Jedną butelkę zeskanował 1,2 mln razy. Butelkomaty pod ostrzałem oszustów

7 godzin temu
System kaucyjny w Polsce działa już od kilku miesięcy. To krok w stronę skutecznego recyklingu, ale niesie też nowe zagrożenia. Oszuści gwałtownie znaleźli sposób, by wyłudzać pieniądze z butelkomatów.
Od 1 października 2025 roku w Polsce zaczął obowiązywać system kaucyjny. Każdy, kto kupuje napój, płaci kaucję. Ta wynosi 0,50 zł w przypadku plastikowych butelek oraz puszek, a także 1 zł za szklane butelki wielokrotnego użytku. Od stycznia 2026 roku system stał się obowiązkowy. Zwrot kaucji jest prosty. Można ją odzyskać przy kasie sklepowej lub w butelkomacie, który po zeskanowaniu opakowania wydaje nam voucher do wykorzystania podczas zakupów. Choć proces jest intuicyjny, to właśnie automaty stały się celem oszustów. Niektóre konstrukcje, szczególnie w starszych maszynach, pozwalają na różnego rodzaju manipulacje i wyłudzenia kaucji.


REKLAMA


Zobacz wideo Internauci chcieli, żeby pojechał na Eurowizję. Przemek Kucyk wyznaje: Wysłałem zgłoszenie, nie wiem, co się stało


Butelkomaty na celowniku przestępców. Jakie metody oszustw stosują?
Jak informuje serwis dlahandlu.pl oszuści znaleźli rozmaite sposoby na obchodzenie systemu kaucyjnego. Są to m.in:


Podrabianie etykiet kaucyjnych np. naklejanie polskich piktogramów na opakowania nieobjęte systemem. Automat lub sprzedawca przyjmie więc je do zwrotu, a pieniądze trafią do kieszeni oszusta.
Eksploatacja wad starszych butelkomatów, czyli brak funkcji ważenia i skanery umieszczone poza otworem wrzutowym. Wystarczy wówczas "pokazać" kod prawidłowej butelki, a w rzeczywistości wrzucić do środka opakowanie niekaucyjne. Automat nie wykrywa różnicy i nalicza kaucję.


Portal businessinsider.com.pl opisał z kolei jeszcze inną próbę przechytrzenia nowych zasad kaucyjnych:


Metoda na sznurek, czyli przywiązywanie butelki do żyłki, aby wyciągnąć ją po naliczeniu kaucji i powtórnie wykorzystać. W ten sposób jedna butelka może być użyta wielokrotnie, co pozwala zarobić oszustowi kilkukrotnie na tej samej kaucji.


Kolejny słaby punkt systemu kaucyjnego opisał portalsamorzadowy.pl:


Wprowadzanie w błąd obsługi sklepu, czyli manualne skanowanie tych samych kodów lub wrzucanie śmieci do worków transportowych. To scenariusz, który dotyczy szczególnie małych punktów (sklepy poniżej 200 m kw.), gdzie pracownicy manualnie skanują butelki. Oszust może kilkukrotnie zeskanować kod jednej butelki i wrzucać do worka zwykłe śmieci lub butelki nieobjęte systemem.


Jak informuje fakt.pl, osób, które decydują się na łamanie prawa nie brakuje. Przykład prosto z Danii: hakerzy opracowali patent polegający na klonowaniu bonów z butelkomatów. Realizowali je jednocześnie w wielu kasach, a skala wyłudzeń sięga setek tysięcy. Kolejna sytuacja miała miejsce w Niemczech. Pewien mężczyzna był na tyle "kreatywny", iż skonstruował tunel magnetyczny w sklepie, dzięki czemu jedna i ta sama butelka była skanowana ponad 1,2 mln razy! "Przytulił" w ten sposób niemal 190 tys. zł (44 tys. euro).


Czy wyłudzenie kaucji to przestępstwo? Przepisy jasno to określają
Warto zdawać sobie sprawę, iż w świetle przepisów wyżej wymienione działania są traktowane w literze prawa jako przestępstwo. W okolicach butelkomatów montowany jest monitoring, a worki są numerowane. Dzięki temu o wiele łatwiej jest zarejestrować i ustalić miejsce nadużycia oraz pociągnąć do odpowiedzialności. Wyłudzanie kaucji może zostać zakwalifikowane jako oszustwo z art. 286 § 1 KK.
Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem dzięki wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze więzienia od 6 miesięcy do lat 8.
Kolejny zarzut? W przypadku fałszowania etykiet ma zastosowanie art. 270 § 1 KK. Konsekwencje to kara więzienia od 3 miesięcy do lat 5.
Idź do oryginalnego materiału