KRZESZÓW/LEGNICA. Kto odpowiada za nielegalne składowisko odpadów, które według mieszkańców Krzeszowa funkcjonowało przez około dwadzieścia lat? Dlaczego sprawa tak mocno obciąża w kościelnej narracji ks. Łukasza Langenfelda, który objął parafię dopiero w maju 2024 roku? I co z jego oświadczeniem, w którym zaprzecza części twierdzeń kurii, wskazuje na pominięcie istotnego fragmentu własnego pisma i przedstawia szczegółową chronologię swoich działań? Najnowszy komunikat Diecezji Legnickiej z 9 października nie kończy sporu. Przeciwnie, w zestawieniu z wcześniejszymi dokumentami, ustaleniami dziennikarskimi i wiedzą mieszkańców powiatu kamiennogórskiego rodzi kolejne pytania.
Sprawa ks. Łukasza Langenfelda, odsuniętego we wrześniu od wykonywania obowiązków proboszcza parafii w Krzeszowie, dawno przestała być wyłącznie wewnętrznym konfliktem kościelnym.
W centrum wydarzeń znalazła się bowiem Stara Cegielnia, teren należący do parafii, na którym przez wiele lat gromadzono odpady. Ich rzeczywisty zasięg zaczęło odsłaniać postępowanie prowadzone przez organy ścigania.
Tymczasem Legnicka Kuria Biskupia publikuje kolejne komunikaty dotyczące duchownego, wskazując na zaniedbania w nadzorze nad parafialnym majątkiem, niewłaściwe zarządzanie sanktuarium, problemy duszpasterskie i utratę zaufania biskupa Andrzeja Siemieniewskiego.
Tyle iż w tej historii istnieje również druga strona. I nie opiera się ona wyłącznie na emocjach protestujących parafian.
15 września na id-24.pl opublikowane zostało obszerne oświadczenie ks. Langenfelda, w którym duchowny szczegółowo odniósł się do zarzutów dotyczących Starej Cegielni. Wskazał daty, opisał podejmowane czynności i zakwestionował sposób przedstawienia części korespondencji przez rzecznika diecezji.
Te wyjaśnienia trzeba dziś zestawić z najnowszym stanowiskiem kurii.
Dwadzieścia lat historii, której nie można wymazać
Zacznijmy od kwestii podstawowej.
Jak wynika z relacji mieszkańców Krzeszowa oraz informacji zebranych przez id-24.pl, odpady trafiały na teren Starej Cegielni na długo przed objęciem parafii przez ks. Langenfelda. Według tych relacji proceder mógł trwać choćby około dwudziestu lat.
Nie jest więc tak, iż problem pojawił się wraz z obecnym proboszczem.
Zresztą sama kuria przyznaje w komunikacie z 9 października, iż składowanie odpadów rozpoczęło się wcześniej i było kontynuowane również w latach 2024-2026.
Co więcej, już 17 stycznia 2024 roku, a więc przed objęciem parafii przez ks. Langenfelda, jego poprzednik wystąpił do kurii o zgodę na dzierżawę nieruchomości w związku z planowanym przyjmowaniem ziemi i gruzu.
Informację tę podała sama diecezja w swoim wcześniejszym oświadczeniu z 14 września. Według rzecznika wniosek został odrzucony.
Ten dokument dowodzi przynajmniej jednego: temat wykorzystywania Starej Cegielni do przyjmowania takich materiałów pojawił się w oficjalnej korespondencji z kurią jeszcze przed przyjściem ks. Langenfelda.
Nie przesądza to, iż władze diecezji znały już wtedy skalę ewentualnego nielegalnego procederu. Pokazuje jednak, iż historia nieruchomości i prób uregulowania sposobu jej użytkowania nie zaczyna się w 2026 roku.
Dlaczego więc przez tyle lat problem nie został skutecznie rozwiązany? Kto wcześniej kontrolował teren? Kto decydował o udostępnianiu go osobom przywożącym odpady? I czy ktokolwiek czerpał z tego korzyści?
Odpowiedzi wymagają ustaleń organów ścigania, nie kolejnej wymiany oskarżeń.
