Dawid Kacprzyk przyjmuje pacjentów w Jaktorowie. To bohater jednej z najgłośniejszych afer warszawskiej ochrony zdrowia

1 godzina temu
Informację o nowym miejscu pracy Dawida Kacprzyka jako pierwszy podał portal Niezależna.pl. Dziennikarze ustalili, iż lekarz rozpoczął pracę w Centrum Medycznym w Jaktorowie w powiecie grodziskim. Informację później potwierdziły kolejne media.Kacprzyk ma pracować w placówce jako lekarz wspomagający podstawową opiekę zdrowotną. Przyjmuje pacjentów, wystawia recepty oraz zwolnienia lekarskie. Centrum Medyczne w Jaktorowie jest prywatną placówką, która posiada umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia i świadczy m.in. usługi w ramach POZ.14 września zatrudnienie lekarza potwierdziła również Wirtualnej Polsce rejestracja przychodni.– Pan doktor u nas pracuje – przekazała pracownica placówki.Kim jest Dawid Kacprzyk?Nazwisko lekarza stało się szeroko znane w czerwcu tego roku, kiedy media zaczęły publikować informacje dotyczące funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Południowego w Warszawie. Dawid Kacprzyk był koordynatorem tamtejszego SOR-u. Jest lekarzem w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii. Jednocześnie był warszawskim radnym dzielnicy Ursus związanym z Koalicją Obywatelską.Jednym z najgłośniejszych wątków sprawy były rozliczenia czasu pracy lekarza. Media informowały, iż w 2025 roku Kacprzyk miał wykazać w Szpitalu Południowym blisko 4 tys. godzin pracy. Według ujawnionych informacji jego dochód z działalności medycznej miał w tym okresie przekroczyć 1,6 mln zł.Po publikacjach dotyczących szpitala placówka rozwiązała z nim współpracę, a lekarz zrezygnował również z działalności politycznej.Dwa śledztwa prokuraturySprawą Szpitala Południowego zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Śledczy prowadzą dwa postępowania. Pierwsze dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych. Drugie dotyczy podejrzenia nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.Prokuratura badała również informacje dotyczące możliwego poświadczania nieprawdy w dokumentacji związanej z czasem pracy oraz sposobu przyjmowania pacjentów na SOR. Chodziło o podejrzenie stworzenia systemu, w którym część osób mogła być przyjmowana według przesłanek pozamedycznych, z pominięciem zasad triażu.Trzeba podkreślić, iż są to przedmioty prowadzonych postępowań, a nie prawomocnie stwierdzone czyny Dawida Kacprzyka. W lipcu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba informował, iż w sprawie konieczne będzie przesłuchanie około 200 świadków. Wówczas przesłuchanych było blisko 40 osób.Sam Kacprzyk nie został wtedy przesłuchany. Prokuratura tłumaczyła, iż przesłuchanie go na zbyt wczesnym etapie postępowania mogłoby ujawnić zakres materiału, którym dysponują śledczy.Sprawą zajmuje się także samorząd lekarskiRównolegle postępowanie dotyczące Dawida Kacprzyka prowadzi rzecznik odpowiedzialności zawodowej lekarzy.Naczelna Izba Lekarska potwierdziła, iż postępowanie przez cały czas trwa i gromadzony jest materiał dowodowy. Jednocześnie Kacprzyk ma w tej chwili prawo wykonywania zawodu, co oznacza, iż może legalnie przyjmować pacjentów.– Sprawę tego lekarza analizuje rzecznik odpowiedzialności zawodowej – przekazała 14 września Wirtualnej Polsce Iwona Kania, zastępczyni rzecznika prasowego Naczelnej Izby Lekarskiej.Wątpliwości wzbudził przy okazji sposób przedstawiania lekarza pacjentom. Według pierwszych publikacji dziennikarze, kontaktując się z przychodnią, usłyszeli, iż można zapisać się do Kacprzyka jako do internisty. Tymczasem jego specjalizacja dotyczy anestezjologii i intensywnej terapii. Według informacji publikowanych przez media w Jaktorowie pełni funkcję lekarza wspomagającego POZ.Posłowie pojechali do przychodni w JaktorowieZatrudnienie Dawida Kacprzyka zainteresowało również parlamentarzystów. 15 września do Centrum Medycznego w Jaktorowie przyjechali posłowie PiS Dariusz Stefaniuk i Paweł Hreniak. Jak relacjonował później Stefaniuk, chcieli przeprowadzić interwencję poselską i uzyskać informacje m.in. o tym, na jakich zasadach Kacprzyk pracuje w placówce oraz w jaki sposób realizowany jest kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.Według relacji posła parlamentarzyści nie zostali dopuszczeni do rozmowy z kierownictwem placówki. Stefaniuk mówił, iż najpierw wyszedł do nich mężczyzna, który nie przedstawił się jako pracownik przychodni, a następnie padła zapowiedź wezwania policji.Poseł twierdzi jednak, iż ostatecznie to parlamentarzyści zwrócili się o policyjną asystę.– To my poszliśmy i poprosiliśmy o asystę policji. Policjant oczywiście przyszedł z nami. Bardzo dziękujemy policji za to zachowanie – relacjonował Stefaniuk.Po wejściu do placówki, jak mówił, spotkali kobietę, która odmówiła odpowiedzi na ich pytania. Parlamentarzysta zapowiedział dalsze działania w tej sprawie.– Będziemy ten temat drążyć. Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, co się dzieje z Kacprzykiem – mówił.Na razie sam Kacprzyk nie komentuje szerzej swojej nowej pracy. Kierownictwo Centrum Medycznego w Jaktorowie również nie udzieliło mediom szczegółowych informacji dotyczących nawiązania z nim współpracy.Czytaj także:
Idź do oryginalnego materiału