Dyrektor szpitala wpadł za 137 km/h, dzwoni do starosty, on do zastępcy komendan

19 godzin temu
W tle śledztwa jest policyjny układ, w którym za flaszkę, drewno do kominka czy rabat na płyn chłodniczy miało się załatwiać ulgowe traktowanie na drodze: bez mandatu, bez punktów, z ingerencją w kontrolę. Z akt wynika też, iż na komendzie działał kod pogodowy do oznaczania krewnych i znajomych".
Idź do oryginalnego materiału