Działały w centrum Paryża, tropili dysydentów i zmuszali ich do powrotu do Chin.

dzikizachod.eu 2 tygodni temu

Działały rok. Śledziły ludzi, przekonywały ich do powrotu do Chin, a jeżeli nie chcieli – sięgały po groźby.

Na początku 2026 roku, po roku tajnego śledztwa, francuskie służby kontrwywiadowcze zamknęły dziewięć takich struktur działających na terytorium Francji. Ich istnienie przez długi czas pozostawało poza zasięgiem wzroku opinii publicznej. To, co ujawniło śledztwo, mrozi krew w żyłach.

Co to są chińskie „tajne komisariaty”?

Zjawisko nieformalnych chińskich posterunków policji za granicą nagłośniła kilka lat temu organizacja Safeguard Defenders, która zinwentaryzowała podobne struktury działające w ponad 50 krajach świata. Francja przez długi czas oficjalnie milczała na ten temat. Teraz przemówiła głośno.

Struktury te – zwane nieoficjalnie „tajnymi komisariatami” lub „shadow police stations” – działają poza jakimikolwiek formalnie uznanymi ramami dyplomatycznymi. Nie są placówkami konsularnymi ani ambasadami. Są operacjami przykrytymi: prowadzonymi przez chińskich obywateli, którzy nie mają formalnego związku z chińskim państwem, ale realizują jego cele.

Ich zadania to między innymi: monitorowanie aktywności chińskiej diaspory za granicą, identyfikowanie krytyków reżimu, wywieranie presji na rodziny tych osób pozostające w Chinach oraz – w skrajnych przypadkach – nakłanianie lub zmuszanie dysydentów do powrotu do Chin, gdzie czeka na nich aresztowanie.

Rok śledztwa, dziewięć zamkniętych struktur, trzej wydaleni

Francuskie służby kontrwywiadowcze prowadziły operację przez ponad rok. Efektem jest likwidacja dziewięciu takich nielegalnych struktur rozmieszczonych na terytorium Francji. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, iż trzej obywatele Chin, pełniący rolę „szefów” poszczególnych posterunków, zostali objęci środkami wydalenia z kraju.

Dwóch z nich opuściło już Francję. Trzeci zakwestionował decyzję na drodze sądowej – ale 9 czerwca 2026 roku przed Radą Stanu, najwyższym sądem administracyjnym Francji, publiczny sprawozdawca rekomendował potwierdzenie nakazu wydalenia.

Żaden z zatrzymanych „szefów” nie był oficjalnym przedstawicielem chińskiego państwa. To właśnie jest charakterystyczna cecha chińskich operacji wywiadowczych: realizować zadania rządowe rękoma cywilów, którzy mogą zawsze twierdzić, iż działali z własnej inicjatywy.

Prawo, które z każdego Chińczyka czyni potencjalnego agenta

Klucz do zrozumienia chińskich operacji zagranicznych kryje się w jednej dacie: 28 czerwca 2017 roku. Tego dnia chiński parlament uchwalił ustawę wywiadowczą, która nakłada na wszystkich chińskich obywateli i przedsiębiorstwa obowiązek współpracy z państwem przy zbieraniu informacji w ramach tzw. United Front Work Department – organizacji działającej od dziesięcioleci pod nadzorem Komunistycznej Partii Chin.

Prawo jest precyzyjne i bezwzględne: każdy obywatel ChRL, gdziekolwiek przebywa na świecie, może być zobowiązany do pomocy chińskim służbom. Może to oznaczać donoszenie o ruchach znajomych, zbieranie informacji o osobach uznanych przez Pekin za wrogów państwa lub aktywne uczestnictwo w operacjach wpływu.

W praktyce oznacza to, iż każdy chiński student, turysta, pracownik czy emigrant – potencjalnie – może być powiązany z siecią chińskiego wywiadu, choćby jeżeli sam tego nie jest świadomy lub nie chce.

Francja nie jest wyjątkiem – to problem całej Europy

Francja to nie jedyne państwo, które walczy z tym zjawiskiem. Podobne struktury ujawniono w Niemczech, Holandii, Irlandii, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach. W czerwcu 2023 roku Parlament Europejski wezwał wszystkie państwa członkowskie i instytucje unijne do zbadania istnienia tych posterunków i podjęcia skoordynowanych działań wobec nielegalnych operacji chińskiego United Front.

