Do obu oszustw doszło 9 września na Grunwaldzie i Jeżycach. Choć ofiary się nie znały, sposób działania przestępców był bardzo podobny.
Rozmówcy przedstawiali się jako pracownicy banku. Informowali o rzekomym wycieku danych, próbie zaciągnięcia kredytu lub bezpośrednim zagrożeniu pieniędzy znajdujących się na rachunku. W niektórych elementach historii pojawiał się także wątek współpracy z policją i rzekomej akcji wymierzonej w przestępców.
Celem było wywołanie presji i przekonanie rozmówców, iż muszą działać natychmiast.
Jednym z pokrzywdzonych był 83-letni Poznaniak. Mężczyzna uwierzył, iż wykonując otrzymywane instrukcje, chroni własne oszczędności. Odwiedził trzy placówki bankowe i wypłacił w nich łącznie 80 tys. zł.
Pieniądze zapakował do papierowej torby, a następnie udał się we wskazane miejsce. Tam przekazał całą kwotę nieznajomemu mężczyźnie.
Druga ofiara miała 49 lat. W tym przypadku przestępcom udało się doprowadzić do straty 100 tys. zł.
Najpierw Poznaniak wpłacił 50 tys. zł do bitomatu, będąc przekonanym, iż w ten sposób zabezpiecza pieniądze. Tego rodzaju urządzenie pozwala m.in. zamienić gotówkę na kryptowaluty. Oszuści mogą przesłać ofierze przygotowany kod QR, za pomocą którego środki trafiają następnie na kontrolowany przez nich portfel kryptowalutowy.
Na tym proceder się nie zakończył. Następnego dnia 49-latek zaciągnął kredyt i kolejne 50 tys. zł przekazał bezpośrednio mężczyźnie, który pojawił się po gotówkę.
Dopiero później obaj pokrzywdzeni zorientowali się, iż historie przedstawione podczas rozmów telefonicznych były fikcją, i zgłosili sprawy policji.
Dochodzeniem zajęli się kryminalni z Komisariatu Policji Poznań-Grunwald. Analizując materiały z obu postępowań, zauważyli element łączący zdarzenia – osobę, która osobiście odbierała pieniądze.
W przestępczym procederze taka osoba określana jest często jako „odbierak”. Nie musi bezpośrednio prowadzić rozmów z ofiarą. Jej rolą jest pojawienie się w ustalonym miejscu, odebranie gotówki i przekazanie jej dalej osobom organizującym oszustwo.
Policjanci przeanalizowali zapisy monitoringu i prowadzili czynności operacyjne. Najpierw ustalili wygląd poszukiwanego, później jego dane oraz miejsce, w którym mógł przebywać.
Tydzień po oszustwach funkcjonariusze zatrzymali podejrzanego w północnej części Poznania. Okazał się nim 31-letni obywatel Ukrainy.
Podczas dalszych czynności policjanci odzyskali 35 tys. zł, które – według ich ustaleń – pochodziły z dokonanych oszustw.
31-latek usłyszał dwa zarzuty dotyczące udziału w oszustwach. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Za zarzucane czyny grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Policja przypomina, iż informacja o konieczności natychmiastowego „zabezpieczenia” pieniędzy poprzez ich wypłatę, przekazanie obcej osobie lub wpłatę do bitomatu powinna być sygnałem do przerwania rozmowy. W przypadku podejrzanego telefonu najlepiej samodzielnie skontaktować się z bankiem, korzystając z oficjalnego numeru, a nie danych przekazanych przez rozmówcę.
Nie należy również podawać telefonicznie danych logowania, kodów autoryzacyjnych ani instalować aplikacji wskazywanych przez nieznane osoby. Szczególną ostrożność warto zachować wtedy, gdy rozmówca wywiera presję i przekonuje, iż decyzję finansową trzeba podjąć natychmiast.

1 godzina temu
![Zatrzymany za udział w oszustwach „na wypadek”. 20-latek z powiatu świdnickiego był tzw. odbierakiem [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/411-378900.jpg)












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·