny na klatce schodowej. Dariusz P. początkowo pozostał w mieszkaniu, jednak gaz wywołał u niego jedynie ból głowy. Wówczas zrezygnował z próby samobójczej, opuścił lokal i udał się do hotelu, gdzie wynajął pokój. Nie zakręcił jednak zaworów kuchenki.
-Skala zagrożenia była bardzo poważna. Jak wynika z ustaleń śledczych, średnie stężenie gazu w mieszkaniu wynosiło 6,16 procent i było na poziomie bezpośrednio zagrażającym wybuchem. Według opinii biegłych ewentualna eksplozja mogła wyzwolić energię odpowiadającą około 90 kilogramom trotylu. Jej skutki mogły objąć nie tylko mieszkanie oskarżonego, ale również sąsiednie lokale i osoby znajdujące się w budynku. Zagrożeni byli także ludzie przebywający na klatce schodowej oraz osoby znajdujące się przed budynkiem. Eksplozja mogła również uszkodzić okna budynków w promieniu około 30 metrów – relacjonuje Lilianna Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Do tragedii nie doszło dzięki reakcji sąsiadów. Mieszkańcy wyczuli charakterystyczny zapach gazu i powiadomili służby, w tym straż pożarną. Jak wskazuje prokuratura, gdyby nie ich reakcja, gaz przez cały czas ulatniałby się w budynku. Do eksplozji wystarczyłaby choćby niewielka iskra elektryczna, np. powstała podczas użycia dzwonka do drzwi.
-Dariusz P. został zatrzymany 27 marca. Usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Podczas przesłuchania przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, iż jego zamiarem było targnięcie się na własne życie, a gaz miał doprowadzić do jego śmierci. Ostatecznie zrezygnował z tego zamiaru, jednak pozostawił odkręcone zawory – dodaje prokurator Łukasiewicz.
Prokurator uznał jego wyjaśnienia w większości za wiarygodne. Jednocześnie za linię obrony uznano twierdzenia, iż mężczyzna miał zamiar później wrócić do mieszkania. Biegli psychiatrzy stwierdzili, iż w chwili popełnienia czynu Dariusz P. był poczytalny. Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Dariusz P. nie był wcześniej karany. Jest bezdzietnym kawalerem ze średnim wykształceniem. Przed zatrzymaniem pracował jako ślusarz.

2 dni temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·