Znajdujesz w skrzynce pismo. Już po grubości koperty domyślasz się, iż to nie życzenia świąteczne od prezesa spółdzielni. Otwierasz i widzisz nową stawkę opłat mieszkaniowych, obowiązującą za 3 miesiące. Patrzysz na sumę końcową i przecierasz oczy ze zdumienia. 200, 300, a może 400 złotych więcej co miesiąc? W skali roku to daje kwotę, za którą można by pojechać na niezłe wakacje. Uzasadnienie? To najważniejsza część pisma.

Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawa w Pigułce
Wielu z nas w takiej sytuacji tylko zgrzyta zębami i zmienia zlecenie stałe w banku. Panuje powszechne przekonanie, iż ze spółdzielnią lub zarządcą wspólnoty nie da się wygrać, a czynsz to podatek, który trzeba płacić bez pytań. To błąd. Podwyżka opłat to nie wyrok, a propozycja, która musi spełniać określone wymogi prawne i matematyczne. Zarządca nie jest panem na włościach – on zarządza Twoimi pieniędzmi. I masz pełne prawo zapytać, dlaczego nagle potrzebuje ich o 20 procent więcej.
Czynsz to nie jeden worek. Co tak naprawdę drożeje?
Aby skutecznie walczyć z podwyżką lub przynajmniej zrozumieć jej zasadność, musisz wiedzieć, jak zbudowana jest opłata, którą potocznie nazywamy czynszem. Z punktu widzenia prawnego i ekonomicznego, Twoja miesięczna wpłata dzieli się na dwie główne grupy kosztów. To rozróżnienie jest kluczowe, bo determinuje, z czym możesz dyskutować, a z czym nie.
1. Opłaty niezależne od zarządcy (media)
To koszty, na które administracja Twojego bloku ma wpływ zerowy lub minimalny. Zarządca jest tutaj tylko pośrednikiem – zbiera pieniądze od Ciebie i przelewa je do dostawców.
- Woda i ścieki: Stawki ustala gmina lub miejskie przedsiębiorstwo wodociągowe.
- Wywóz śmieci: Opłaty uchwala rada gminy/miasta.
- Ciepło systemowe (CO i podgrzanie wody): Ceny dyktuje dostawca ciepła i Urząd Regulacji Energetyki.
Jeśli podwyżka czynszu wynika w 100 procentach z tego, iż miasto podniosło ceny wody i śmieci, Twoje pole manewru jest znikome. Zarządca musi Cię o tym poinformować, ale nie musi stosować 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia stawki (często zmiana wchodzi w życie od następnego miesiąca po wprowadzeniu nowych taryf zewnętrznych). Tutaj zarządca nie musi się tłumaczyć – pokazuje faktury od dostawców i temat jest zamknięty.
2. Opłaty zależne od zarządcy (eksploatacja i remonty)
I tu zaczyna się pole do walki. To pieniądze, które zostają w kasie spółdzielni lub wspólnoty. Służą do utrzymania budynku, opłacenia sprzątaczek, konserwatorów, księgowych, zarządu oraz finansowania remontów.
- Eksploatacja (stawka bazowa): Koszty sprzątania, prądu na klatkach, przeglądów technicznych, ubezpieczenia, podatków od nieruchomości wspólnej oraz wynagrodzenia zarządu i administracji.
- Fundusz remontowy: Składka na przyszłe naprawy (dach, elewacja, rury).
Jeśli podwyżka dotyczy tych pozycji, zarządca musi mieć mocne argumenty. Nie może powiedzieć „podnosimy, bo jest inflacja”. Musi wykazać, iż koszty utrzymania nieruchomości wzrosły na tyle, iż dotychczasowa stawka nie wystarcza na pokrycie wydatków.
Obowiązek uzasadnienia
Zgodnie z ustawą o ochronie praw lokatorów (w przypadku mieszkań komunalnych i TBS) oraz ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych, podwyżka opłat zależnych od zarządcy wymaga zachowania 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia. Oznacza to, iż pismo, które dostałeś w styczniu, może zmienić Twój czynsz najwcześniej od maja (chyba iż statut stanowi inaczej, ale zwykle jest to 3 miesiące).
Najważniejszy jest jednak obowiązek uzasadnienia. Przepisy mówią jasno: na żądanie lokatora zarządca ma obowiązek przedstawić kalkulację podwyżki. Słowo klucz to kalkulacja. To nie może być ogólne stwierdzenie. To musi być matematyczny dowód.
Przykład prawidłowej kalkulacji:
„W związku ze wzrostem płacy minimalnej o 15 procent, koszt firmy sprzątającej wzrósł z 5000 złotych do 5750 złotych miesięcznie. Koszt energii elektrycznej w częściach wspólnych wzrósł o 30 procent. W związku z tym stawka eksploatacyjna za metr kwadratowy wzrasta z 2,50 złotych na 2,90 złotych.”
Przykład nieprawidłowego uzasadnienia:
„Zarząd podjął uchwałę o podwyżce stawki eksploatacyjnej o 0,40 złotych z uwagi na sytuację rynkową.”
Jeśli otrzymasz pismo bez konkretnych wyliczeń, masz prawo złożyć oficjalne pismo z żądaniem przedstawienia szczegółowej kalkulacji kosztów, która uzasadnia taką, a nie inną skalę podwyżki.
Fundusz remontowy – skarbonka bez dna?
Częstym trikiem stosowanym przy podwyżkach jest ciche dorzucanie groszy do funduszu remontowego. Zamiast 2 złotych za metr, płacisz 3 złote. Przy 50-metrowym mieszkaniu to 50 złotych miesięcznie więcej. W skali bloku, który ma 100 mieszkań, to ogromne kwoty. Pytanie brzmi: czy te pieniądze są potrzebne?
