41-letniemu Pawłowi D. z Iwin raz udało się uciec przed policyjną kontrolą drogową. Za drugim razem poszło mu gorzej. Sąd Rejonowy w Złotoryi skazał go na 2 lata i 2 miesiące pozbawienia wolności, sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów, 10 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Mężczyzna musi też zapłacić po tysiącu złotych nawiazki dla 4 funkcjonaruiuszy policji, którzy przez niego ucierpieli. A było tak. 4 marca 2026 Paweł D. zlekceważył namalowaną na jezdni linie podwójną ciągłą, wjeżdżając na stację paliw w Okmianach koło Cjojnowa. Nie uszło to uwagi policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu. Znali kierowcę osobiście. Na widok funkcjonariuszy Paweł D. gwałtownie wycofał mercedesa i odjechał ze stacji. Radiowóz ruszył w pościg.
Mercedes uciekał w stronę Bolesławca. Paweł D. prowadził wóz bardzo ryzykownie. O włos uniknął zderzenia z ciężarówką. Potem na rondzie w Okmianach nie ustąpił pierwszeństwa dwóm młodym osobom na przejsciu dla pieszych. Za miejsowością Wilczy Las policjanci stracili ściganego z oczu. Mieli znacznie wolniejsze auto. Zrezygnowali z pościgu, ale to nie znaczy, iż policja i prokuratura odpuściły Pawłowi D. Zabezpieczono motororing, przesłuchano funkcjonariuszy. Ustalono też, iż do ściganego pojazdu przytwierdzona została tablica rejestracyjna z niemeckiej przyczepy.
Wczesnym rankiem następnego dnia Paweł D. jechał tym