Fałszywe strony gov.pl atakują Polaków. Jedno logowanie może dać oszustom dostęp do konta

2 godzin temu

Osoba, która nie sprawdzi dokładnie adresu strony, może przekazać przestępcom login, hasło, a choćby kod autoryzacyjny. Zagrożenie wzrosło po uruchomieniu usługi umożliwiającej sprawdzenie danych związanych z cyberatakiem na system MyDr.

Oszuści podszywają się pod serwis gov.pl

Rządowe strony internetowe kojarzą się z bezpieczeństwem i usługami wymagającymi potwierdzenia tożsamości. Właśnie to zaufanie próbują wykorzystać cyberprzestępcy. Przygotowują fałszywe witryny, które pod względem kolorystyki, układu oraz zastosowanych symboli przypominają oficjalne serwisy administracji publicznej.

Na podrobionej stronie może pojawić się informacja o konieczności sprawdzenia, czy dane użytkownika wyciekły, przedłużenia ważności Profilu Zaufanego albo potwierdzenia tożsamości. Następnie internauta jest kierowany do panelu wyglądającego jak strona logowania do banku.

W rzeczywistości podane informacje nie trafiają do banku ani do państwowego systemu. Przejmują je osoby stojące za fałszywą witryną.

Wyciek danych z MyDr stał się pretekstem do kolejnych ataków

Nowe zagrożenie pojawia się w szczególnie niebezpiecznym momencie. Po cyberataku na firmę MyDr uruchomiono możliwość sprawdzenia, czy numer PESEL konkretnej osoby znalazł się w przejętej bazie. Incydent może dotyczyć danych blisko 19 mln Polaków.

Oficjalne narzędzie działa pod adresem bezpiecznedane.gov.pl. Użytkownik może potwierdzić swoją tożsamość między innymi dzięki aplikacji mObywatel, Profilu Zaufanego, e-dowodu lub bankowości elektronicznej.

Przestępcy mogą wykorzystać zainteresowanie serwisem i obawy osób, które chcą sprawdzić swoje dane. Wysyłany w wiadomości link prowadzi jednak nie do prawdziwej usługi, ale do jej podrobionej wersji. To dlatego eksperci zalecają samodzielne wpisywanie adresu w pasku przeglądarki zamiast otwierania odnośników przesyłanych w SMS-ach, e-mailach lub komunikatorach.

Tak może wyglądać próba wyłudzenia danych bankowych

Wiadomość przygotowana przez oszustów może informować o rzekomym wycieku danych, próbie wykorzystania numeru PESEL, nieznanym logowaniu albo konieczności pilnego zabezpieczenia Profilu Zaufanego. Jej zadaniem jest wywołanie niepokoju i nakłonienie odbiorcy do natychmiastowego działania.

Po kliknięciu odnośnika użytkownik widzi stronę przypominającą państwowy portal. W kolejnym kroku może zostać poproszony o wybranie swojego banku i wpisanie danych logowania. Fałszywy formularz może również żądać kodu przesłanego SMS-em lub potwierdzenia operacji w aplikacji mobilnej.

Przekazanie takich informacji umożliwia oszustom próbę zalogowania się na prawdziwe konto bankowe. o ile ofiara zatwierdzi dodatkowo przygotowaną przez nich operację, może dojść do kradzieży pieniędzy.

Adres strony jest ważniejszy niż jej wygląd

Fałszywa witryna może niemal idealnie odwzorowywać logo, kolory i komunikaty znane z gov.pl. Sama obecność godła, kłódki obok adresu albo certyfikatu HTTPS nie potwierdza jednak, iż strona jest autentyczna.

Najważniejsza jest domena widoczna w pasku przeglądarki. Oszuści stosują adresy zawierające dodatkowe słowa, myślniki, zamienione litery lub nietypowe końcówki. Na niewielkim ekranie telefonu różnica może być trudna do zauważenia.

Oficjalny serwis służący do sprawdzania danych działa pod adresem bezpiecznedane.gov.pl. Najbezpieczniej wpisać ten adres samodzielnie lub skorzystać z odnośnika umieszczonego bezpośrednio na stronie gov.pl.

Rządowa baza wiedzy o cyberbezpieczeństwie przypomina, iż fałszywe witryny mogą wyłudzać dane do poczty, mediów społecznościowych i rachunków bankowych. Do najważniejszych sygnałów ostrzegawczych należą literówki w adresie, presja czasu oraz sensacyjny charakter wiadomości.

Podałeś dane na fałszywej stronie? Działaj natychmiast

Jeżeli użytkownik wpisał login lub hasło do bankowości na podejrzanej witrynie, powinien niezwłocznie zadzwonić do banku. Numer należy znaleźć na oficjalnej stronie instytucji, w aplikacji albo na odwrocie karty płatniczej. Nie wolno korzystać z numeru podanego w podejrzanej wiadomości.

Warto jak najszybciej zmienić dane logowania, sprawdzić historię operacji oraz poinformować bank o możliwości przejęcia konta. jeżeli zatwierdzono przelew, podano kod BLIK albo dane karty, liczy się każda minuta.

Podejrzanego SMS-a można bezpłatnie przesłać do CERT Polska na numer 8080. Fałszywą stronę, e-mail lub inny incydent należy zgłosić przez formularz dostępny w serwisie incydent.cert.pl. W przypadku utraty pieniędzy należy także zawiadomić policję.

Bank nie prosi o przelew na „bezpieczne konto”

Oszuści mogą również kontynuować atak przez telefon. Podając się za konsultanta banku, próbują przekonać ofiarę, iż jej pieniądze są zagrożone. Następnie nakłaniają do instalacji programu, podania kodu BLIK lub wykonania przelewu na tak zwane konto techniczne.

Policja podkreśla, iż prawdziwy pracownik banku nie prosi o podanie pełnego hasła, instalowanie systemu do zdalnej obsługi telefonu ani przekazanie pieniędzy na rachunek mający je rzekomo zabezpieczyć. Każdą taką rozmowę należy zakończyć i samodzielnie skontaktować się z bankiem.

Rosnące zainteresowanie wyciekiem danych z MyDr może sprawić, iż fałszywe strony będą trafiały do coraz większej liczby osób. Najważniejsza zasada pozostaje niezmienna: do usług państwowych należy wchodzić przez samodzielnie wpisany adres, a nie przez link otrzymany w niespodziewanej wiadomości.

Idź do oryginalnego materiału