Głośny incydent na lotnisku w Maladze. 25-latek z powiatu wielickiego usłyszał zarzuty

12 godzin temu

25-letni mieszkaniec powiatu wielickiego usłyszał zarzuty po głośnym incydencie z udziałem dwóch obywatelek Ukrainy na lotnisku w Maladze. Mężczyzna jest podejrzany m.in. o publiczne znieważenie jednej z kobiet ze względu na jej narodowość. Zdarzenie zostało nagrane telefonem.

Do incydentu doszło 28 lipca po przylocie samolotu z Krakowa do Malagi. Chodziło o rejs Ryanaira FR2589. Sprawa odbiła się wówczas echem w mediach społecznościowych i portalach informacyjnych, po sieci krążyło wideo z nagraniem zachowania mężczyzny.

Konflikt miał zacząć się jeszcze w samolocie

Według relacji przedstawionej portalowi inPoland przez matkę jednej z kobiet, problemy zaczęły się jeszcze podczas lotu. Kobieta twierdziła, iż siedzący za nimi pasażerowie przez dłuższy czas zachowywali się głośno, a załoga dwukrotnie zwracała im uwagę.

Po wylądowaniu w Maladze konflikt miał wybuchnąć ponownie. Według tej relacji mężczyzna kierował pod adresem Ukrainek wulgarne określenia odnoszące się do ich narodowości. Gdy jedna z kobiet zaczęła nagrywać zajście telefonem, miał próbować jej w tym przeszkodzić i uderzyć w rękę oraz urządzenie.

Część tego incydentu słychać i widać wyraźnie na nagraniu krążącym w sieci.

Policja ustaliła mieszkańca powiatu wielickiego

Po powrocie do Polski dwie obywatelki Ukrainy zawiadomiły organy ścigania. Sprawą zajęli się policjanci Komendy Powiatowej Policji w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza.

Śledczy przeanalizowali zgromadzony materiał, w tym nagranie z zajścia, i ustalili osoby widoczne na filmie.

Jak poinformowała w czwartek, 20 sierpnia, małopolska policja, podejrzanym okazał się 25-letni mieszkaniec powiatu wielickiego.

Mężczyzna po powrocie do Polski usłyszał dwa zarzuty: publicznego znieważenia osoby z powodu jej przynależności narodowej (art. 257 Kodeksu karnego) oraz zmuszania innej osoby do określonego zachowania (art. 191 § 1 kk).

Zdarzenie miało miejsce w Hiszpanii, sprawę prowadzą polskie służby

Choć do incydentu doszło na terenie Hiszpanii, postępowanie może być prowadzone również w Polsce. Polskie prawo przewiduje możliwość pociągnięcia obywatela Polski do odpowiedzialności za przestępstwo popełnione za granicą – pod określonymi warunkami, w tym gdy dane zachowanie jest przestępstwem również w kraju, w którym do niego doszło.

Postępowanie przez cały czas trwa. Policja prowadzi dalsze czynności, a po ich zakończeniu materiały trafią do prokuratury, która zdecyduje o dalszym toku sprawy.

O ewentualnej winie 25-latka rozstrzygnie sąd.

Idź do oryginalnego materiału