Ekspert: Udowodnienie, iż zabójca Skriepieckiego działał na zlecenie Rosji, praktycznie niemożliwe

3 godzin temu
Zdjęcie: Ekspert: Udowodnienie, że zabójca Skriepieckiego działał na zlecenie Rosji, praktycznie niemożliwe


– Udowodnienie, iż zabójca Siemiona Skriepieckiego działał na zlecenie rosyjskich służb, będzie praktycznie niemożliwe – uważa ekspert ds. przestępczości transgranicznej Tomasz Safjański. jeżeli jednak to się uda, sprawca dostanie wyższą karę; zwykłe porachunki kryminalne są karane łagodniej.

Premier Donald Tusk poinformował w czwartek (19.06), iż funkcjonariusze policji i ABW zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o udział w zabójstwie Rosjanina w Białej Podlaskiej. Jak zaznaczył szef rządu, „służby pracują nad ustaleniem zleceniodawcy”. Rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie podinsp. Andrzej Fijołek poinformował zaś, iż podejrzewany – posługujący się paszportem wystawionym na 36-letniego obywatela Gruzji – został zatrzymany w czwartek rano pod Warszawą. – Będziemy ustalać jego pełną tożsamość. realizowane są czynności z zatrzymanym – dodał.

CZYTAJ: Zabójstwo Rosjanina w Białej Podlaskiej. Podejrzewany przewieziony do Lublina [AKTUALIZACJA]

Według ustaleń śledczych do zabójstwa Skriepieckiego doszło w poniedziałek ok. godz. 9.30-9.45 na chodniku, na jednym z osiedli w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie). Do ofiary podszedł nieznany dotąd mężczyzna, który oddał dwa strzały z broni krótkiej. Gdy pokrzywdzony upadł na ziemię, mężczyzna podszedł do niego i oddał jeszcze trzy strzały z bliskiej odległości. Oględziny zwłok wykazały łącznie siedem ran postrzałowych (w obrębie głowy, klatki piersiowej i pleców), dokładnie pięć ran wlotowych i dwie wylotowe. Zastrzelony mężczyzna to obywatel Federacji Rosyjskiej Robert K., który w przestrzeni medialnej występował jako Siemion Skriepiecki.

Ekspert ds. przestępczości transgranicznej Tomasz Safjański – były oficer policji i dyrektor Krajowego Biura Interpolu oraz profesor Akademii WSB – przyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, iż jako hipotezę roboczą należy przyjąć, iż było to zabójstwo o charakterze politycznym, wykonane na zlecenie wrogiego nam państwa. – Tę hipotezę musimy albo kategorycznie wykluczyć, albo potwierdzić. Tu nie można zostawić żadnych niedopowiedzeń – podkreślił.

Zdaniem naszego rozmówcy bardzo trudno będzie jednak udowodnić, iż sprawca – przy założeniu, iż została zatrzymana adekwatna osoba – działał na zlecenie rosyjskich służb. – To będzie praktycznie niemożliwe. Gdyby okazało się, iż działał z inspiracji obcego państwa, groziłby mu wyższy wymiar kary. W jego interesie jest więc utrzymywać, iż to albo wypadek, albo zemsta, albo choćby porachunki kryminalne – powiedział.

Safjański zaznaczył, iż gdyby okazało się, iż nie jest to zabójstwo z typowym motywem kryminalnym, można by je uznać za akt terroru państwowego. – Po pierwsze świadczyłoby to o tym, iż w ramach wojny hybrydowej wrogie państwo działa w sposób dosyć śmiały, odważny i nieograniczony na terenie państwa NATO. A po drugie pokazałoby, iż nikt nie jest bezpieczny i choćby artysta krytykujący reżim jest potencjalnym celem zabójstwa – zauważył ekspert.

Według niego ze znanych badań i raportów analitycznych poświęconych zagrożeniom sabotażowo-dywersyjnym wynika, iż tzw. agentami proxy – wykorzystywanymi przez Federację Rosyjską do wykonywania konkretnych aktów sabotażu (np. podpaleń, fałszywych alarmów) – nigdy nie byli Gruzini. – Wśród nich cały czas bardzo żywa jest kultura „worów w zakonie”. To postsowiecka kultura przestępcza, która zakazuje swoim członkom jakiejkolwiek współpracy z organami państwa, w tym ze służbami specjalnymi. Do tej pory na radarze wykrywanych sprawców nie było Gruzinów. Pojawiali się za to Ukraińcy, Kolumbijczycy, Polacy czy Białorusini – dodał.

Zdaniem eksperta ukrytym celem zabójstwa – o ile wersja robocza się potwierdzi – jest przede wszystkim skompromitowanie polskich służb, które mu nie zapobiegły, i spowodowanie, iż poszczególne organy zaczną przerzucać się odpowiedzialnością. Wskazał, iż zabójstwo Rosjanina wpisuje się w ogólną strategię tzw. działań aktywnych Federacji Rosyjskiej. Ta – jak zauważył nasz rozmówca – nie bierze na celownik tylko osób, na które atak miałby znaczenie krytyczne, bo chodzi o pokazanie, iż każdy może stać się celem sabotażu.

