Spór o granice Olsztyna i ościennych gmin wkracza w kolejną fazę. W najnowszym wystąpieniu prezydent miasta stanowczo odniósł się do zarzutów ze strony włodarzy sąsiednich samorządów oraz przedstawił wizję rozwoju stolicy Warmii i Mazur. „Nie chcę być człowiekiem, który przez pięć lat pilnował ciepłego stołka i bał się podjąć trudną decyzję” – zadeklarował.
W nagraniu skierowanym do mieszkańców prezydent Olsztyna odniósł się do zarzutów, jakoby miasto próbowało „ograbić” lub krzywdzić sąsiednie, mniejsze gminy, takie jak Stawiguda czy Dywity. Włodarz podkreślił, iż obecne granice administracyjne Olsztyna zostały wyznaczone 40 lat temu i nie odpowiadają dzisiejszej rzeczywistości urbanistycznej.
Przedostatnie miasto wojewódzkie w Polsce
Prezydent zwrócił uwagę na dysproporcję między dynamicznym rozwojem terytorialnym a sztywnymi granicami prawnymi miasta. Olsztyn jest w tej chwili przedostatnim miastem wojewódzkim w Polsce pod względem powierzchni (wyprzedza jedynie Gorzów Wielkopolski).
– Granice wyznaczono 40 lat temu. Od tego czasu zmieniło się niemal wszystko: powstały tysiące mieszkań, nowe drogi, całe osiedla. Miasto rozlało się daleko poza swoje granice administracyjne. Zmienił się Olsztyn, ale nie zmieniły się jego granice – zauważył.
Włodarz ostrzegł również przed długofalowym ryzykiem marginalizacji miasta i utraty statusu stolicy województwa na rzecz podzielonych funkcji administracyjnych (przykładowo tak jak w relacji Bydgoszcz – Toruń). Utrata wiodącej roli oznaczałaby odpływ tysięcy miejsc pracy i degradację lokalnej gospodarki, handlu i usług.
Podatki zostają za miedzą, a infrastruktura w Olsztynie
Kluczowym argumentem w dyskusji okazały się finanse oraz odpływ podatków PIT do sąsiednich gmin. Prezydent podał przykład gminy Stawiguda, która znajduje się w pierwszej setce najbogatszych gmin w Polsce i generuje około 75 mln zł z podatku PIT.
– Co trzeci mieszkaniec tej gminy żyje tuż przy granicy Olsztyna. Przestańmy udawać, iż te osiedla powstałyby w tym samym miejscu i tempie, gdyby obok nie było Olsztyna. To bliskość miasta, jego miejsca pracy, infrastruktura i usługi stanowią o atrakcyjności tych terenów – zaznaczył prezydent.
Zwrócił też uwagę na fakt, iż nowe osiedla wielorodzinne przy ulicach takich jak Bartąska czy Stawigudzka funkcjonują faktycznie w jednym organizmie miejskim z Olsztynem, podczas gdy ich mieszkańcy formalnie rozliczają się w gminach wiejskich.
Wizja rozwoju: 50 tysięcy nowych mieszkańców na obrzeżach
Z przedstawionych przez prezydenta dokumentów planistycznych wynika, iż sąsiednie gminy planują w najbliższych latach tereny pod zabudowę dla kolejnych 50 tysięcy mieszkańców. Podkreślił, iż nie jest to już zwykły rozwój podolsztyńskich wsi, ale ogromna konkurencja mieszkaniowa, która bez korekty granic doprowadzi do dalszego drenażu budżetu miasta.
Prezydent użył mocnego porównania, określając obecny model rozwoju sąsiednich gmin jako przypominający „hubę na drzewie” – czerpiącą z siły dużego organizmu, ale niekoniecznie wzmacniającą miasto, któremu zawdzięcza wzrost.
Pokojowa debata zamiast „siłowych rozwiązań”
Odpowiadając na zarzuty wójta Stawigudy oraz innych włodarzy, prezydent odrzucił twierdzenia o braku woli dialogu czy próbach „siłowego” przesuwania granic. Przypomniał, iż dyskusje i rozmowy na ten temat toczą się już od dwóch lat.
– Doskonale rozumiem emocje, jakie budzi ten temat. Każdy wójt będzie bronił swojego budżetu, swoich podatków i granic. Moim obowiązkiem jest jednak bronić interesów mieszkańców Olsztyna. Olsztyn nie może czekać kolejnych 40 lat – podsumował prezydent.
Wstępne deklaracje wskazują, iż władze miasta są gotowe na dalsze negocjacje i słuchanie każdej rozsądnej propozycji, jednak nie zamierzają rezygnować z działań na rzecz korekty granic administracyjnych.

8 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·