Gorący weekend Straży Granicznej. Odprawieni z kwitkiem w Pyrzowicach i przymusowe deportacje

1 godzina temu

To był pracowity weekend dla śląskich pograniczników. Podczas gdy na lotnisku w Pyrzowicach udaremniono wjazd grupie „turystów” i oszustowi z dokumentami za fortunę, funkcjonariusze z Sosnowca i Częstochowy dopilnowali, by Polskę opuścili dwaj groźni przestępcy.

Z celi prosto do granicy. Koniec „gościny” dla przestępców

Dwaj obywatele Ukrainy przekonali się, iż polskie służby nie tolerują rażącego łamania prawa. Obaj mężczyźni właśnie zakończyli odbywanie kar pozbawienia wolności, ale zamiast wyjść na wolność w Polsce, zostali pod eskortą doprowadzeni do granicy swojego kraju.

Pierwszy z nich, 25-latek, odsiadywał wyrok w Herbach za organizowanie nielegalnego przerzutu osób z Bliskiego Wschodu. Drugi, 31-letni mężczyzna przebywający w zakładzie karnym w Wojkowicach, został skazany za znęcanie się nad małoletnim obywatelem Polski. Decyzja służb była natychmiastowa: przymusowa deportacja i surowy zakaz wjazdu do strefy Schengen przez najbliższe 8 lat.

Pyrzowice: „turyści” bez planu i dowód za 8 tysięcy euro

Równolegle spore zamieszanie panowało w Międzynarodowym Porcie Lotniczym Katowice. Funkcjonariusze z placówki w Pyrzowicach odmówili wjazdu siedmiu obcokrajowcom.

Szczególną uwagę przykuła grupa sześciu obywateli Gruzji, którzy przylecieli z Kutaisi. Pięcioro z nich twierdziło, iż przyjechali zwiedzać Katowice, Poznań oraz… Wodzisław Śląski. Niestety, ich opowieści nie miały pokrycia w dokumentach – nie byli w stanie potwierdzić celu podróży ani warunków pobytu. Szósty z nich „zapomniał”, iż limit jego legalnego pobytu w Europie dawno już minął.

Rekordowa cena za fałszywkę

Najbardziej zuchwały okazał się jednak pasażer lotu z tureckiej Antalyi. Obywatel Iraku próbował przekroczyć granicę, posługując się austriacką kartą pobytu. gwałtownie wyszło na jaw, iż dokument jest sfałszowany – figurował w bazach jako przedmiot do zatrzymania na wniosek strony niemieckiej.

Mężczyzna miał jednak w zanadrzu „plan B” – wyciągnął polski dowód osobisty, który również okazał się marną podróbką. Cudzoziemiec przyznał się, iż oba dokumenty kupił w Turcji, płacąc za nie bagatela 8 000 euro (ok. 35 tysięcy złotych). Teraz, zamiast wymarzonego pobytu w Europie, usłyszał zarzuty prokuratorskie za próbę przekroczenia granicy podstępem.

Komentarz redakcyjny: Historia z Pyrzowic i deportacje z regionu pokazują, iż szczelność granic to nie tylko kwestia bezpieczeństwa państwa, ale też eliminowanie z naszej przestrzeni osób, które zagrażają porządkowi publicznemu. Polska gościnność ma swoje granice – i są nimi przepisy prawa.

źródło: opracowanie własne na podstawie materiałów ŚOSG

Idź do oryginalnego materiału