W odpowiedzi działania podjęło kilka krajów. Holandia wszczęła śledztwo i nakazała zamknięcie podejrzanych lokali. Irlandia wydaliła pracowników takich struktur. Niemcy aresztowały kilka osób podejrzanych o prowadzenie podobnej działalności.

Francja przez długi czas była w tej kwestii powściągliwa – ze względu na rozbudowane relacje gospodarcze z Pekinem i tradycyjną ostrożność dyplomatyczną. Zamknięcie dziewięciu struktur naraz to wyraźny sygnał, iż Paryż zdecydował się zmienić kurs.

Czym Chiny różnią się od Rosji i Iranu?

Francja od lat zmagała się z rosyjską destabilizacją – operacjami dezinformacyjnymi, hakowaniem systemów informatycznych, finansowaniem skrajnych partii politycznych. Irańskie służby ingerowały w działalność organizacji opozycyjnych na terenie Francji. To zagrożenia znane, nagłośnione i opisane.

Chiny działają inaczej. Mniej spektakularnie. Bardziej metodycznie. Bardziej długoterminowo.

Zamiast trollingu i hakerów – cierpliwe budowanie sieci powiązań w środowiskach akademickich, biznesowych i politycznych. Zamiast jawnych zakłóceń – subtelna presja i wywieranie wpływu przez diasporę. Zamiast szybkich efektów – inwestycja w perspektywę dekad.

Właśnie dlatego chińskie tajne komisariaty są tak trudne do wykrycia i tak skuteczne w działaniu. Nie zostawiają głośnych śladów. Zostawiają przestraszonych ludzi, którzy wolą milczeć, niż narażać się na konsekwencje grożące im lub ich bliskim pozostającym w Chinach.

Diaspora pod presją: jak wygląda to w praktyce?

Mechanizm działania tych struktur jest dobrze udokumentowany przez świadków i badaczy. Typowy scenariusz wygląda tak:

Chińczyk, który uciekł z kraju i krytykuje reżim za granicą – na przykład w mediach społecznościowych, na demonstracjach lub w działalności organizacji demokratycznych – pewnego dnia dostaje telefon. Dzwoni ktoś, kogo zna: znajomy, daleki krewny, były sąsiad. Prosi o spotkanie. Mówi, iż „pewne osoby” w Chinach niepokoi jego aktywność. Że może to mieć konsekwencje dla rodziny, która pozostała w kraju.

Jeśli groźba nie skutkuje – następuje escalacja. Służby chińskie mogą nękać rodziców, rodzeństwo, dzieci dysydenta w Chinach. Mogą zablokować im dostęp do pracy, do edukacji, do świadczeń socjalnych. W skrajnych przypadkach – aresztować jako zakładników.

To nie jest szpiegostwo w stylu zimnowojennym. To coś bardziej mrocznego: systematyczne zarządzanie strachem na odległość.

Co dalej? Pytania, na które Francja musi odpowiedzieć

Zamknięcie dziewięciu struktur to istotny krok. Ale rodzi też pytania.

Ile podobnych struktur wciąż działa? Jak głęboko przenikają chińskie sieci wpływu w środowiska akademickie, technologiczne i polityczne Francji? Jakie informacje zdążyły zebrać zanim zostały wykryte? I – przede wszystkim – czy prawo w obecnym kształcie jest wystarczające, by skutecznie ścigać sprawców działających w „szarej strefie” między cywilną aktywnością a szpiegostwem?

Rada Stanu ma przed sobą istotną decyzję. A Francja – i cała Europa – stoi przed rosnącym wyzwaniem: jak bronić wartości otwartości i praw człowieka w świecie, gdzie potencjalny przeciwnik potrafi zamienić te wartości w oręż przeciwko nim samym.

Źródło: https://www.lemonde.fr/en/france/article/2026/06/18/france-shuts-down-clandestine-chinese-police-stations-operating-on-its-territory_6754608_7.html

Idź do oryginalnego materiału