Dożywocie dla trzech mężczyzn za brutalne zabójstwo w kamienicy przy ul. Narutowicza w Chełmie

1 godzina temu
Najsurowsze ograniczenie, dotyczące możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie, sąd orzekł wobec Tomasza B. Będzie mógł starać się o nie dopiero po odbyciu 41 lat kary. Krzysztof B. będzie mógł ubiegać się o zwolnienie po 40 latach, a Piotr B. po 38 latach więzienia.Sąd zasądził również od oskarżonych solidarnie po 150 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz każdego z czworga członków rodzin ofiar. Wyrok nie pozostało prawomocny.„Wina oskarżonych nie budzi wątpliwości”Uzasadniając rozstrzygnięcie, sędzia Barbara Markowska podkreśliła, iż okoliczności popełnienia przestępstwa oraz wina oskarżonych nie budzą wątpliwości.Jak wskazał sąd, materiał dowodowy obejmował m.in. zeznania naocznego świadka, częściowe wyjaśnienia jednego ze współoskarżonych, nagranie wykonane w mieszkaniu podczas zdarzenia oraz zapis monitoringu z budynku znajdującego się naprzeciwko kamienicy.– Przez okno wyraźnie widać akty agresji oskarżonych wobec pokrzywdzonych. Dalej na nagraniu widać, jak dochodzi do wzniecenia gwałtownego pożaru, po czym oskarżeni opuszczają miejsce zbrodni – mówiła sędzia.Sąd nie podzielił argumentów obrony, która próbowała podważać wiarygodność jednego ze świadków, wskazując na jego stan nietrzeźwości. Sędzia zaznaczyła, iż w stanie nietrzeźwości znajdowali się w zasadzie wszyscy uczestnicy zdarzenia, a relacja świadka była zbieżna z innymi dowodami.Brutalne pobicie, a potem podpalenie Do tragedii doszło 24 marca 2025 roku w mieszkaniu przy ul. Narutowicza 14 w Chełmie. Według ustaleń sądu oskarżeni, działając wspólnie i w porozumieniu, najpierw brutalnie pobili dwóch mężczyzn. – Zachowania oskarżonych miały charakter, choć to mocne słowo, bestialski i okrutny – podkreśliła sędzia Markowska i dodała: – Pokrzywdzonych najpierw pobiciem doprowadzono do stanu nieprzytomności, takiego, iż nie byli w stanie się już bronić ani uratować.Pokrzywdzeni byli wielokrotnie uderzani pięściami oraz kopani po głowie i ciele. Jeden z nich został także uderzony taboretem. Następnie sprawcy ułożyli pokrzywdzonych na podłodze, jednego na drugim, przykryli ich materiałami tekstylnymi oraz meblami, a potem podpalili zgromadzone przedmioty. Po wznieceniu pożaru opuścili mieszkanie.Jeden z pokrzywdzonych zginął na miejscu. Drugi, mimo przewiezienia do Wschodniego Centrum Oparzeń w Łęcznej, zmarł następnego dnia w szpitalu. Sąd wskazał, iż obecność sadzy w drogach oddechowych jednej z ofiar potwierdzała, iż mężczyzna żył jeszcze i oddychał podczas pożaru.Pożar zagroził innym mieszkańcom kamienicyOgień wybuchł wieczorem, przed godziną 20.00, w mieszkaniu na pierwszym piętrze budynku wielorodzinnego. Na miejsce skierowano straż pożarną, policję, zespoły ratownictwa medycznego oraz pogotowie energetyczne.W wyniku pożaru ewakuowano pięć osób zamieszkałych w kamienicy. Dwie znajdowały się na zagrożonej kondygnacji, a trzy kolejne były uwięzione na balkonie i wymagały pomocy ratowników. Strażacy musieli użyć podnośnika hydraulicznego.