Cicho bądź, nie wrzeszcz tak… Jedna noc, śmiertelne pobicie i pytanie bez odpowiedzi

4 godzin temu

Śledczy nie mieli jednak wątpliwości, iż to on był sprawcą śmiertelnego pobicia. Sąsiedzi zeznawali bowiem, iż słyszeli w nocy odgłosy awantury i krzyki kobiety.

– To było coś takiego jak uderzenia skórzanym pasem – zeznała jedna z sąsiadek. Inna słyszała krzyki: „Zostaw mnie, przecież nic złego ci nie zrobiłam”. Mężczyzna miał odpowiedzieć: „Cicho bądź, nie wrzeszcz tak…”.

Sprawdzono także nagranie monitoringu jednego ze sklepów monopolowych. Kamery uchwyciły, jak Kamil K. uderza swoją partnerkę łokciem w głowę. To było kilkanaście godzin przed jej śmiercią.

Niepamięć po pijaństwie…

Po zatrzymaniu mówił śledczym tak:

– Tej nocy, kiedy umarła Ania, byłem tak pijany, iż nie pamiętam, co się wokół mnie działo. Wiem, iż wieczorem byli w mieszkaniu jacyś znajomi Ani. Chyba trzy osoby siedziały z nią w kuchni, a ja w pokoju nalałem sobie drinka i włączyłem telewizor. Później Ania rozmawiała z kimś przez telefon, a po jakimś czasie zaczęła coś do mnie mówić, chyba mnie wyzywała. Na koniec wpadła w jakiś amok i musiałem ją uspokajać. W końcu wyszła do łazienki, a ja nalałem sobie ostatniego drinka i poszedłem spać. Jak się rano obudziłem, zobaczyłem, iż ona jakoś tak dziwnie siedzi na podłodze przy łóżku. Nie oddychała. Sprawdziłem puls i od razu zadzwoniłem pod 112.

Idź do oryginalnego materiału