Dewiant na balkonie gorszył całe osiedle. „Ludzie się boją”

2 dni temu

Rzecz miała miejsce w jednym z bloków przy ulicy Kardynała Wyszyńskiego. Po mieście krążą filmiki i zdjęcia, na których widać, jak zboczeniec ze Strzelec Opolskich, częściowo rozebrany, oddaje się nieobyczajnym czynnościom gdy stoi przy barierce balkonu.

Nie była to sytuacja incydentalna. Okoliczni mieszkańcy od tygodni skarżyli się na to od tygodni. Część twierdzi, iż zdarzało się, iż coś pokrzykiwał do dziewczyn przechodzących w pobliżu.

Zboczeniec ze Strzelec Opolskich na balkonie

Kogo by nie zapytać na osiedlu, ten zna temat. Część osób to śmieszy, ale większość nie kryje wzburzenia. Wszyscy bez wyjątku chcą natomiast pozostać anonimowi. Powód? Problemowy sąsiad to obywatel Ukrainy.

– Dziś niepolitycznie jest tak mówić, ale ich tu na osiedlu bardzo dużo. Jeszcze coś któryś potem nam zrobi… – mówi jedna z mieszkanek. – A tutaj przecież pełno dzieci na osiedlu. Pod tym jego balkonem to zaraz obok do niedawna huśtawki stały. Teraz akurat kładą nowe chodniki, to je rozebrali, ale one pewnie wrócą. Latem tu będzie pełno dzieci. A nasza wnusia wraca tędy ze szkoły. Teraz strach puszczać ją samą.

Inna kobieta mówi, iż zboczeniec ze Strzelec Opolskich stanowi problem już od jakiegoś czasu. – Ludzie gadają, iż ten lokal wynajmuje kilkoro Ukraińców. My się ich po prostu boimy. Dziś taki się onanizuje, a co może zrobić jutro? – pyta.

Każdy wie o który blok chodzi. Wskazują go palcami.

– Akurat dziewczynka wchodzi tam z kluczem na szyi – mówi kolejna z kobiet. – Strach mieć takiego sąsiada.

„Chodzili tu jacyś młodzi i rozpytywali”

O ile u kobiet zboczeniec ze Strzelec Opolskich wzbudza strach, o tyle u mężczyzn wzmianka o balkonowym onaniście wzbudza odruch bojowy. Jeden z mieszkańców mówi o pogłoskach o samosądzie.

– Ludzie mówią, iż jak policja nic z nim nie zrobi, to może mu się w końcu coś stać. Kilka dni temu chodzili jacyś młodzi i rozpytywali, który to blok i mieszkanie – mówi lokator bloku, którego mieszkaniec dogadzał sobie tak, by inni go widzieli.

Akurat wysiada z córką z auta przy bloku. – Pracuję za granicą, nie mogę dziecka cały czas eskortować. jeżeli ja to kiedyś zobaczę, a będę z dzieckiem, to też mogę nie wytrzymać nerwowo. Wiem gdzie mieszka – przyznaje.

– Jak przyjeżdżała to policja, to on dostawał mandat. A kilka dni później, czasem następnego dnia, zrobił to samo. Stawał sobie jeszcze na stołku, żeby było lepiej go widać. To było kiedyś spokojne osiedle, a teraz wieczorami pełno pijanych obcokrajowców. I teraz jeszcze to – denerwuje się.

Zboczeniec ze Strzelec Opolskich jest doskonale znany tamtejszej policji. Wystarczy powiedzieć, iż chodzi o ulicę Kardynała Wyszyńskiego, a pani rzecznik od razu wie o co chcemy zapytać. Mówi, iż w marcu mundurowi otrzymali kilka zgłoszeń tego problemu.

– Mężczyzna był karany wysokimi mandatami za nieobyczajne wybryki. jeżeli to nie pomaga, a sytuacje się powtarzają, to kierujemy wniosek o ukaranie do sądu. W tym przypadku zwróciliśmy się jednak z tą sprawą do Straży Granicznej w Opolu. I straż wszczęła tu określone procedurą czynności – mówi asp. Dorota Janać, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich.

Zboczeniec ze Strzelec Opolskich – grozi mu deportacja

St. chorąży sztabowy Monika Szpunar z oddziału Straży Granicznej w Raciborzu informuje, iż zboczeniec ze Strzelec Opolskich przebywa na terenie Polski nielegalnie.

– Strzelecka policja poinformowała, iż mężczyzna był karany od 2022 roku wiele razy mandatami zarówno za nieobyczajne zachowania, jak i za brak okazywania dokumentów uprawniających do pobytu na terenie RP – mówi.

26 marca komendant straży granicznej w Opolu zdecydował o deportacji oraz zakazaniu mężczyźnie wjazdu do Polski i Strefy Schengen przez 10 lat. Konwój mający co zabrać na granicę polsko-ukraińską miał ruszyć następnego dnia. Ale tak się nie stało. Obywatel Ukrainy złożył do Urzędu ds. Cudzoziemców wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej.

– W tej sytuacji do czasu rozpatrzenia sprawy umieszczony został w ośrodku strzeżonym dla cudzoziemców – informuje pani rzecznik.

Na tym etapie nie sposób powiedzieć jak sytuacja potoczy się dalej. Na decyzję urzędu trzeba poczekać kilka tygodni. Jedno jest pewne – dewianta nie ma już w Strzelcach Opolskich.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału