Wandalizm w Nadarzynie rośnie. Zniszczenia, koszty i apel wójta o reakcję mieszkańców. Sprawdź, co się dzieje w
gminie.Fala wandalizmu zalewa Nadarzyn i okoliczne miejscowościOstatnie tygodnie w gminie Nadarzyn upłynęły pod znakiem serii bulwersujących aktów wandalizmu. Lista strat jest długa i dotyczy zarówno infrastruktury drogowej, jak i miejsc przeznaczonych dla najmłodszych. Na trasie S8, na wysokości Nadarzyna i Ruśca, zniszczono kilkanaście szyb w ekranach akustycznych. Ataki nie ominęły również serca gminy – na Rynku zdewastowano napis „I❤Nadarzyn” oraz płytki na nowym terenie rekreacyjnym.Wójt Dariusz Zwoliński, w emocjonalnym wpisie „Okiem samorządowca”, wylicza kolejne incydenty: rozbicie szkła na placu zabaw przy ul. Lipowej, ostrzelanie posesji z broni gazowej w Kajetanach oraz powtarzające się niszczenie zabawek na nadarzyńskim Pastewniku.„Ludzie, ludziom …..” – podsumowuje krótko włodarz gminy, nie kryjąc oburzenia skalą
problemu.Gdzie podziało się wychowanie? Wójt stawia trudne pytaniaW obliczu narastającej agresji wobec mienia publicznego, wójt Zwoliński kieruje uwagę na fundamenty problemu, jakimi są wychowanie i odpowiedzialność rodzicielska. Pyta wprost: gdzie są rodzice małoletnich, którzy do późnych godzin nocnych „buszują” po gminie? Wskazuje na brak przekazywania wartości, takich jak szacunek do wspólnej przestrzeni czy do osób starszych zwracających uwagę na niewłaściwe
zachowanie.Problem nie dotyczy jednak wyłącznie młodzieży. Samorządowiec zwraca uwagę na nagminne niesprzątanie po psach w Parku w Młochowie czy na skwerach, a także na zaśmiecanie stawów i lasów przez dorosłych.„To ja zadam pytanie? Gdzie jest przestrzeganie prawa, które porządkuje naszą wspólną przestrzeń, choćby sprzątanie odchodów po swoich pupilach? Wreszcie gdzie jest kooperacja obywateli ze służbami i współodpowiedzialność za nasze wspólne dobro?” – pyta Dariusz Zwoliń
ski.Dramatyczne konsekwencje: Likwidacja placu zabaw w KajetanachNajbardziej dotkliwym skutkiem bezkarności wandali jest decyzja o likwidacji placu zabaw w Kajetanach przy ulicy Rolnej. Mimo monitoringu i zabezpieczeń, obiekt regularnie padał ofiarą dewastacji. Wniosek mieszkańców i rady sołeckiej o jego usunięcie został pozytywnie rozpatrzony, co wójt określa mianem porażki całego społeczeństwa w walce z
chamstwem.Koszty napraw zniszczeń idą w dziesiątki tysięcy złotych rocznie. To realne pieniądze wyjęte z budżetu, które mogłyby zostać przeznaczone na budowę wodociągów, kanalizacji czy dodatkowe kursy autobusów. Dewastacje wywołują również tzw. „antyefekt społeczny” – zniechęcenie do dbania o estetykę okolicy w myśl zasady: „po co, skoro i tak zniszczą”.Dlaczego system zawodzi? Głos mieszkańców i służbyW dyskusji pod wpisem wójta mieszkańcy wskazują na niską skuteczność służb. Jeden z internautów zauważa, iż o ile mandaty za złe parkowanie na rynku są wystawiane błyskawicznie, o tyle sprawcy zniszczeń pozostają nieuchwytni. Wójt wyjaśnia jednak, iż praca Straży Gminnej jest paraliżowana przez dziesiątki zgłoszeń o złym parkowaniu od jednego z mieszkańców, a rozpoznanie sprawcy w kapturze pod osłoną nocy bywa trudne.„70% telefonów na straż i policję jest nieskuteczna, ponieważ zgłaszający robią to anonimowo nie podejmując skutecznego zgłoszenia” – podkreśla wó
jt.Pojawiają się też głosy o zniechęceniu do reagowania.„Zadzwoniłam kiedyś na policję, iż u sąsiada grasują młodzieńcy. Policja przyjechała, złapała ich i podjechała radiowozem pod moją posesję z pytaniem, czy to ja dzwoniłam. Na drugi dzień spotkałam się z ojcem jednego z chłopców. Od tej pory przestałam reagować, bojąc się o moją rodzinę” – komentuje jedna z
mieszkanek.Patologia bogactwa i brak czasu dla dzieciW opinii wójta współczesne problemy nie wynikają tylko z biedy czy alkoholu. Samorządowiec diagnozuje nowe zjawisko – „patologię bogactwa”, gdzie pieniądze i egoizm zastępują relacje rodzinne i uczucia wyższe. Potwierdzają to statystyki: liczba zakładanych Niebieskich Kart w gminie wzrosła w ciągu pięciu lat o 300–400%.„My – dorośli nie jesteśmy wiele lepsi, pomijając zaniechania w wychowaniu. (...) Zawsze zaczyna się od błędów dorosłych” – przyznaje Zwoliń
ski.Mimo trudności, władze gminy deklarują dalszą walkę z wandalizmem i starania o wyłapywanie sprawców wszelkimi możliwymi sposobami. Kluczem do sukcesu ma być jednak odwaga cywilna i kooperacja mieszkańców ze służbami, bo likwidacja kolejnych obiektów architektury wspólnej nie jest rozwią
zaniem.Czytaj więcej: