Co trzecia osoba posiadająca broń znajduje się Wielkopolsce. NIK publikuje dane

1 godzina temu

NIK podała informacje na temat zarejestrowanej broni w Polsce. Według zebranych danych liczba wydawanych rocznie pozwoleń na broń przekroczyła 50 tys. rocznie, z czego co trzecia sztuka znajduje się w Wielkopolsce. Łącznie w Polsce jest zarejestrowanych ponad milion sztuk broni zakupionych na podstawie pozwolenia.

Polacy zbroją się na potęge

Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała ilość pozwoleń na broń w Polsce. Według danych w ciągu ostatnich kilku lat ich liczba wzrosła ponad trzykrotnie. W 2020 roku wydano ponad 15 tys., a w 2024 roku już niemal 46 tys., a w ubiegłym roku 50 tys.

Do końca zeszłego roku było w obiegu ponad 411 tys. pozwoleń i ponad milion sztuk zarejestrowanej broni. Z kolei z informacji Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu wynika, iż 39 tys. mieszkańców Wielkopolski posiada 236 600 sztuk broni.

NIK uważa, iż system nie działa poprawnie

NIK twierdzi, iż system jest dziurawy, mimo to policjanci sami próbują go łatać. Zarzuty dotyczą braku regularnej weryfikacji posiadaczy broni. Zgodnie z unijnymi przepisami posiadacze broni powinni przechodzić badania co najmniej raz na pięć lat. W Polsce obowiązek ten dotyczy tylko osoby posiadające broń do ochrony osobistej.

W Polsce badania tylko jeden raz

Myśliwi, sportowcy oraz kolekcjonerzy chcący uzyskać pozwolenie przechodzą badania tylko raz. Oznacza to, iż broń mogą posiadać osoby choćby w bardzo podeszłym wieku, bez aktualnej oceny stanu zdrowia. Jak wskazuje NIK, problem polega na tym, iż policja nie prowadzi systemowych weryfikacji zgonów. W związku z tym istnieje niebezpieczeństwo,że broń może trafić w niepowołane ręce.

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji odniósł się do sprawy przyznając, iż faktycznie rejestr broni i pozwoleń na broń nie jest powiązany z systemem PESEL, do którego trafiają między innymi akty zgonu.

Jeżeli umrze ktoś, kto posiadał zezwolenie na broń, to zgodnie z przepisami, możemy się o tym dowiedzieć tylko od rodziny, jeżeli sama, z własnej woli powiadomi policję – tłumaczy Andrzej Borowiak.

źródło – Głos Wielkopolski

Idź do oryginalnego materiału