Do naszej redakcji dotarł sygnał od czytelnika dotyczący sytuacji, która – jak twierdzi – regularnie powtarza się w weekendy na Placu św. Wojciecha w Gnieźnie. Chodzi o sposób wykorzystywania placu jako tymczasowego parkingu, przypadki parkowania na terenach zielonych mimo wyraźnych zakazów oraz – według relacji autora zgłoszenia – brak skutecznej reakcji służb miejskich.
Problem, jak opisuje czytelnik, pojawił się po udostępnieniu placu do parkowania w związku z remontem ul. Łaskiego. Rozwiązanie miało ułatwić dojazd osobom przyjeżdżającym na nabożeństwa do katedry. Zdaniem autora wiadomości praktyka korzystania z tego rozwiązania daleko odbiega jednak od zasad określonych na miejscu.
Czytelnik zwraca uwagę, iż przy wjeździe na plac oraz przy prowadzonych robotach znajdują się czytelne informacje, zgodnie z którymi pojazdy powinny parkować wyłącznie na terenie utwardzonym, a parkowanie na terenach zielonych jest zabronione. Według jego relacji zasady te są powszechnie ignorowane.
W przesłanej do redakcji wiadomości mieszkaniec szczegółowo opisuje sytuację:
Dzień dobry,
chciałbym zasygnalizować problem, który od jakiegoś czasu w każdy weekend obserwuję na Placu Świętego Wojciecha w Gnieźnie. W momencie rozpoczęcia remontu ulicy Łaskiego plac został udostępniony do parkowania aut osobom przyjeżdżającym na nabożeństwa w katedrze. Kwestię zasadności tego rozwiązania poruszę później, ale póki co chciałbym zwrócić uwagę na inną rzecz.
Otóż, na tabliczkach zawieszonych w miejscu robót (przy ulicy Łaskiego) oraz przede wszystkim przy wjeździe na Plac Wojciecha znajduje się wyraźna informacja, iż pojazdy należy parkować wyłącznie na terenie utwardzonym i prośba, aby nie parkować aut na terenie zielonym. Twórcy tabliczki choćby wytłuścili i i podkreślili czcionkę, aby trudniej było przeoczyć te informacje. Nie trudno się jednak domyślić, iż kierowcy kompletnie nie respektują tej zasady. Teren utwardzony jest bardziej traktowany jak droga dojazdowa na miejsce parkingowe, a pojazdy są stawiane na trawie. Oczywiście, uczciwie trzeba przyznać, iż są też kierowcy, którzy potrafią czytać i stosują się do poleceń z tabliczki – choć jest to raczej mniejszość.
Dodatkowo, na placu panuje wolna amerykanka jeżeli chodzi o miejsce pozostawienia auta – jedni parkują na trawniku znajdującym się wewnątrz od chodnika okalającego plac, inni robią to po prawej stronie od wjazdu, jeszcze inni obok podestu chóralnego, a ci najbardziej bezczelni stawiają samochody zaraz obok schodów prowadzących na Wzgórze Lecha. Oczywiście nikt nie weryfikuje, czy osoby parkujące na Placu Wojciecha to uczestnicy nabożeństw w katedrze. Ubiór niektórych osób sugerował, iż są to uczestnicy jakichś imprez okolicznościowych (zapewne odbywających się w lokalach przy ulicy Łaskiego lub Tumskiej).
Dziś odwiedzając Plac Wojciecha straciłem cierpliwość do osób stawiających swoje samochody na trawie i zdecydowałem się zgłosić sprawę Straży Miejskiej. Około godziny 17:40 zadzwoniłem na numer alarmowy SM i opisałem sytuację zaznaczając, iż powtarza się ona w każdy weekend. Dyżurny oznajmił, iż wyśle patrol. Z ciekawości zaczekałem na placu, by zobaczyć czy strażnicy się zjawią i podejmą interwencję. Wystawiono mnie na sporą próbę cierpliwości, gdyż patrol pojawił się po zawrotnych 50 minutach od rozmowy z dyżurnym. Co zrobili strażnicy? Wjechali na teren placu, zaparkowali (na szczęście na terenie utwardzonym), posiedzieli kilka minut w aucie po czym… odjechali. Nie podjęli żadnych działań. choćby nie pokwapili się wysiąść z samochodu.
