Internetowi oszuści przez cały czas czekają na nasze roztargnienie

1 godzina temu
Zdjęcie: Internetowi oszuści nadal czekają na nasze roztargnienie


Ponad 660 tysięcy prób oszustwa w Internecie zgłosili w ubiegłym roku Polacy do NASK. Z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu, który obchodziliśmy we wtorek (10 lutego) warto przypomnieć o zagrożeniach, które czyhają w sieci.

Karol Bojke, ekspert CERT, instytucji działającej w ramach NASK mówi, iż w ubiegłym roku średnio dziennie zgłaszano 1800 internetowych zagrożeń. Ze wszystkich zgłoszeń eksperci wyłonili 260 tysięcy incydentów, czyli naruszeń bezpieczeństwa, które mogły doprowadzić do utraty danych osobowych lub pieniędzy. 97 procent, czyli ponad 250 tysięcy przypadków to oszustwa, które polegały na próbach wyłudzenia danych. Karol Bojke mówi, iż najczęściej cyberprzestępcy starają się przekonać nas do fałszywych inwestycji.

– Zarejestrowaliśmy aż 100 tysięcy stron internetowych, które podszywały się, albo pod giełdy kryptowalut, albo pod giełdy tradycyjne. Ewentualnie pod jakieś projekty budownicze, gdzie wątek inwestycyjny się przewijał – informuje Karol Bojke.

Zwykle na początku oszuści mocno reklamują swoją stronę w mediach społecznościowych, a później starają się przekonać swoje ofiary do ciągłego inwestowania.

Inną, bardziej prymitywną strategią są maile z linkami do podejrzanych stron. Maila, który obiecywał wysoki spadek dostał Eryk, uczeń Zespołu Szkół Informatycznych w Kielcach.

– Nie klikałem w link i od razu tego maila usunąłem. Trzeba też uważać na strony, które chcą zainstalować na naszym komputerze niechciane oprogramowanie – tłumaczy.

Łukasz Tomicki, nauczyciel w Zespole Szkół Informatycznych w Kielcach mówi, iż Internet jest przydatny, ale na pewno nie jest bezpieczny. Oszuści wykorzystują znane nam instytucje, żeby wysyłać nam linki prowadzące do sfałszowanej witryny danego banku czy firmy.

– Należy sprawdzić z jakiego adresu email został wybrany, czy nie ma tam jakichś literówek, żeby upewnić się czy wiadomość pochodzi z naszego banku. Sam niestety padłem ofiarą. W jednej z firm moje dane wypłynęły. Skończyło się to wymianą dowodu – opowiada.

Warto też zastrzec swój PESEL dzięki aplikacji mObywatel.

Idź do oryginalnego materiału