Ksiądz: nie przekazano mi informacji o historii Cegielni
W oświadczeniu z 15 września ks. Łukasz Langenfeld podkreślił, iż parafię objął 24 maja 2024 roku.
Jak twierdzi, nie przeprowadzono wówczas formalnego przekazania majątku w zakresie obejmującym historię i sposób wykorzystywania Starej Cegielni. Nikt nie miał poinformować go o wieloletnim przyjmowaniu odpadów na terenie dawnego wyrobiska.
Duchowny wyjaśnił również, iż korespondencja kierowana przez niego do kurii miała służyć uporządkowaniu zasad korzystania z nieruchomości, w tym parkingu i łowiska.
Zaprzeczył, aby zwracał się o zgodę na prowadzenie nielegalnego składowiska bądź sam takiej zgody udzielał.
To istotne w świetle argumentacji diecezji, która zarzuca mu niewystarczający nadzór nad parafialnym majątkiem.
Kuria podnosi, iż proboszcz, sprawując urząd przez ponad dwa lata, powinien zorientować się w sytuacji na nieruchomości.
Duchowny odpowiada, iż informacje zdobywał stopniowo, a gdy zorientował się w skali nieprawidłowości, podjął działania zmierzające do ich przerwania i zawiadomienia odpowiednich organów.
Obie wersje wymagają oceny w świetle dokumentów i rzeczywistego przebiegu wydarzeń.
Kilka pominiętych słów. A znaczenie zupełnie inne
Jednym z najbardziej konkretnych zarzutów sformułowanych przez ks. Langenfelda wobec rzecznika diecezji jest sposób zacytowania jego pisma z 10 lipca 2026 roku.
W komunikacie z 14 września kuria przytoczyła fragment dotyczący możliwości wywożenia na teren Cegielni odpadów biodegradowalnych oraz innych materiałów.
Duchowny zwrócił jednak uwagę, iż w przytoczonym cytacie zabrakło końcowego zastrzeżenia:
„dopuszczone do składowania zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa”.
Według przedstawionego przez niego pełnego brzmienia pisma wywożenie materiałów było więc wyraźnie uzależnione od ich zgodności z przepisami.
To różnica zasadnicza.
Dopuszczenie jakichkolwiek odpadów i dopuszczenie wyłącznie materiałów, których zagospodarowanie jest zgodne z prawem, nie oznaczają tego samego.
Ks. Langenfeld uznał pominięcie tego fragmentu za istotne dla sposobu przedstawienia jego działań opinii publicznej.
Nie rozstrzyga to oczywiście, czy nadzór nad nieruchomością był wystarczający. Pokazuje jednak, dlaczego pełne brzmienie dokumentów ma w tej sprawie ogromne znaczenie.
Co wydarzyło się 3 sierpnia?
Kolejna rozbieżność dotyczy momentu rozpoczęcia działań zmierzających do zawiadomienia organów ścigania.
Kuria utrzymuje, iż dopiero jej interwencja i polecenie wydane 17 sierpnia doprowadziły do formalnego zgłoszenia sprawy.
W swoim wrześniowym oświadczeniu ks. Langenfeld przedstawił jednak wcześniejszą chronologię.
Według duchownego 3 sierpnia, po otrzymaniu informacji i zdjęć nowych odpadów, przeprowadził wizję lokalną Starej Cegielni.
Miał wówczas wydać całkowity zakaz dalszego przywożenia materiałów, poinformować o tym zainteresowanych oraz nakazać dodatkowe zabezpieczenie wjazdu.
Już 4 sierpnia rozpoczął konsultacje z prawnikiem. Jak podaje, kontaktował się z nim również 5 i 8 sierpnia, a następnie 17 i 19 sierpnia.
Ostatecznie 19 sierpnia skierował zawiadomienie do odpowiednich instytucji, w tym prokuratury.
Daty złożenia zawiadomień nie kwestionuje również kuria.
Różnica dotyczy zatem przede wszystkim tego, czy proboszcz rozpoczął działania samodzielnie, zanim otrzymał formalny nakaz od władz diecezji, czy dopiero pod wpływem tego nakazu.