– Wszystko wskazuje na to, iż polskie służby zatrzymały wykonawcę. Choć od zatrzymania do skazania pozostało długa droga, trzeba zaznaczyć, iż potencjalny sprawca został gwałtownie zidentyfikowany, zlokalizowany i zatrzymany. Polska policja wykonała tutaj dobrą robotę – podkreślił Safjański.

Jego zdaniem po tej sprawie wchodzimy na nowy poziom, na którym musimy także skorygować procedury bezpieczeństwa. Odnosząc się do zabójstwa Skriepieckiego, zauważył, iż – wedle doniesień – miał on propozycję ochrony, ale z niej nie skorzystał. – Ta procedura musi zostać doprecyzowana, aby uniknąć kolejnych sytuacji, w których składa się komuś propozycję ochrony, ta (osoba – PAP) jej odmawia, po czym zostaje zlikwidowana – ocenił.

Według eksperta nie jesteśmy bezradni, natomiast musimy sprawniej wykorzystywać informacje, którymi już dysponujemy – zamiast działać wyłącznie reaktywnie, należy podejmować też akcje wyprzedzające, np. zbierać informacje o potencjalnych obiektach ataku, prowadzić szkolenia i uświadamiać zagrożenie.

Zdaniem Safjańskiego w tej chwili polską największą bolączką jest niedostosowanie języka komunikacji na poziomie ministerialnym, rządowym, do tego, co się dzieje w kraju. Jak zauważył, wciąż obracamy się bowiem wokół narracji skrajnych, czyli czasu wojny bądź czasu pokoju, tymczasem „od pięciu lat żyjemy w stanie, który nie jest ani wojną, ani pokojem”. – I wciąż nie jesteśmy do tego dostosowani np. komunikacyjnie. Żeby to zmienić, od dwóch lat prowadzimy pracę badawczą i szkolenia o sabotażu i dywersji np. w ministerstwach oraz innych instytucjach, jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych, czy Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – powiedział ekspert.

W ostatnich dwóch dekadach poza terytorium Rosji doszło do zabójstw lub prób zabójstw osób uznawanych za krytyków Kremla, byłych funkcjonariuszy rosyjskich służb lub osób współpracujących z zachodnimi śledczymi. W części spraw zapadły wyroki sądowe lub precyzyjne ustalenia śledztw państwowych, inne pozostają niewyjaśnione.

W 2004 r. w Katarze w wybuchu samochodu-pułapki zginął były przywódca czeczeńskich separatystów Zelimchan Jandarbijew. Tamtejszy sąd skazał dwóch rosyjskich funkcjonariuszy służb specjalnych za udział w operacji, po czym zostali oni przekazani Rosji. Dwa lata później – w 2006 r. – w Londynie otruto polonem-210 byłego oficera FSB Aleksandra Litwinienkę. W wyniku śledztwa ustalono, iż za zabójstwo odpowiadali Andriej Ługowoj i Dmitrij Kowtun, działający w ramach operacji rosyjskich służb.

Z kolei w 2018 r. w Salisbury w Wielkiej Brytanii doszło do próby zabójstwa – przy użyciu środka chemicznego Nowiczok – byłego oficera GRU Siergieja Skripala i jego córki. Brytyjskie władze przypisały operację rosyjskiemu wywiadowi wojskowemu GRU; w jej następstwie zmarła także przypadkowa osoba, Dawn Sturgess, która weszła w kontakt z Nowiczokiem, dotykając zakażonego przedmiotu.

Rok później – w 2019 r. w Berlinie zastrzelono obywatela Gruzji, Zelimchana Changoszwilego, byłego dowódcę polowego po stronie czeczeńskich sił walczących przeciw Rosji w czasie drugiej wojny czeczeńskiej. Niemiecki sąd uznał, iż zabójstwo zostało zlecone przez rosyjskie instytucje państwowe, a sprawcę skazano na dożywocie.

Do kolejnego zabójstwa, które jest wiązane z Rosją, doszło w Hiszpanii. W 2024 r. został zastrzelony, a następnie rozjechany samochodem rosyjski pilot Maksim Kuzminow, który wcześniej zbiegł na Ukrainę. Hiszpańskie służby wciąż prowadzą śledztwo w sprawie tego zabójstwa, a część źródeł w służbach bezpieczeństwa wskazywała na możliwy udział rosyjskich służb specjalnych, jednak nie przedstawiono dotąd oficjalnych ustaleń ani nie zapadł wyrok sądowy.

Wśród niewyjaśnionych spraw jest także m.in. śmierć w Wielkiej Brytanii biznesmena Aleksandra Pieriepilicznego. Doszło do niej w 2012 r.; dotychczas nie ustalono jednoznacznej przyczyny zgonu, mimo pojawiających się hipotez o możliwym otruciu.

RL / Polska Agencja Prasowa / opr. ToMa

Fot. Policja Lubelska

Idź do oryginalnego materiału