Danuta Siedzikówna „Inka” — sanitariuszka, która zachowała się jak trzeba

1 dzień temu

Danuta Siedzikówna „Inka” (ur. 3 września 1928 w Guszczewinie koło Narewki – zm. 28 sierpnia 1946 w Gdańsku) to jedna z najbardziej poruszających postaci wśród Żołnierzy Wyklętych – siedemnastoletnia sanitariuszka 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, zamordowana przez komunistów w więzieniu przy ulicy Kurkowej. Osierocona przez oboje rodziców, których zabrali Sowieci i Niemcy, wybrała służbę Polsce, a nie spokojne życie. Nie wydała swoich towarzyszy mimo brutalnego śledztwa, a w ostatnim grypsie napisała słowa, które stały się testamentem całego pokolenia niezłomnych: „Powiedzcie mojej babci, iż zachowałam się jak trzeba”. Danuta Siedzikówna zginęła, nie mając ukończonych osiemnastu lat, z okrzykiem „Niech żyje Polska!” na ustach. Dziś jest symbolem wierności, młodości i ofiary złożonej za wolną Ojczyznę.


Kim była Danuta Siedzikówna „Inka”

Danuta Siedzikówna należy do grona najmłodszych i najbardziej znanych bohaterek antykomunistycznego podziemia. Nie dowodziła oddziałem, nie prowadziła bitew – była sanitariuszką, dziewczyną, która opatrywała rannych partyzantów i niosła pomoc tam, gdzie było najtrudniej. A jednak to właśnie ona, „Inka”, stała się jednym z najsilniejszych symboli oporu przeciw sowietyzacji Polski. Jej historia to opowieść o dziecku wojny, które w ciągu kilkunastu lat straciło dom, rodziców i w końcu życie – nie tracąc przy tym wiary, godności i wierności.

Siłę tej postaci najlepiej oddaje kontrast: z jednej strony delikatna, pogodna nastolatka o jasnym spojrzeniu, z drugiej – więzień polityczny, którego komunistyczny sąd skazał na śmierć i którego nie zdołano złamać. Gdy dziś patrzymy na przedwojenny portret uczennicy z kokardami we włosach, trudno uwierzyć, iż ta sama dziewczyna kilka lat później stanie nieugięta przed plutonem egzekucyjnym. To właśnie ten kontrast czyni „Inkę” postacią, która przemawia do kolejnych pokoleń Polaków.

„Powiedzcie mojej babci, iż zachowałam się jak trzeba”.— Danuta Siedzikówna „Inka”, gryps do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, napisany na krótko przed śmiercią

Danuta Siedzikówna – kalendarium życia

  • 3 września 1928 – narodziny we wsi Guszczewina koło Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej.
  • 1940 – NKWD zsyła ojca, leśnika Wacława Siedzika, w głąb ZSRR.
  • 1943 – Niemcy mordują matkę, Eugenię, za współpracę z podziemiem; niedługo umiera także ojciec.
  • grudzień 1943 – Danuta wraz z siostrą wstępuje do Armii Krajowej.
  • 1945–1946 – służba jako sanitariuszka w oddziałach 5 Wileńskiej Brygady AK; przyjmuje pseudonim „Inka”.
  • przełom 1945/1946 – pod nazwiskiem Danuta Obuchowicz pracuje w nadleśnictwie Miłomłyn.
  • 20 lipca 1946 – aresztowanie w Gdańsku-Wrzeszczu.
  • 3 sierpnia 1946 – wyrok śmierci Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku.
  • 28 sierpnia 1946 – egzekucja w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku.
  • 2014–2015 – odnalezienie i identyfikacja szczątków przez IPN.
  • 28 sierpnia 2016 – uroczysty pogrzeb państwowy w Gdańsku.

Dzieciństwo pod Narewką i tragedia rodziny Siedzików

Danuta Siedzikówna przyszła na świat 3 września 1928 roku we wsi Guszczewina, położonej tuż przy Puszczy Białowieskiej, w rodzinie leśnika Wacława Siedzika i Eugenii z Tymińskich. Był to dom głęboko patriotyczny i religijny, w którym miłość do Polski traktowano jako oczywisty obowiązek. Danuta miała trzy siostry; dzieciństwo spędziła wśród lasów, które później stały się naturalnym schronieniem podziemia.

Ten spokojny świat runął wraz z wojną. Po agresji sowieckiej z 1940 roku NKWD aresztowało i zesłało w głąb Związku Sowieckiego jej ojca. Wacław Siedzik odzyskał wolność dopiero na mocy układu Sikorski–Majski i wyruszył z armią generała Andersa, jednak wyczerpany zesłaniem zmarł w 1943 roku. W tym samym czasie druga tragedia dotknęła rodzinę: matkę Danuty, zaangażowaną w pomoc podziemiu, aresztowało i zamordowało gestapo. Osierocone dziewczęta pozostały same. To wtedy w młodej Danucie dojrzała decyzja, która wyznaczyła resztę jej krótkiego życia – postanowiła iść drogą rodziców i służyć Polsce.