Ks. Langenfeld przekonuje, iż polecenie z 17 sierpnia otrzymał już w trakcie przygotowywania zawiadomienia.
W oświadczeniu podkreśla również, iż domagał się zbadania całej historii nieruchomości, nie tylko odpadów ujawnionych latem 2026 roku.
Śmieci pod ziemią. Skala problemu
Szczególne znaczenie mają w tej sprawie ustalenia własne id-24.pl.
17 września na terenie dawnej cegielni przeprowadzono czynności z udziałem policji, prokuratury i biegłego. Obecni byli także przedstawiciele fundacji, samorządu, mieszkańcy i dziennikarze.
Pracująca na miejscu koparka wykonała blisko dziesięć wykopów.
W każdym z nich natrafiono na odpady.
Spod ziemi wydobywano między innymi gruz, fragmenty asfaltu, kafli, tworzywa sztuczne, styropian i rury. Znaleziono również połamane nagrobki, krzyże pogrzebowe i fragmenty przedmiotów religijnych.
Niektóre materiały wstępnie rozpoznano jako mogące zawierać azbest, co wymagało potwierdzenia odpowiednimi badaniami.
Pobrano także próbki wody ze znajdujących się na terenie wyrobisk zbiorników.
Biegły obecny podczas czynności ocenił, iż teren stanowi nielegalne wysypisko odpadów.
Odkrywki nie pozwalają jeszcze ustalić, kiedy zdeponowano poszczególne materiały ani kto je tam przywoził. Pokazały jednak, iż problem nie ogranicza się do kilku świeżo wysypanych transportów gruzu.
Według informacji przekazanych redakcji proceder mógł trwać co najmniej dwadzieścia lat, a odpady miały pochodzić z różnych części powiatu kamiennogórskiego i spoza jego granic.
To właśnie dlatego wyjaśnienie sprawy nie może ograniczać się do ostatnich dwóch lat.
Biskup przyjechał do Cegielni. Nie spodziewał się parafian
Na tym tle szczególnie interesująco wygląda niedawna wizyta biskupa Andrzeja Siemieniewskiego na terenie Starej Cegielni.
O jej przebiegu napisał Piotr Kanikowski, dziennikarz portalu TuLegnica.pl i „Gazety Legnickiej”, w artykule opublikowanym 9 października.
Z jego relacji wynika, iż parafianie dowiedzieli się o planowanym przyjeździe hierarchy i postanowili zaczekać na niego w ukryciu.
Obawiali się bowiem, iż widząc zgromadzonych mieszkańców, biskup może zrezygnować z wizyty.
Około godz. 15 ukryli się w pobliskich zaroślach. Przed godz. 17 na miejscu pojawił się samochód, którym przyjechali biskup, jego sekretarz, administrator parafii oraz kierowca.
Wtedy mieszkańcy wyszli z ukrycia.
Kanikowski przywołuje również relację Magdy Nogaj z „Gazety Wyborczej”, obecnej podczas nieoczekiwanego spotkania.
Biskup miał wyjaśniać, iż przyjechał obejrzeć teren i dowiedzieć się, od jak dawna funkcjonuje tam składowisko.
Parafianie zaczęli jednak zadawać pytania dotyczące odsunięcia ks. Langenfelda i odpowiedzialności za sytuację w Krzeszowie.
Rozmowa trwała około pół godziny. Według relacji dziennikarskich jej atmosfera stawała się coraz bardziej napięta, a sekretarz hierarchy miał rozpocząć nagrywanie spotkania telefonem.
Po przyjeździe dziennikarza TVN biskup zakończył wizytę.
To kolejny epizod pokazujący, jak głęboki jest konflikt między częścią parafian a władzami diecezji.
Kuria mówi o utracie zaufania. Duchowny kwestionuje okoliczności upomnienia
W najnowszym komunikacie z 9 października rzecznik Diecezji Legnickiej, ks. Waldemar Wesołowski, szeroko odnosi się także do wydarzeń z 8 września.
