Kilkadziesiąt zużytych opon zostało wyrzuconych wprost do koryta potoku. To nie tylko kwestia względów estetycznych, ale przede wszystkim zagrożenia dla środowiska.
Górskie potoki są jednym z charakterystycznych elementów krajobrazu Świeradowa-Zdroju. Wśród nich znajduje się Santa Maria. To niewielki ciek, który przepływa przez miasto i ostatecznie zasila Kwisę. Niestety, ten potok został zanieczyszczony odpadami. W jego korycie porzucono kilkadziesiąt zużytych opon samochodowych. Odpady leżą bezpośrednio w wodzie. To nie jest kwestia kilku przypadkowo zagubionych śmieci, ale celowe, hurtowe pozbycie się odpadów w miejscu całkowicie do tego nieprzeznaczonym.
Sprawa budzi sprzeciw nie tylko ze względów estetycznych, ale przede wszystkim z powodu zagrożenia, jakie guma zalegająca w wodzie i towarzyszące jej smary stwarzają dla środowiska. Guma oponowa nie jest materiałem obojętnym chemicznie. To złożona mieszanka polimerów, sadzy, olejów zmiękczających, żywic oraz metali ciężkich. W środowisku wodnym, pod wpływem ciągłego przepływu, tarcia o kamienie oraz działania promieni UV, opony ulegają stopniowej degradacji fizycznej i chemicznej. Drobinki są transportowane przez wodę w dół rzeki.
Najbardziej absurdalny w tej sytuacji jest fakt, iż sprawca zadał sobie sporo trudu. Wywiezienie opon wymagało załadunku, transportu i rozładunku w trudno dostępnym terenie. Taki sam nakład sił i środków wystarczyłby do zawiezienia ich do PSZOK-u, gdzie mógł pozbyć się ich w pełni legalnie i bezpłatnie.
W Świeradowie-Zdroju, podobnie jak w każdej innej gminie w Polsce, działa Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Odpady w postaci zużytych opon można oddać do PSZOK-u w ramach standardowej opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Nie trzeba więc wrzucać opon do lasu, zostawiać ich przy drodze ani tym bardziej umieszczać ich w potoku.
Wyrzucenie odpadów do wody nie wynikało więc z braku możliwości ich legalnego oddania, ale z czystego niedbalstwa lub niewiedzy. Chyba, iż opony pochodziły z nielegalnej działalności (np. niezarejestrowanego warsztatu), a sprawca chciał uniknąć opłat komercyjnych, przerzucając koszty i konsekwencje na środowisko i lokalną społeczność.
Warto pamiętać, iż polskie prawo przewiduje surowe sankcje za nielegalne pozbywanie się odpadów oraz niszczenie środowiska naturalnego. W zależności od skali procederu i kwalifikacji czynu, sprawcy grozi odpowiedzialność wykroczeniowa lub karna.
W poważniejszych przypadkach w grę mogą wchodzić przepisy Kodeksu karnego. Art. 183 § 1 przewiduje odpowiedzialność za niezgodne z przepisami m.in. składowanie, usuwanie, przetwarzanie, zbieranie, unieszkodliwianie czy transportowanie odpadów w warunkach lub w sposób, który może zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka, spowodować obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi albo zniszczenie świata roślinnego lub zwierzęcego. w tej chwili przepis ten przewiduje karę więzienia od roku do 10 lat.
Niestety, jeżeli sprawca nie zostanie ustalony, koszt sprzątania i utylizacji opon spada na właściciela terenu, którym często są Lasy Państwowe, bądź samorząd, co oznacza, iż płacą za to wszyscy podatnicy.
Widok opon w potoku Santa Maria to przykład rażącej bezmyślności. Zwalczanie tego typu incydentów wymaga dwóch rzeczy: sprawnego egzekwowania prawa oraz braku przyzwolenia społecznego. Każda osoba, która zauważy próbę nielegalnego wyładunku śmieci, powinna niezwłocznie zgłaszać sprawę na policję, lub do straży miejskiej. Istnienie PSZOK-u odbiera wszelkie argumenty osobom porzucającym odpady w dzikich miejscach.


1 godzina temu







English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·