Sanitariuszka 5 Wileńskiej Brygady AK

Jeszcze w grudniu 1943 roku Danuta wraz z siostrą Wiesławą złożyła przysięgę Armii Krajowej i przeszła przeszkolenie sanitarne. Po wojnie, gdy większość oddziałów AK złożyła broń lub została rozbita, ona wybrała dalszą służbę w podziemiu niepodległościowym. Trafiła do słynnych oddziałów wywodzących się z 5 Wileńskiej Brygady AK majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, walczących z komunistycznym aparatem terroru na Pomorzu i w Białostockiem. Jako sanitariuszka służyła w szwadronach podległych między innymi porucznikom Janowi Mazurowi i Marianowi Plucińskiemu; przez pewien czas jej przełożonym był także Leon Beynar, znany później jako pisarz Paweł Jasienica. Wtedy właśnie przyjęła pseudonim „Inka”.

Żołnierze zapamiętali ją jako osobę odważną, ofiarną i pogodną, gotową nieść pomoc w każdych warunkach. Opatrywała rannych, zdobywała leki i środki opatrunkowe, dzieliła trud partyzanckiego życia. Na przełomie 1945 i 1946 roku, dla zmylenia bezpieki, podjęła pracę w nadleśnictwie Miłomłyn w powiecie ostródzkim, posługując się dokumentami na nazwisko Danuta Obuchowicz. Nie zerwała jednak kontaktów z podziemiem. Wiosną 1946 roku nawiązała łączność z oddziałem ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego” – jednego z najdzielniejszych dowódców szwadronów „Łupaszki”.

Aresztowanie w Gdańsku 20 lipca 1946 roku

Latem 1946 roku, po tym jak ppor. Badocha zginął w zorganizowanej przez UB obławie, nowy dowódca, ppor. Olgierd Christa, wysłał „Inkę” do Gdańska po zaopatrzenie medyczne dla oddziału. Był to rozkaz, który okazał się tragiczny w skutkach. Rankiem 20 lipca 1946 roku, w jednym z lokali kontaktowych 5 Brygady przy ulicy Wróblewskiego 7 w Gdańsku-Wrzeszczu, siedemnastoletnia sanitariuszka wpadła w ręce funkcjonariuszy bezpieki. Adresy konspiracyjnych mieszkań wydała wcześniej ujęta łączniczka, która poszła na współpracę z UB.

Rozpoczęło się brutalne śledztwo. Bezpieka próbowała wymusić na dziewczynie zeznania obciążające jej towarzyszy broni. „Inka” nie ugięła się – nie wydała nikogo, chroniąc do końca ludzi z oddziału. Ta postawa młodej sanitariuszki wywarła wrażenie choćby na jej oprawcach, choć nie zmieniła z góry przesądzonego losu.

Proces, wyrok i odmowa łaski

Proces przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Gdańsku był pokazowy i błyskawiczny. 3 sierpnia 1946 roku zapadł wyrok: kara śmierci. Komunistyczna machina sprawiedliwości nie zważała na to, iż oskarżona jest niepełnoletnia. Obrońca wnosił o łagodny wymiar kary, jednak sama „Inka”, zapytana o ostatnie słowo, z godnością pozostawiła rozstrzygnięcie sądowi.

Jedyną szansą było prawo łaski. 19 sierpnia 1946 roku prezydent Bolesław Bierut z tego prawa nie skorzystał, choć chodziło o siedemnastoletnią dziewczynę. Wyrok utrzymano w mocy. W celi śmierci „Inka” napisała gryps do zaprzyjaźnionych sióstr Mikołajewskich z Gdańska – i to właśnie w nim zawarła zdanie, które przeszło do historii jako świadectwo niezłomności.

„Jest mi smutno, iż muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, iż zachowałam się jak trzeba”.— Danuta Siedzikówna „Inka”, ostatni gryps z celi śmierci

Jak zginęła „Inka” – egzekucja 28 sierpnia 1946 roku

28 sierpnia 1946 roku, w więzieniu przy ulicy Kurkowej w Gdańsku, wyrok wykonano. Wraz z „Inką” na śmierć prowadzono Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”, oficera tej samej wileńskiej konspiracji. Egzekucji przyglądali się prokurator wojskowy oraz przymusowy świadek – ksiądz Marian Prusak, który udzielił skazanym ostatniej posługi. To jego relacja przekazała potomnym obraz ostatnich chwil dziewczyny.