Według kurii właśnie podczas spotkania z biskupem Andrzejem Siemieniewskim i biskupem pomocniczym Piotrem Wawrzynkiem ks. Langenfeld otrzymał upomnienie kanoniczne i poznał powody utraty zaufania przełożonych.
Diecezja twierdzi, iż duchowny zdenerwował się, przerwał rozmowę i opuścił spotkanie, zapowiadając skierowanie sprawy do sądu i mediów.
Kuria negatywnie oceniła również późniejszy wywiad telewizyjny, w którym ks. Langenfeld dziękował biskupom za wsparcie. Uznała to za próbę wywierania nacisku na przełożonych.
W swoim wcześniejszym oświadczeniu duchowny inaczej przedstawił przebieg wrześniowego spotkania.
Potwierdził, iż odczytano mu upomnienie, ale podkreślił, iż nie otrzymał dokumentu do spokojnego przeanalizowania i nie umożliwiono mu odniesienia się do poszczególnych zarzutów.
Twierdził również, iż do chwili przygotowania oświadczenia nie otrzymał egzemplarza upomnienia.
Istotne jest więc rozróżnienie między odczytaniem dokumentu a możliwością zapoznania się z nim, przedstawienia wyjaśnień i uzyskania jego kopii.
Gzymsy, ubezpieczenie, finanse. Kolejne punkty sporu
W komunikacie z 9 października kuria zarzuca ks. Langenfeldowi również niewykonanie zaleceń dotyczących zabezpieczenia elewacji bazyliki, z której w kwietniu 2025 roku odpadały fragmenty kamiennych gzymsów.
Według diecezji zalecenia konserwatorskie nie zostały zrealizowane w wymaganym zakresie, mimo występowania zagrożenia dla odwiedzających sanktuarium.
Kuria wskazuje także na problemy z opłaceniem ubezpieczenia parafialnego majątku i zarzuca duchownemu osłabienie życia duszpasterskiego wspólnoty.
Warto jednak przypomnieć ustalenia opublikowane w id-24.pl już 13 września.
Redakcja informowała wówczas, iż problemy techniczne bazyliki istniały na długo przed objęciem parafii przez ks. Langenfelda, a przygotowanie dokumentacji niezbędnej do remontu zabytkowej elewacji zostało zlecone specjalistom.
W przypadku obiektu tej klasy prace wymagają odpowiednich projektów, uzgodnień konserwatorskich i środków finansowych.
Nie zmienia to obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa, ale wskazuje, iż ocena działań proboszcza powinna uwzględniać rzeczywisty przebieg przygotowań do remontu.
Podobnie wygląda kwestia zobowiązań finansowych.
Według naszych ustaleń z 13 września zadłużenie parafii wobec kurii miało wynosić wcześniej około 70 tys. zł. Duchowny zadeklarował jego spłatę do końca 2026 roku, a według uzyskanych wówczas informacji do uregulowania pozostawało około 20 tys. zł.
Oznaczałoby to, iż znacząca część należności została już spłacona. Aktualny stan rozliczeń wymagałby jednak ponownego potwierdzenia.
Są to kwestie, które również powinny być oceniane na podstawie pełnej dokumentacji, a nie wyłącznie wzajemnych zarzutów.
Biskup nakazuje zgłaszanie nieprawidłowości
W październikowym komunikacie pojawia się ponadto informacja o poleceniu skierowanym do ks. Langenfelda 1 października.
Biskup Andrzej Siemieniewski, powołując się na obowiązek posłuszeństwa kapłańskiego, nakazał mu przekazanie adekwatnym organom państwowym lub samorządowym wszelkich posiadanych informacji o możliwych naruszeniach prawa i innych nieprawidłowościach związanych z parafią.
Diecezja podaje, iż oczekuje potwierdzenia wykonania tego polecenia.
Tymczasem w oświadczeniu z 15 września ks. Langenfeld informował już o skierowaniu do prokuratury zawiadomienia obejmującego nie tylko bieżące nieprawidłowości, ale całą historię wykorzystywania Starej Cegielni.