To właśnie przez sposób w jaki strażnicy miejscy potraktowali tę sprawę zdecydowałem się do Państwa napisać. Gdyby podjęte zostały czynności, a kierowcy ukarani mandatem lub chociażby pouczeniem, to uznałbym, iż służby miejskie panują nad sytuacją i nie ma potrzeby nagłaśniania sprawy. W tym wypadku jednak nie pozostaje mi nic innego, jak spróbować zachęcić Państwa do tego, by opisać ten problem i w ten sposób skłonić miejskie władze do podjęcia jakichś działań.
Dodam jeszcze, iż moje motywacje nie wynikają z jakiejś złośliwości czy oczekiwania hiper poprawności od wszystkich, tylko zwyczajnej troski o dobro wspólne. Plac Świętego Wojciecha to miejsce reprezentacyjne. Niemal każdy turysta, który przyjeżdża do Gniezna odwiedza plac lub patrzy na niego ze Wzgórza Lecha. I choć mam świadomość, iż na placu co jakiś czas realizowane są wydarzenia, które wiążą się wjeżdżaniem dużych aut czy stawianiem większych konstrukcji, to jednak są to sytuacje stosunkowo sporadyczne. Dopiero regularny, cotygodniowy festiwal rozjeżdżania trawy sprawi, iż na placu pojawią się miejsca, w których zamiast trawy będziemy mieć piach, błoto i koleiny. Już teraz zieleń w miejscach, gdzie stawiane są auta jest w widocznie gorszym stanie.
Wracając do kwestii samej zasadności stworzenia tymczasowego parkingu na Placu Św. Wojciecha – uważam to rozwiązanie za co najmniej dyskusyjne. Teren placu to miejsce rekreacji i wypoczynku i moim zdaniem, co do zasady, powinno być wolne od samochodów. Spacerowicze, rodziny z dziećmi, właściciele czworonogów czy rowerzyści nie powinni musieć lawirować na placu pomiędzy zaparkowanymi samochodami i uważać na jadące auta. W okolicy katedry jest sporo możliwości zaparkowania – na samej ulicy Łaskiego znajdują się dwa parkingi (miejski i prywatny), jest również parking katedralny na Słomiance, są miejsca na ulicach w pobliżu katedry. Ponadto, parafianom mógłby zostać udostępniony parking przy ulicy Kolegiaty lub na terenie seminarium. Poza tym, jak już wspomniałem, Plac Św. Wojciecha jest miejscem reprezentacyjnym i zrobienie z niego dzikiego parkingu nie wpływa moim zdaniem pozytywnie na wizerunek naszego miasta.
W załącznikach umieszczam zdjęcia, które dziś wykonałem.
Sprawa dotyka kilku wątków jednocześnie. Pierwszy to kwestia egzekwowania zasad parkowania i ochrony terenów zielonych. Drugi to skuteczność reakcji służb miejskich. Trzeci – być może najszerszy – to pytanie, czy tymczasowe rozwiązanie organizacyjne nie rodzi problemów, które zaczynają wykraczać poza swój pierwotny cel. Plac św. Wojciecha to jedno z najbardziej rozpoznawalnych i reprezentacyjnych miejsc w Gnieźnie. Dlatego sygnał mieszkańca dotyczy nie tylko kwestii porządku, ale również estetyki, ochrony wspólnej przestrzeni i wizerunku miasta.
Temat rodzi pytania, które wydają się zasadne: czy obecne zasady są egzekwowane, czy parkowanie na placu jest nadzorowane, czy służby reagują adekwatnie na zgłoszenia i czy obecna organizacja ruchu wymaga korekty.

6 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·