Śledczy od początku nie traktowali pożaru jako przypadkowego. Jak informowała po zdarzeniu nadkomisarz Ewa Czyż z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, działania funkcjonariuszy gwałtownie doprowadziły do zatrzymania trzech mężczyzn, którzy w chwili zdarzenia przebywali w mieszkaniu razem z pokrzywdzonymi.Sąd: działali z bezpośrednim zamiarem zabójstwaSąd uznał, iż oskarżeni działali z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia dwóch osób. – Sposób działania oskarżonych w sposób oczywisty wskazuje na bezpośredni zamiar zabójstwa dwóch osób z motywacją zasługującą na szczególne potępienie – zaznaczyła sędzia. - Bez żadnego dającego się racjonalnie wytłumaczyć powodu spowodowali u pokrzywdzonych ogromne cierpienia konania w warunkach gwałtownego pożaru – podkreśliła sędzia.Sąd wskazał również, iż oskarżeni odpowiadali wspólnie za całość zbrodni, choćby jeżeli nie każdy z nich wykonał wszystkie czynności. Istotne było to, iż akceptowali działania pozostałych i uczestniczyli w przestępstwie wspólnie i w porozumieniu.– Zachowanie oskarżonych było nieludzkie, bezwzględne, niewytłumaczalne i zabrało dwóm osobom wartość dla człowieka najważniejszą: życie – uzasadniała sędzia.Wielokrotna karalność i „trwała demoralizacja”Wymierzając kary, sąd zwrócił uwagę na wcześniejszą wielokrotną karalność wszystkich trzech oskarżonych. Jak podkreślono, byli oni już wcześniej skazywani m.in. za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, a także popełniali kolejne czyny w warunkach recydywy.Sędzia zaznaczyła, iż zbrodni dopuścili się niedługo po opuszczeniu zakładów karnych, gdzie odbywali poprzednie kary pozbawienia wolności.– Oczywista jest w tej sytuacji trwała demoralizacja oskarżonych i bezskuteczność poprzednio stosowanych środków penalnych – mówiła sędzia.Zdaniem sądu jedynie kary o charakterze eliminacyjnym, czyli dożywotnie pozbawienie wolności, są adekwatną reakcją na stopień winy oskarżonych, brutalność czynu i zagrożenie, jakie mogą stwarzać w przyszłości.Piotr B. częściowo przyznał się do pobiciaSpośród trzech oskarżonych jedynie Piotr B. częściowo przyznał się do udziału w pobiciu i przeprosił rodziny ofiar. Sąd uwzględnił tę okoliczność przy określaniu terminu, po którym będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. W jego przypadku wyznaczono ten okres na 38 lat.Krzysztof B. będzie mógł starać się o warunkowe zwolnienie po 40 latach, natomiast Tomasz B. po 41 latach. Ten ostatni został dodatkowo uznany za winnego kierowania gróźb wobec świadka zdarzenia. Według sądu groził mu pozbawieniem życia, jeżeli ujawni informacje dotyczące przestępstwa.– Oskarżeni ujawniają, iż nie chcą żadnej zmiany swojej drogi życiowej ani resocjalizacji i nie są do niej zdolni – podkreśliła sędzia.Tymczasowy areszt przedłużonyPo ogłoszeniu wyroku sąd zdecydował także o dalszym stosowaniu tymczasowego aresztowania wobec wszystkich oskarżonych. Środek zapobiegawczy został przedłużony do 18 września 2026 roku.Sąd wskazał, iż wobec oskarżonych orzeczono najsurowszą karę przewidzianą w Kodeksie karnym, a wyrok nie pozostało prawomocny. Zdaniem sądu sama ta okoliczność może skłaniać skazanych do podejmowania działań zakłócających dalszy tok postępowania.– Czyn okrutny, godzący w najwyższe dobro chronione prawem, musi spotkać się z reakcją adekwatną, odpowiadającą społecznemu poczuciu sprawiedliwości oraz zabezpieczyć społeczeństwo przed ewentualnymi kolejnymi zachowaniami oskarżonych – mówiła sędzia.Stronom przysługuje apelacja. Najpierw w terminie siedmiu dni od ogłoszenia wyroku mogą złożyć wniosek o sporządzenie pisemnego uzasadnienia. Następnie, po jego doręczeniu, mają 14 dni na wniesienie apelacji do Sądu Apelacyjnego w Lublinie za pośrednictwem Sądu Okręgowego w Lublinie.Czytaj także:
Idź do oryginalnego materiału