Duchowny domagał się ustalenia, kto przez lata organizował wywożenie odpadów, kto umożliwiał korzystanie z nieruchomości i czy wiązały się z tym jakiekolwiek korzyści finansowe.
To kwestie, które mogą okazać się najważniejsze dla postępowania.
Parafianie protestują. Kolejna demonstracja 24 października
Mieszkańcy Krzeszowa nie zamierzają rezygnować z walki o wyjaśnienie powodów odsunięcia ks. Langenfelda.
Protesty realizowane są od września. 16 września parafianie udali się do Legnicy, domagając się spotkania z biskupem. Później dwuosobowa delegacja rozmawiała z hierarchą, ale rozmowa nie przyniosła oczekiwanego przełomu.
3 października podczas Diecezjalnej Pielgrzymki Żywego Różańca wierni ponownie protestowali przed krzeszowską bazyliką.
Mieli transparenty i pojemniki wypełnione pięciogroszówkami, które stały się symbolem ich sprzeciwu wobec decyzji władz diecezji.
Nieoczekiwane spotkanie na terenie Starej Cegielni również nie zakończyło konfliktu.
Jak informuje Piotr Kanikowski, na 24 października zaplanowano kolejną demonstrację, tym razem przed domem biskupa legnickiego.
Kuria apeluje o spokój i umożliwienie odpowiednim organom wyjaśnienia sprawy.
Jednak właśnie pełnego wyjaśnienia domagają się również protestujący.
Najważniejsze pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi
Sprawa Starej Cegielni wymaga rozdzielenia dwóch kwestii.
Pierwsza: czy kuria jest w stanie przedstawić protokół przekazania ks. Langenfeldowi dóbr kościelnych, którymi miał zarządzać, ze Starą Cegielnią włącznie?
Druga, znacznie szersza, dotyczy tego, kto odpowiada za powstanie i wieloletnie funkcjonowanie nielegalnego składowiska.
Można badać ewentualne zaniedbania obecnego proboszcza, ale nie można w ten sposób zastąpić wyjaśnienia historii miejsca, które według mieszkańców przez około dwadzieścia lat służyło do przyjmowania odpadów.
Nie można również pomijać ustaleń dotyczących okresu poprzedzającego objęcie parafii przez ks. Langenfelda.
W styczniu 2024 roku, jeszcze za poprzedniego proboszcza, do kurii trafił wniosek dotyczący przyjmowania na tym terenie gruzu i ziemi. W lipcu 2026 roku diecezja przeprowadziła kontrolę. W sierpniu duchowny zgłosił sprawę organom ścigania. We wrześniu prokuratura i policja uczestniczyły w czynnościach terenowych, podczas których odkryto odpady w każdym z wykonanych wykopów.
Tych faktów nie da się sprowadzić do jednego komunikatu o utracie zaufania.
Najważniejsze pozostaje ustalenie rzeczywistej odpowiedzialności za wieloletni proceder, jego skali, ewentualnych skutków dla środowiska i okoliczności, w których przez tak długi czas mógł funkcjonować.
Dopóki nie zostaną przeanalizowane pełne dokumenty, zeznania świadków i wyniki postępowania, nie ma podstaw do przesądzania winy konkretnych osób.
Ale jest pełna podstawa, by pytać, dlaczego składowisko, o którym mieszkańcy Krzeszowa mówią od lat, stało się przedmiotem tak gwałtownego sporu właśnie teraz.
I dlaczego odpowiedzialność za jego historię nie jest dziś wyjaśniana równie szczegółowo jak działania proboszcza, który pojawił się w Krzeszowie dopiero w maju 2024 roku.
Na odpowiedź czekają nie tylko parafianie, ale także mieszkańcy całego powiatu kamiennogórskiego.
MB
Materiał opracowano na podstawie materiałów własnych ID-24.pl, a także komunikatu Legnickiej Kurii Biskupiej z 9 października 2026 roku, publikacji Piotra Kanikowskiego w TuLegnica.pl i „Gazecie Legnickiej”
















English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·