Dramat 74-latki z Łęcznej. Zamiast pomóc siostrze, oddała oszustom oszczędności życia

1 tydzień temu

Przemyślana pułapka psychologiczna, bezczelność i całkowity brak skrupułów – tak w uproszczeniu można opisać przestępstwo, do którego doszło w ostatnich dniach. 74-letnia kobieta, będąc głęboko przekonana, iż ratuje najbliższą osobę przed więzieniem, przekazała przestępcom fortunę.

Cała historia rozpoczęła się od niepozornego telefonu na aparat stacjonarny. Po podniesieniu słuchawki seniorka usłyszała roztrzęsiony głos. Rozmówczyni podawała się za jej siostrę i twierdziła, iż doprowadziła do tragicznego w skutkach wypadku drogowego – potrąciła pieszą, której życie wisi na włosku.

Gdy 74-latka nabrała podejrzeń i zauważyła, iż głos w słuchawce brzmi inaczej niż zwykle, oszustka natychmiast znalazła przekonujące wytłumaczenie. Oświadczyła, iż zmiana barwy głosu to efekt złamanego nosa oraz uszkodzonych żeber, których miała doznać w trakcie rzekomego zderzenia.

Chwilę później presja psychiczna została jeszcze bardziej nasilona. Do rozmowy włączyła się druga kobieta, przedstawiająca się jako funkcjonariuszka policji. Przekazała seniorce niedorzeczną z prawnego punktu widzenia, ale bardzo wiarygodnie brzmiącą informację: siostra przebywa na komendzie, a jedyną drogą do jej natychmiastowego zwolnienia i uniknięcia surowej kary jest wpłacenie wysokiej kaucji finansowej.

Przez cały czas trwania procederu naciągacze utrzymywali stały kontakt telefoniczny z poszkodowaną. Ponawiali połączenia, relacjonowali rzekomy rozwój sytuacji i kategorycznie zabraniali jej kontaktowania się z kimkolwiek z rodziny pod rygorem pokrzyżowania planów ratunkowych.

Oddała reklamówkę z pieniędzmi

Finał misternie zaplanowanej intrygi nastąpił niedługo potem. Seniorka otrzymała instrukcję, iż po pieniądze zgłosi się specjalnie wyznaczony „biegły przysięgły”, który ma odebrać gotówkę i przewieźć ją na komendę celem oficjalnego przeliczenia.

Zmanipulowana i działająca w ogromnym stresie 74-latka spakowała swoje życiowe oszczędności do saszetki, a tę włożyła do zwykłej reklamówki. Zgodnie z poleceniem wyszła przed dom, gdzie czekał już ciemny samochód osobowy. Za kierownicą lub na miejscu pasażera siedziała nieznana kobieta.

Pokrzywdzona położyła pakunek z ogromną kwotą na przednim fotelu. Zrozpaczona pytała, czy może udać się razem z nią na komisariat, aby zobaczyć się z siostrą, jednak spotkała się ze stanowczą odmową. Auto odjechało z gotówką.

Prawda wyszła na jaw wieczorem

Nawet po przekazaniu pieniędzy przestępcy kontynuowali presję psychologiczną, nakazując seniorce milczenie. Przez kolejne dwie godziny kobieta w oszołomieniu czekała w domu, nie odbierając połączeń ani do nikogo nie dzwoniąc. Prawda wyszła na jaw dopiero wieczorem, gdy jej mąż udał się do rodziny. Okazało się, iż siostra jest cała i zdrowa, a o żadnym wypadku nie ma mowy. Wtedy stało się jasne, iż 74-latka padła ofiarą bezwzględnego oszustwa i straciła aż 140 tysięcy złotych.

POLICJA APELUJE I PRZYPOMINA:

  • Żaden funkcjonariusz ani prokurator nie żąda pieniędzy: Policjanci, prokuratorzy czy pracownicy sądów NIKDY nie proszą o przekazanie gotówki, nie żądają kaucji przez telefon ani nie wysyłają kurierów po pieniądze.
  • Natychmiast przerwij rozmowę: W przypadku otrzymania telefonu z prośbą o wsparcie finansowe od rzekomego krewnego lub policjanta, rozłącz się natychmiast i samodzielnie zadzwoń do tej osoby na znany Ci numer.
  • Reaguj i zgłaszaj: Każde podejrzane połączenie należy niezwłocznie zgłosić Policji, dzwoniąc pod bezpłatny numer alarmowy 112.
Idź do oryginalnego materiału