Jak 27-latek z podwórka wydoił niemieckie państwo na 1,6 miliona euro

dzikizachod.eu 5 godzin temu

Pandemia dla wielu oznaczała bankructwo i zaciskanie pasa. Jednak dla sprytnych oszustów stała się okazją do błyskawicznego bogactwa na koszt podatnika. Idealnym przykładem jest głośna sprawa z Niemiec. 27-letni Iyhab S. przeprowadził zuchwałe oszustwo na centrum testowe, zamieniając podwórko w Hanowerze w maszynkę do robienia milionów. Zamiast wymazów, były fałszywe listy obecności, a zamiast kwarantanny – luksusowe życie w Dubaju.

Biznes w garażu, czyli jak oszukać system

Mechanizm przestępstwa był szokująco prosty. Iyhab S. otworzył mały punkt w spokojnej dzielnicy Anderten. Miejsce to wyglądało niepozornie. Mimo to, w systemie rozliczeniowym działy się cuda. Mężczyzna zgłaszał do kasy chorych setki tysięcy wykonanych badań. W rzeczywistości, jak ustaliła prokuratura, oszustwo na centrum testowe polegało na wpisywaniu danych „z sufitu”.

Śledczy odkryli rażące nieprawidłowości. Na listach pacjentów te same nazwiska pojawiały się dzień po dniu w identycznej kolejności. Ponadto, system rejestrował wykonanie kilku testów w ciągu jednej minuty. Jest to fizycznie niemożliwe. Mimo to, pieniądze płynęły szerokim strumieniem. Nikt nie weryfikował zgłoszeń na bieżąco. W rezultacie, od marca do grudnia 2022 roku, na konto 27-latka wpłynęło ponad 1,64 miliona euro.

Oszustwo na centrum testowe a życie w luksusie

Iyhab S. nie zamierzał oszczędzać. Zarobione nieuczciwie pieniądze wydawał błyskawicznie. Zamiast siedzieć w Hanowerze, podróżował po świecie. Jego celem były najdroższe lokalizacje, takie jak Monako czy Dubaj. Tam wynajmował luksusowe apartamenty i sportowe samochody.

Jego obrońca przyznał w sądzie, iż klient „dosłownie roztrwonił pieniądze”. Garderoba oszusta wypełniła się produktami od najdroższych projektantów, w tym Gucci i Louis Vuitton. Mężczyzna żył chwilą. Nie martwił się o konsekwencje, ponieważ system kontroli w Niemczech był dziurawy.

Podejrzane statystyki i pranie pieniędzy

Sielanka skończyła się z powodu chciwości. Banki zgłosiły podejrzenie prania brudnych pieniędzy, gdy Iyhab S. zaczął wypłacać gotówkę w ogromnych transzach. Czasami było to choćby 500 tysięcy euro jednorazowo. Wpadł również na statystyce. W tamtym okresie średnia wykrywalność wirusa w regionie wynosiła 2,7%. U niego było to zaledwie 0,04%.

Dlaczego? Ponieważ pozytywne wyniki wymagały zgłoszenia do sanepidu. Oszustwo na centrum testowe opierało się więc na generowaniu wyłącznie negatywnych wyników, które nie wymagały dodatkowej pracy. To właśnie ta anomalia przykuła uwagę śledczych.

Wyrok i wątek zorganizowanej przestępczości

Sąd w Hanowerze nie miał litości. Mężczyzna został skazany na 3 lata i 5 miesięcy więzienia. Chociaż oskarżony przyznał się do winy i wyraził skruchę, sędzia nie uwierzył w jego wersję wydarzeń do końca. Wymiar sprawiedliwości podejrzewa drugie dno.

Sędzia stwierdził wprost: „Nie wierzymy, iż wydał pan to wszystko sam”. Istnieje uzasadnione podejrzenie, iż Iyhab S. był tylko „słupem”. Prawdopodobnie większość gotówki została przekazana zorganizowanym grupom przestępczym lub strukturom klanowym. Tylko w regionie Dolnej Saksonii straty z podobnych oszustw szacuje się na 18 milionów euro. To pokazuje, jak wielka była skala tego procederu.

Fakty w pigułce

  • Oskarżony: Iyhab S. (27 lat, Hanower).
  • Mechanizm: Fikcyjne testy COVID (te same nazwiska, nierealny czas wykonania).
  • Kwota wyłudzenia: Ponad 1,64 mln euro w 9 miesięcy.
  • Styl życia: Podróże (Dubaj, Monako), luksusowe marki, hotele.
  • Wpadka: Podejrzenie prania pieniędzy (wypłaty gotówkowe po 500 tys. euro).
  • Wyrok: 3 lata i 5 miesięcy pozbawienia wolności.
  • Tło: Sędzia podejrzewa udział zorganizowanej grupy przestępczej.

Źródło: https://www.haz.de/lokales/hannover/millionen-betrug-betreiber-von-corona-testzentrum-in-anderten-muss-in-haft-YDJZEK4ERNA6HINX4WMZG7QMRA.html

Idź do oryginalnego materiału