Według świadka pluton egzekucyjny dowodzony przez ppor. Franciszka Sawickiego oddał salwę, ale nie zabił „Inki”. Śmiertelnego strzału miał dokonać dopiero dowódca. Ostatnie słowa siedemnastoletniej sanitariuszki brzmiały: „Niech żyje Polska! Niech żyje…”. Umierała jak żołnierz – z imieniem Ojczyzny na ustach. Ciała pomordowanych komuniści pogrzebali potajemnie na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, licząc, iż pamięć o nich zniknie na zawsze.

„Wtedy krzyknęła: »Niech żyje Polska!«. Padł strzał. To była bohaterska śmierć”.— z relacji świadków ostatnich chwil „Inki” w więzieniu przy ul. Kurkowej

Odnalezienie szczątków i pogrzeb państwowy

Przez dziesięciolecia PRL komunistyczna propaganda przedstawiała „Inkę” jako „bandytkę”, a miejsce jej pochówku pozostawało nieznane. Prawdę i godność przywrócono dopiero w wolnej Polsce. W 2014 roku zespół Instytutu Pamięci Narodowej pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka odnalazł na gdańskim Cmentarzu Garnizonowym szczątki, które w 2015 roku jednoznacznie zidentyfikowano jako należące do Danuty Siedzikówny.

28 sierpnia 2016 roku, w siedemdziesiątą rocznicę śmierci, „Inka” doczekała się uroczystego pogrzebu państwowego w Gdańsku, z udziałem najwyższych władz Rzeczypospolitej, wojska i tysięcy Polaków. Wcześniej, w 2006 roku, prezydent Lech Kaczyński odznaczył ją pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Dziś jej imię noszą szkoły, ulice i drużyny harcerskie, a jej wizerunek stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Danuta Siedzikówna – ciekawostki

  • – w chwili śmierci miała zaledwie 17 lat – nie ukończyła osiemnastego roku życia.
  • – oboje jej rodziców zginęło z rąk okupantów: ojca zesłało NKWD, matkę zamordowało gestapo.
  • – pseudonim „Inka” przyjęła podczas służby sanitarnej w oddziałach 5 Wileńskiej Brygady AK.
  • – ukrywała się pod fałszywym nazwiskiem Danuta Obuchowicz, pracując w nadleśnictwie Miłomłyn.
  • – mimo brutalnego śledztwa nie wydała żadnego ze swoich towarzyszy.
  • – jej szczątki odnaleziono dopiero w 2014 roku, a pogrzeb państwowy odbył się w 2016 roku.
  • – słowa „zachowałam się jak trzeba” stały się mottem całego pokolenia Żołnierzy Wyklętych.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Kim była Danuta Siedzikówna „Inka”?
To sanitariuszka 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, żołnierz podziemia niepodległościowego, zamordowana przez komunistów w 1946 roku w Gdańsku, gdy miała 17 lat. Jest jednym z najważniejszych symboli Żołnierzy Wyklętych.

Ile lat miała „Inka”, gdy zginęła?
W chwili egzekucji, 28 sierpnia 1946 roku, Danuta Siedzikówna miała siedemnaście lat – do ukończenia osiemnastu brakowało jej kilku dni.

Co oznaczają słowa „zachowałam się jak trzeba”?
To fragment ostatniego grypsu „Inki” z celi śmierci. Zdanie wyraża jej wierność złożonej przysiędze i towarzyszom, których nie wydała mimo tortur. Stało się jednym z najbardziej znanych świadectw postawy Żołnierzy Wyklętych.

Jak i gdzie zginęła Danuta Siedzikówna?
Została rozstrzelana 28 sierpnia 1946 roku w więzieniu przy ulicy Kurkowej w Gdańsku, razem z Feliksem Selmanowiczem „Zagończykiem”. Zmarła z okrzykiem „Niech żyje Polska!” na ustach.

Gdzie znajduje się grób „Inki”?
Przez lata miejsce pochówku było nieznane. Szczątki odnaleziono w 2014 roku na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, a w 2016 roku odbył się uroczysty pogrzeb państwowy. Dziś jej grób znajduje się na tym samym cmentarzu.

Pamięć o „Ince”

Danuta Siedzikówna „Inka” pozostaje jedną z najjaśniejszych postaci polskiego podziemia niepodległościowego – dziewczyną, która w wieku siedemnastu lat wybrała wierność zamiast bezpieczeństwa i godność zamiast strachu. Odebrano jej życie, próbowano wymazać pamięć, a jednak to jej słowa – „zachowałam się jak trzeba” – przetrwały komunizm i dziś uczą kolejne pokolenia, czym są honor i miłość do Ojczyzny. Cześć Jej pamięci.

Idź do oryginalnego materiału