Scenariusz jest Ci dobrze znany: przewijasz feed, a tam oficjalne konto wielkiej korporacji wrzuca mema, który wygląda, jakby zrobił go czternastolatek w przerwie między lekcjami chemii a graniem w Robloxa. Albo gorzej – marka odpowiada na komentarz użytkownika w sposób tak bezczelny, iż aż przecierasz oczy ze zdumienia. Czy to kryzys wizerunkowy? Czy stażysta zapomniał przelogować się na prywatne konto? Nic z tych rzeczy. To, co bierzesz za „odklejkę”, jest precyzyjnie wymierzonym ciosem w skostniałe struktury tradycyjnego marketingu. Witaj w erze unhinged marketing – strategii, w której chaos jest walutą, a bycie „żenującym” to najkrótsza droga do serca (i portfela) pokolenia Z.