21-letni mieszkaniec powiatu kluczborskiego przekonał się, iż internet potrafi być wyjątkowo pamiętliwy. Nagranie brawurowej jazdy, opublikowane w mediach społecznościowych przez pasażera, zamiast przynieść internetową popularność, zakończyło się mandatami na 6 tys. zł, utratą prawa jazdy, a teraz również postępowaniem wobec autora filmu. To kolejny przykład, iż dziś policja patroluje nie tylko ulice, ale także internet.
Jeszcze kilka lat temu podobne filmy krążyły po sieci jako dowód „odwagi” kierowców. Dziś coraz częściej stają się gotowym materiałem dowodowym. Tak było również w tym przypadku.
W maju w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie wykonane przez pasażera samochodu. Kamera zarejestrowała nie tylko prędkości znacznie przekraczające dopuszczalne limity, ale także serię niebezpiecznych manewrów. Film miał być popisem kierowcy. Zamiast tego zwrócił uwagę kluczborskich policjantów.
Funkcjonariusze zabezpieczyli nagranie i rozpoczęli analizę. Do działań włączyli się także policjanci z Posterunku Policji w Byczynie, którzy zabezpieczyli zapisy z monitoringu. Dzięki temu udało się odtworzyć trasę przejazdu i jednoznacznie ustalić kierującego.
– Każde zgłoszenie dotyczące niebezpiecznych zachowań jest dokładnie sprawdzane. Funkcjonariusze monitorują również przestrzeń internetową, a publikowane tam materiały bardzo często pomagają w ustaleniu sprawców wykroczeń i przestępstw – podkreślają kluczborscy policjanci.
Analiza filmu nie pozostawiała wątpliwości. 21-letni kierowca pędził 130 km/h w terenie zabudowanym, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Poza obszarem zabudowanym rozpędził samochód do 200 km/h przy dopuszczalnych 90 km/h. Na nagraniu widać było również wyprzedzanie na skrzyżowaniu oraz nieprawidłowe przewożenie pasażerów.
Za wszystkie wykroczenia mężczyzna został ukarany mandatami o łącznej wartości 6 tysięcy złotych. Policjanci zatrzymali mu również prawo jazdy.
Na konsekwencjach dla kierowcy sprawa się jednak nie kończy.
Autor nagrania, który siedział na miejscu pasażera, również odpowie za swoje zachowanie. Z ustaleń policjantów wynika, iż nie tylko filmował niebezpieczną jazdę, ale także zachęcał kierowcę do łamania przepisów, a później opublikował nagranie w internecie. Odpowie za podżeganie do popełnienia wykroczeń oraz za jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa.
To nie jest odosobniony przypadek. Policja od kilku lat systematycznie wykorzystuje tzw. OSINT (Open Source Intelligence), czyli analizę ogólnodostępnych źródeł informacji. W praktyce oznacza to monitorowanie mediów społecznościowych, portali internetowych czy nagrań publikowanych przez samych użytkowników. Coraz częściej właśnie zdjęcia i filmy wrzucane do sieci pozwalają ustalić sprawców wykroczeń drogowych, aktów wandalizmu czy chuligańskich wybryków. W wielu komendach funkcjonariusze analizują również materiały przesyłane przez obywateli za pośrednictwem skrzynek kontaktowych oraz Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa.
Jak pokazuje historia z powiatu kluczborskiego, w epoce telefonów i mediów społecznościowych najskuteczniejszym świadkiem wykroczenia bywa… sam sprawca.
Internet coraz częściej dostarcza policji dowodów
Publikowane w mediach społecznościowych filmy i zdjęcia mogą stać się pełnoprawnym materiałem dowodowym. Policja wykorzystuje m.in. metody OSINT (Open Source Intelligence), czyli analizę publicznie dostępnych informacji. Funkcjonariusze porównują nagrania z zapisami monitoringu, ustalają miejsce zdarzenia po charakterystycznych punktach w terenie, analizują czas publikacji, a niekiedy także metadane plików.
Coraz częściej to właśnie sami sprawcy dostarczają najważniejszych dowodów, publikując w internecie materiały mające przynieść popularność. Efekt bywa odwrotny – nagranie staje się podstawą do wszczęcia postępowania i ukarania osób łamiących prawo.
fot. Opolska Policja













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·