Zarządca może chcieć podnieść fundusz remontowy „na zapas”, by mieć spokój i płynność finansową. Jednak jako właściciel masz prawo sprawdzić:
- Jaki jest obecny stan środków na funduszu remontowym? (Może leży tam milion złotych i traci na wartości przez inflację?)
- Jaki jest plan remontów na najbliższy rok i 5 lat? (Czy planowane są prace uzasadniające zbieranie większej gotówki, np. termomodernizacja?)
Jeśli na koncie leżą ogromne pieniądze, a blok jest ocieplony i ma nowy dach, podnoszenie stawki funduszu remontowego jest działaniem na szkodę mieszkańców. Warto o tym pamiętać na zebraniu wspólnoty lub walnym zgromadzeniu spółdzielni.
Eksploatacja – gdzie uciekają pieniądze?
Kolejna pozycja, w której często ukryte są nieuzasadnione koszty, to „koszty zarządu” lub „eksploatacja”. Tutaj warto przyjrzeć się umowom z podwykonawcami. Czy firma kosząca trawniki to ta sama firma, która robi to od 15 lat, a jej stawki są o 40 procent wyższe niż rynkowe? Czy przeglądy kominiarskie kosztują tyle, ile u konkurencji?
Jako członek spółdzielni lub wspólnoty masz prawo wglądu do dokumentów. Możesz poprosić o okazanie faktur i umów. Często sama prośba o udostępnienie dokumentacji działa na administrację otrzeźwiająco. Świadomość, iż ktoś „patrzy na ręce”, sprawia, iż przy kolejnych negocjacjach z usługodawcami zarząd będzie bardziej dbał o każdą złotówkę.
Co możesz zrobić, gdy nie zgadzasz się z podwyżką?
Procedura odwoławcza zależy od tego, czy mieszkasz we wspólnocie, czy w spółdzielni, ale schemat działania jest podobny.
Krok 1: Sprawdź statut i regulamin.
Tam zapisane są zasady ustalania opłat. Często zarząd musi uzyskać zgodę Rady Nadzorczej na podwyżkę. Sprawdź, czy taka uchwała w ogóle została podjęta i czy jest prawomocna.
Krok 2: Żądanie kalkulacji.
Napisz pismo: „W związku z otrzymanym zawiadomieniem o zmianie wysokości opłat, na podstawie art. 4 ust. 6(4) ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych wnoszę o przedstawienie szczegółowej kalkulacji uzasadniającej wzrost stawki eksploatacyjnej”.
Krok 3: Droga sądowa (ostateczność).
Jeśli kalkulacja jest bzdurna, a zarząd idzie w zaparte, masz prawo zakwestionować zasadność podwyżki w sądzie. Ważne: wniesienie pozwu do sądu nie zwalnia Cię z opłat, ale zwalnia z obowiązku płacenia podwyższonej części do czasu rozstrzygnięcia sporu (płacisz starą stawkę). Ciężar udowodnienia zasadności podwyżki spoczywa na spółdzielni. To oni muszą udowodnić przed sądem, iż te pieniądze są im niezbędne, a nie Ty, iż nie są.
Czy „zrzucamy się” na dłużników?
To temat tabu, o którym głośno się nie mówi. W wielu spółdzielniach, gdzie zadłużenie lokatorów jest duże, uczciwi mieszkańcy w praktyce pokrywają koszty tych, którzy nie płacą. Oczywiście w księgach wszystko jest rozdzielone, ale w przepływach pieniężnych (cash flow) braki w kasie łata się podwyżkami stawek eksploatacyjnych dla wszystkich.
Zarządca nie może wprost napisać w uzasadnieniu: „podnosimy czynsz Kowalskiemu, bo Nowak nie płaci”. Byłoby to bezprawne. Dlatego ukrywa się to pod ogólnym wzrostem kosztów utrzymania nieruchomości. jeżeli podejrzewasz taki proceder, dopytuj na zebraniach rocznych o stan windykacji długów. Masz prawo wiedzieć, jak skutecznie zarządca ściąga należności od dłużników, zamiast sięgać głębiej do Twojej kieszeni.
Co to oznacza dla Ciebie? Nie wyrzucaj pisma o podwyżce do kosza
Twoja strategia obrony portfela
Dla Ciebie podwyżka czynszu to realne uszczuplenie domowego budżetu. Pamiętaj:
- Weryfikuj: Nie wyrzucaj pisma o podwyżce do kosza. Przeczytaj je dokładnie. Sprawdź, która pozycja wzrosła. jeżeli to „eksploatacja” lub „fundusz remontowy” – zapala Ci się czerwona lampka.
- Pytaj i żądaj: Napisanie jednego maila lub pisma z prośbą o kalkulację nic nie kosztuje, a pokazuje administracji, iż jesteś świadomym właścicielem. Często już samo zainteresowanie sprawia, iż przy kolejnych podwyżkach zarząd dwa razy pomyśli, zanim narzuci nowe stawki „z sufitu”.
- Uczestnicz: Największym sojusznikiem wysokich czynszów jest bierność mieszkańców. jeżeli nikt nie przychodzi na zebrania wspólnoty lub walne zgromadzenia, zarządcy robią, co chcą. Twoja obecność i zadanie kilku trudnych pytań o koszty sprzątania czy remontów może przynieść oszczędności dla całego bloku.
Pamiętaj, spółdzielnia czy wspólnota to nie „oni”. To „wy” – zbiór właścicieli. To Wasze pieniądze i macie pełne prawo decydować, jak są wydawane.

1 godzina temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·