30-letnia Katarzyna J. udaje doktorantkę prawa - pobiera zaliczki po 30-70 tys. zł, gdy klienci orientują się o fikcji zaczyna unikać kontaktu. Pomimo sądowego zakazu dalej świadczy usługi. Kpi sobie z prawa, aktualnie nie płacąc choćby za mieszkanie w którym mieszka i nie chce się wyprowadzić.