To koniec pewnej ery na jednej z najważniejszych przepraw stolicy. Żółte urządzenia, które od lat budziły postrach wśród kierowców na Moście Poniatowskiego, są właśnie demontowane. Sprawdź, dlaczego zapadła ta decyzja i w którą część Warszawy zostaną przeniesione fotoradary, by przez cały czas dyscyplinować kierowców.
Fot. Łukasz/ Warszawa w PigułceMost Poniatowskiego, ikona Warszawy, przechodzi właśnie logistyczną rewolucję. Jak podaje serwis Forsal, Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) rozpoczął proces demontażu sześciu charakterystycznych fotoradarów, które pilnowały prędkości na tej zabytkowej konstrukcji. Decyzja ta wywołuje spore emocje wśród mieszkańców Śródmieścia i Pragi, jedni cieszą się z odsłonięcia zabytkowej architektury mostu, inni drżą o bezpieczeństwo na trasie, która przed montażem urządzeń uchodziła za jedną z najniebezpieczniejszych w stolicy.
Dlaczego demontują radary? Technologia wypiera „żółte skrzynki”
Powód demontażu nie jest przypadkowy. Eksperci wskazują, iż dotychczasowy system punktowego pomiaru prędkości na Moście Poniatowskiego wyczerpał swoją formułę, a zabytkowa struktura obiektu utrudniała serwisowanie urządzeń. W Warszawie coraz częściej stawia się na nowocześniejsze rozwiązania, takie jak odcinkowy pomiar prędkości, który wymusza wolniejszą jazdę na całym fragmencie trasy, a nie tylko bezpośrednio przed obiektywem aparatu. Dla warszawskiego kierowcy oznacza to, iż „hamowanie przed radarem” przestaje mieć rację bytu.
Warto przypomnieć, iż montaż tych fotoradarów kilka lat temu był poprzedzony długim sporem z konserwatorem zabytków. Usunięcie ich z balustrad mostu przywróci mu pierwotny wygląd, co z pewnością ucieszy estetów i miłośników warszawskiej architektury. Jednak służby drogowe uspokajają: Most Poniatowskiego nie stanie się areną nielegalnych wyścigów. Nadzór nad ruchem zostanie utrzymany dzięki innych, mniej inwazyjnych wizualnie technologii.
Gdzie trafią zdemontowane urządzenia? Nowe punkty zapalne
Najważniejsze pytanie dla kierowców brzmi: gdzie teraz pojawią się radary? Według informacji Forsal, sprzęt z Mostu Poniatowskiego nie trafi do magazynu. Zostanie on poddany renowacji i zainstalowany w nowych lokalizacjach na mapie Warszawy, które zostały wytypowane jako szczególnie niebezpieczne. Nieoficjalnie mówi się o trasach wylotowych ze stolicy oraz kluczowych skrzyżowaniach na Białołęce i Ursynowie, gdzie statystyki wypadków wciąż budzą niepokój. Pierwszy dziś rozpoczą swoją „słyżbę” na Grochowie, przy Placu Szembeka, o czym pisaliśmy tu: https://warszawawpigulce.pl/fotoradar-stanal-na-grochowskiej-w-tym-miejscu-zginal-6-letni-tomek/
Przeniesienie fotoradarów to część większej strategii GITD na 2026 rok, która zakłada rotacyjność urządzeń. W Warszawie ma to zapobiegać jeździe „na pamięć”. Kierowca ze stolicy nigdy nie będzie miał pewności, czy pusta dotąd obudowa na Moście Gdańskim czy Trasie Łazienkowskiej nagle nie zyska „oka” w postaci zdemontowanego wcześniej urządzenia.
Warszawa stawia na bezpieczeństwo 2.0
Zniknięcie żółtych skrzynek z Poniatoszczaka to symbol zmian w zarządzaniu ruchem w stolicy. Miasto coraz silniej integruje systemy kamer monitoringu z automatycznym rozpoznawaniem tablic rejestracyjnych. Dla mieszkańców Warszawy oznacza to większy spokój na zabytkowych przeprawach, ale też konieczność zdjęcia nogi z gazu w miejscach, które do tej pory wydawały się „wolne od nadzoru”. Pamiętaj: fotoradar znika z Twojego widoku, ale system wciąż czuwa.
Źródło: Opracowanie na podstawie analizy serwisu Forsal oraz komunikatów Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (kwiecień 2026).

1 godzina temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·