Janusz Kowalski po aferze z kartą do głosowania: „To była zwykła pomyłka. Nie było żadnego zamiaru”

wschodni24.pl 2 godzin temu

Poseł Janusz Kowalski przekonuje, iż użycie karty do głosowania należącej do innego parlamentarzysty było wyłącznie efektem pomyłki, a nie celowym działaniem. W rozmowie z Wschodni24 podkreśla, iż od razu poinformował o zdarzeniu i nie zamierza uchylać się od wyjaśnienia sprawy.

– Byłem przekonany, iż głosuję swoją kartą. Po prostu wziąłem niewłaściwą kartę i tyle – mówi poseł.

„Nie głosowałem za kogoś”

Jak podkreśla Kowalski, jego sytuacja różni się od wcześniejszych przypadków opisywanych w Sejmie, kiedy dochodziło do świadomego głosowania za innego posła.

– Nie głosowałem za kogoś. Głosowałem w przekonaniu, iż używam własnej karty. W tym samym czasie mój głos w ogóle nie został oddany, bo moja karta pozostała nieaktywna – tłumaczy.

Według niego nie doszło więc do świadomego oddania dwóch głosów ani zastąpienia innego parlamentarzysty.

„Od razu zgłosiłem sprawę”

Poseł zapewnia, iż natychmiast poinformował o pomyłce i skierował pismo do marszałka prowadzącego obrady.

Twierdzi również, iż sygnalizował możliwość przeprowadzenia reasumpcji głosowania, jeżeli pojawiłyby się jakiekolwiek wątpliwości co do jego przebiegu. Sam nie mógł jednak złożyć takiego wniosku, ponieważ zgodnie z regulaminem wymaga on poparcia co najmniej 30 posłów.

„Kluczowy jest zamiar”

Kowalski przekonuje, iż z prawnego punktu widzenia sprawa jest jednoznaczna.

– Przesłanką odpowiedzialności karnej jest zamiar. Ja żadnego zamiaru nie miałem. Byłem przekonany, iż głosuję za siebie – mówi.

Dodaje, iż nie ma problemu z prowadzeniem postępowania wyjaśniającego i deklaruje gotowość do współpracy z organami ścigania, choć jego zdaniem brak jest podstaw do postawienia zarzutów.

– Prokuratura powinna tę sprawę wyjaśnić, ale moim zdaniem będzie musiała ją umorzyć, ponieważ nie było zamiaru popełnienia przestępstwa – ocenia.

„Nie powinno się to wydarzyć”

Poseł przyznaje jednocześnie, iż sytuacja nie powinna mieć miejsca.

– Nie czuję się z tym komfortowo. To był mój błąd i biorę odpowiedzialność za jego skutki wizerunkowe – mówi.

Dodaje, iż gdyby podobna pomyłka przydarzyła się politykowi z przeciwnego obozu, sam uznałby ją za zwykły błąd i potwierdziłby, iż nie doszło do celowego działania.

Zdaniem Kowalskiego przypisywanie mu świadomego zamiaru głosowania na cudzej karcie jest nieuzasadnione.

– Trzeba być naprawdę nierozsądnym, żeby uważać, iż specjalnie wziąłem cudzą kartę i poszedłem głosować jako inny poseł – podsumowuje.

Na zakończenie rozmowy poseł zadeklarował gotowość do udzielenia Wschodni24 szerszego wywiadu dotyczącego bieżącej sytuacji politycznej w najbliższych tygodniach.

Idź do oryginalnego materiału