Do zdarzenia doszło 24 stycznia ub. roku w jednej z miejscowości w gminie Skierbieszów. 48-letni wówczas Bogusław P. przyszedł do domu 50-letniego Andrzeja J. Mężczyźni znali się od lat i wspólnie spożywali alkohol. W pewnym momencie doszło między nimi do kłó
tni.Bogusław P. wyciągnął nóż z około 12-centymetrowym ostrzem i zaatakował gospodarza. Zadał mu cios w brzuch, a gdy ranny próbował uciekać, dogonił go i zranił jeszcze w kark oraz klatkę piersiową. Atak zakończył się dopiero wtedy, gdy złamała się rękojeść noż
a.Ciężko ranny Andrzej J. zdołał zadzwonić pod numer alarmowy. Na miejsce przyjechało pogotowie, które zabrało go do szpitala. Jak ustalili śledczy, jego przeżycie było możliwe m. in. dzięki postawie obronnej oraz gwałtownie udzielonej pomocy
medycznej.PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Zamość: „Chyba zabiłem Andrzeja”. Bogusław P. spędzi za kratkami ponad 10 latPolicjanci zatrzymali Bogusława P. Mężczyzna miał w organizmie blisko 1,5 promila alkoholu. W trakcie
przesłuchania twierdził, iż kilka pamięta z wydarzeń. Jak wyjaśniał, po wspólnym piciu „urwał mu się film”, a świadomość odzyskał dopiero wtedy, gdy na posesji jego rodziców pojawili się
policjanci.Prokuratura Rejonowa w Zamościu oskarżyła go o usiłowanie zabójstwa, spowodowanie ciężkich obrażeń ciała oraz kierowanie gróźb karalnych. Te ostatnie miał wypowiadać wobec Andrzeja J. dzień przed atakiem.29 kwietnia Sąd Okręgowy w Zamościu skazał Bogusława P. na 10 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkich obrażeń. Za groźby karalne otrzymał dodatkowo 6 miesięcy pozbawienia wolności. Kara łączna wyniosła 10 lat i 3 miesiące. Sąd nakazał mu również zapłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego.PRZECZYTAJ: Apelacja w sprawie Olejniczak. Zaskarżyli wyrok w całości i domagają się uniewinnieniaSąd uznał, iż oskarżony działał z zamiarem ewentualnym – zadając ciosy nożem w okolice klatki piersiowej i brzucha, musiał przewidywać możliwość śmierci ofiary i godzić się na taki
skutek.Obrona przekonywała, iż Bogusław P. dobrowolnie odstąpił od dokonania zabójstwa. Sąd nie podzielił tego stanowiska. Wskazał, iż mężczyzna przestał atakować nie z własnej woli, ale dlatego, iż nóż się złamał. Nie zainteresował się też losem ciężko rannego znajomego. – Widząc zakrwawioną ofiarę, Bogusław P. nie udzielił jej pomocy, ale wyszedł z mieszkania i zadzwonił do żony pokrzywdzonego, informując ją: „Chyba zabiłem Andrzeja” – podkreślił są
d.Od wyroku Sądu Okręgowego w Zamościu odwołał się obrońca oskarżonego. Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał wyrok w mocy. Wydane 14 października orzeczenie jest prawomocne.