To było w styczniu 2001 roku. Ofiara – 35-letnia Teresa – od dwóch lat pracowała w niewielkim wiejskim sklepie spożywczym w Niedomicach, należącym do upadającej spółdzielni „Samopomoc”. Mieszkała z rodzicami w Biskupicach Radłowskich 5 km od sklepu. Jej życie wyglądało podobnie każdego dnia: praca – dom – kościół. Dojeżdżała PKS- -em, pracowała na dwie zmiany. Była lubiana, uchodziła za osobę pracowitą, spokojną, domatorkę. Klientami byli miejscowi i kierowcy z trasy Tarnów – Żabno, co później utrudniło śledztwo.
23 stycznia 2001 roku Teresa pracowała na drugą zmianę i o 17.30 powinna zamknąć sklep. O 17.40 pojawił się uczeń zawodówki odbywający praktyki w pobliskich zakładach. Zobaczył otwarte drzwi i wszedł po zakupy. Początkowo nikogo nie widział, ale po chwili dostrzegł między ladą a regałami leżącą w kałuży krwi ekspedientkę. Wybiegł po pomoc. Po chwili przyjechała karetka i policja. Reanimacja trwała ponad pół godziny – bez skutku. Na miejscu pracowali prokurator, grupa dochodzeniowo-śledcza i biegły medycyny sądowej. Sprowadzono przewodnika z psem, który podjął trop i doprowadził do przystanku PKS – tam ślad się urwał.
Pierwsze ustalenia wskazywały, iż sprawca zaatakował ekspedientkę pałką, uderzając w głowę. Teresa próbowała się bronić, wtedy padło kilkanaście ciosów nożem w okolice szyi i brzucha. Bandyta zabrał kilka butelek alkoholu i torebkę sprzedawczyni, w której były dokumenty, portmonetka i bilet miesięczny. Zginęło też 170 zł. Nienaruszone pozostały kasa fiskalna i kasetka na zapleczu. Wykluczono seksualne tło zbrodni.
Z danych z kasy wynikało, iż ostatni zakup – dwie gumy do żucia – odnotowano o 17.21. Wcześniejsza transakcja była o 17.17, ale nie ustalono kupujących. O 16.52 zakupy zrobił uczeń odbywający praktyki, który zeznał, iż nikogo poza sprzedawczynią nie widział. Ustalono więc, iż do zabójstwa doszło między 17.21 a 18.20. Przyjęto, iż mogli je popełnić mężczyźni robiący zakupy o 17.21. Wtedy zakładano, iż sprawców było dwóch – mieli przyjechać maluchem i wcześniej, o 16.32, zrobić rozpoznanie.
Jak informowała krakowska policja, zabezpieczono liczne ślady – traseologiczne, czyli odciski obuwia, oraz biologiczne, w tym krew na ladzie. W stan gotowości postawiono okoliczne jednostki. Przesłuchano setki osób mogących mieć wiedzę o sprawie, pobierając od nich materiał DNA do porównania ze śladem z miejsca zbrodni. Mimo szeroko zakrojonych działań śledczy nie zdołali wskazać sprawcy. W lipcu 2002 roku śledztwo umorzono.
Po latach, w 2020 roku, do sprawy wrócili kryminalni z Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie i Komendy Miejskiej w Tarnowie. Jak informowano, gruntownie przeanalizowano cały materiał dowodowy. Przełomem okazała się krew zabezpieczona na ladzie – należała do sprawcy. Zanim go odnaleziono, przesłuchano ponad setkę osób i przez trzy lata pobierano materiał genetyczny od blisko 700 mężczyzn z Niedomic i okolicy, którzy teoretycznie mogli być podejrzani. Badania zlecono Instytutowi Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Opinia Instytutu potwierdziła zgodność profilu DNA 39-letniego mieszkańca powiatu tarnowskiego ze śladem z miejsca zbrodni.
W 2001 roku śledczy nie dysponowali dzisiejszymi metodami badań. Sprawca miał wtedy 17 lat i był uczniem zawodówki. Kiedy wpadł, miał 39 lat, mieszkał w tej okolicy od urodzenia i od dwóch lat odbywał w Tarnowie karę więzienia m.in. za rozbój. Zakład karny miał opuścić w październiku 2022 roku. Tam usłyszał zarzut zabójstwa – skatowania ofiary i zadania jej 21 ciosów ostrym narzędziem. Kolejne zarzuty dotyczyły kradzieży torebki, 170 zł i jednej butelki wódki. Przyznał się i złożył obszerne wyjaśnienia. Twierdził, iż kobieta była przypadkową ofiarą, a feralnego dnia pokłócił się z matką i „musiał się na kimś wyładować”. Jego nazwisko – Marek T. – widniało przed laty na liście podejrzewanych.
W 2023 roku stanął przed Sądem Okręgowym w Tarnowie. Ponieważ w chwili zbrodni miał 17 lat, najwyższą możliwą karą było 25 lat więzienia. W maju 2024 roku skazano go na 15 lat. Prokurator i obrońca nie zgodzili się z wyrokiem, więc sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Niedawno zapadł prawomocny wyrok – utrzymano 15 lat.

2 godzin temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·