Hałaśliwe rajdy i drifty męczą mieszkańców. „Na odpoczynek nie ma szans” [VIDEO]

7 godzin temu

Kierowcy, którzy interesują się driftingiem czy szybką jazdą, nie mogą swojej pasji realizować na drogach publicznych. Tego typu zachowania są niebezpieczne i niezgodne z przepisami. Dlatego w wielu miejscach w Polsce powstają specjalne, często prywatne tereny, na których miłośnicy motoryzacji mogą trenować jazdę w kontrolowanych warunkach.

Dla okolicznych mieszkańców hałas jest jednak uciążliwy – taka sytuacja ma miejsce w Krasnem. Z prośbą o zwrócenie uwagi na problem napisał do nas czytelnik.

Hałas z byłego GS

Mieszkańcy gminy Krasne skarżą się na uciążliwy hałas, który od pewnego czasu regularnie dochodzi z terenu byłego GS w Krasnem. Według relacji jednego z czytelników, na placu odbywają się tzw. „drifty”.

– Na terenie byłego GS realizowane są rajdy samochodowe. Słychać wybuchy z rur wydechowych, piski opon i wycie aut. Jest to tak dokuczliwe, iż niestety nie ma możliwości spokojnej nauki czy odpoczynku. Odgłosy są słyszalne w obrębie paru kilometrów – pisze czytelnik, który poprosił nas o nagłośnienie sprawy.

Jak dodaje, mieszkańcy czują się bezradni. – Proszę o pomoc, bo naszego wójta to nie obchodzi – przecież tu nie mieszka – stwierdza.

Wszystko zgodnie z przepisami

O komentarz w sprawie poprosiliśmy wójta gminy Krasne, Michała Szczepańskiego. Wyjaśnił, iż wspomniane „drifty” realizowane są na prywatnym terenie.

– Tam realizowane są też rajdy. Organizatorzy dogadali się z właścicielem nieruchomości i wszystko odbywa się na jego nieruchomości. Gmina nie ma z tym nic wspólnego, ale też nie ma żadnych możliwości, by ograniczać tego typu działalność – wyjaśnia wójt.

Jak dodaje, zgodnie z ewidencją gruntów, na tych działkach dopuszczona jest działalność gospodarcza, również taka, która może być uciążliwa. – Wcześniej znajdowała się tam fabryka sklejki do mebli i podobnych produktów – przypomina Michał Szczepański.

Na prywatnym terenie

Wójt zachęca mieszkańców, by ewentualne uciążliwości zgłaszali do odpowiednich służb.

Jak wynika z policyjnych statystyk, takich zgłoszeń praktycznie nie ma. Od września ubiegłego roku do marca na policję wpłynęło tylko jedno. Funkcjonariusze udali się na miejsce, z uwagi jednak, iż wszystko odbywało się na prywatnym terenie, nie stwierdzili złamania przepisów.

ren

Idź do oryginalnego materiału