Cyberatak na Żabkę pod lupą prokuratury. Śledczy sprawdzają, jak doszło do wycieku danych

1 godzina temu

Sprawa wyszła na jaw na początku sierpnia, kiedy Żabka poinformowała o wykryciu nieautoryzowanego dostępu do części zasobów technicznych wykorzystywanych do komunikacji pomiędzy franczyzodawcą a franczyzobiorcami.

Według informacji przekazanych przez sieć, dostęp uzyskano za pośrednictwem konta należącego do zewnętrznego dostawcy usług. Po wykryciu incydentu dostęp został zablokowany, a o zdarzeniu poinformowano odpowiednie instytucje zajmujące się ochroną danych i cyberbezpieczeństwem.

Śledczy ustalają, jak przełamano zabezpieczenia

Postępowanie prowadzone przez poznańską prokuraturę znajduje się w tej chwili na wczesnym etapie. Jak przekazał prokurator Łukasz Wawrzyniak, śledztwo dotyczy możliwości popełnienia przestępstwa bezprawnego uzyskania dostępu do informacji.

Najważniejszym zadaniem śledczych jest w tej chwili ustalenie mechanizmu, który umożliwił osobom nieuprawnionym przełamanie lub obejście zabezpieczeń systemów informatycznych.

Prokuratura nie ujawnia szczegółów prowadzonych czynności. Powodem jest dobro postępowania oraz konieczność zachowania jego tajemnicy. Wiadomo jednak, iż na tym etapie nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Skradzione informacje trafiły do internetu?

Według informacji serwisu Niebezpiecznik cyberprzestępcy mieli przejąć dane osób posiadających dostęp do infrastruktury Żabki, w tym pracowników i partnerów biznesowych. Nie wykluczono również, iż wśród skradzionych informacji znalazły się dane części klientów.

Napastnicy mieli następnie próbować sprzedać pozyskane informacje. Cena za cały zbiór miała wynosić około 5 tys. euro. Cyberprzestępcy rozsyłali także wiadomości do firm współpracujących z Żabką oraz przedstawicieli mediów, a jako dowód posiadania danych przedstawili ich próbkę.

Jej zawartość miała wskazywać, iż atakujący uzyskał dostęp przynajmniej do systemu Jira, wykorzystywanego m.in. do zarządzania projektami.

Dane użytkowników Żappki miały nie zostać naruszone

Po ujawnieniu incydentu pojawiły się pytania o bezpieczeństwo klientów popularnej sieci. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski informował, iż cyberatak nie dotyczył danych użytkowników aplikacji Żappka. Według przekazanych informacji nie naruszono również danych transakcyjnych, a incydent nie wpłynął na funkcjonowanie sklepów.

To jednak nie kończy sprawy. Prokuratura musi teraz dokładnie ustalić zakres uzyskanego dostępu, rodzaj informacji, do których dotarli napastnicy, oraz sposób, w jaki udało im się ominąć zabezpieczenia.

Jeżeli śledczy potwierdzą bezprawne uzyskanie informacji poprzez przełamanie lub obejście zabezpieczeń, sprawa może być prowadzona na podstawie art. 267 Kodeksu karnego. Za takie przestępstwo grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności. Postępowanie ma charakter rozwojowy.

Idź do oryginalnego materiału