Chiny nigdy nie będą kompatybilne z Zachodem.

1 rok temu

Jedną z największych historycznych pomyłek Zachodu w polityce zagranicznej była ślepa wiara w to, iż wzrost zaangażowania gospodarczego w Chinach umożliwi umiarkowanym członkom partii komunistycznej rozpoczęcie w tym kraju reform politycznych. To życzeniowe myślenie, okazało się niesety być nie jedyną chińską iluzją na którą nabrał się Zachód, jak wynika z nowej książki Franka Dikottera “China After Mao: The Rise of a Superpower”.

Dikotter, jako profesor katedry nauk humanistycznych na Uniwersytecie w Hongkongu, ma miejsce w pierwszym rzędzie, z którego może obserwować chińską historię. Wielokrotnie podróżował do Chin i przekopał się przez tysiące miejskich i prowincjonalnych archiwów rządowych oraz materiałów źródłowych. Wszystkie te badania umożliwiły mu napisanie wielokrotnie nagradzanej “Trylogii ludowej”, serii książek dokumentujących dojście Komunistycznej Partii Chin do władzy, oraz to, jak jej ideologia i polityka skazała naród chiński niewyobrażalne cierpienia. Działo się to w latach 1945 do 1976, kiedy to zmarł Przewodniczący Mao, najgorszy masowy morderca w historii ludzkości.

Nowa książka Dikottera rozpoczyna się w 1976 roku i obejmuje ważne wydarzenia polityczne, takie jak wewnętrzna walka o władzę w KPCh po śmierci Mao i masakra na placu Tiananmen w 1989 roku. W książce poświęcono wiele miejsca na analizę gospodarki Chin. Ogromnym jej wkładem jest też to, iż burzy ona obraz otwartych i potężnych Chin.

Komunizm ciągle trwa.

Powszechnym błędnym przekonaniem na temat Chin jest to, iż dzięki czterem dekadom “reformy gospodarczej” chińska gospodarka stała się bardziej zorientowana na rynek niż za czasów Mao. Według Dikottera, termin “reforma gospodarcza” jest nieprecyzyjny. W rzeczywistości KPCh “majstrowała przy swojej gospodarce planowej” i wprowadzała opinię publiczną w błąd co do reformy gospodarczej, gdy chciała przyciągnąć zagraniczne inwestycje lub starać się o członkostwo w międzynarodowych organizacjach, takich jak Światowa Organizacja Handlu (WTO).

Tak więc dzisiejsza gospodarka Chin jest tak samo komunistyczna jak za czasów Mao, ponieważ państwo przez cały czas kontroluje wszystkie środki produkcji. Dikotter pisze: “Do dziś ziemia należy do państwa, wiele zasobów surowcowych należy do państwa, główne gałęzie przemysłu są kontrolowane bezpośrednio lub pośrednio przez państwo, banki również należą do państwa… 95 ze 100 największych prywatnych firm należy do obecnych lub byłych członków partii.” Do dzisiaj państwowe banki dystrybuują kapitał, jako towar polityczny, do państwowych przedsiębiorstw, aby te realizowały cele polityczne. Rząd chiński przez cały czas stosuje model centralnego planowania, znany z byłego Związku Radzieckiego, podając co pięć lat nowy plan gospodarczy. Kapitał nie może być w Chinach swobodnie transferowany.

W jaki sposób komunistyczna gospodarka Chin w ciągu ostatnich czterech dekad nieprzerwanie generowała widoczny wzrost gospodarczy? Chińczycy sami wyciągnęli się z biedy, nie słuchając nakazów partii. Według Dikottera, “Jeszcze przed śmiercią Mao, mieszkańcy wielu obszarów wiejskich starali się odzyskać kontrolę [nie własność] nad ziemią … W niektórych przypadkach lokalni urzędnicy po cichu rozdawali ziemię rolnikom. W innych, jedynie patrzyli w innym kierunku.”

Partia walczyła z tym oddolnym ruchem dekolektywizacyjnym, napominając: “Nie pozwalamy na rolnictwo rodzinne, nie pozwalamy na podział ziemi i nie pozwalamy jednostkom na samodzielne działania.” Ale w końcu partia musiała się poddać po tym, jak wyniki produkcji z rolnictwa rodzinnego konsekwentnie przewyższały te z rządowych kolektywów rolniczych. Nie chcąc przyznać się do porażki, partia przedstawiła dekolektywizację jako swój własny pomysł, przepakowała go w “System Odpowiedzialności Kontraktowej” i promowała na wsi długo po tym gdy wiele wsi już wprowadziło coś podobnego.

To, co zrobił chiński rolnik, jest typowym przykładem tego jak ludzie zmuszeni są “ignorować główny plan”, aby przetrwać w totalitarnym reżimie. Cytując historyka Roberta Service’a, Dikotter napisał: “Nieposłuszeństwo w Związku Radzieckim było nie tyle piachem sypanym w tryby maszyny, ile smarem, który zapobiegał całkowitemu zatrzymaniu systemu.” Tak więc oszukiwanie lub nieposłuszeństwo wobec polityki partii jest nie tylko obowiązkową umiejętnością samozachowawczą w komuniźmie, ale także tym, co zapobiegało załamaniu się socjalistycznej gospodarki Chin.

Nie ma umiarkowanych przywódców w KPCh.

KPCh zawsze wskazuje na wzrost gospodarczy Chin jako niepodważalny dowód na to, iż partia ma kompetentnych i mądrych przywódców, którzy wiedzą, jak zapewnić ludowi dobrobyt. W rzeczywistości następcy Mao, w tym Deng Xiaoping, który był powszechnie chwalony jako “architekt reformy gospodarczej”, nie byli ani kompetentni ani mądrzy. Na przykład, po tym jak premier Wielkiej Brytanii Margret Thatcher spotkała się z Deng Xiaopingiem i innymi wysokimi rangą przywódcami KPCh w 1983 roku, aby przedyskutować przyszłość Hong Kongu, “doszła do wniosku, iż żaden z przywódców w Pekinie nie rozumiał międzynarodowych finansów ani koncepcji wolności w systemie prawa”.

Nie ma też czegoś takiego jak umiarkowany przywódca KPCh. Weźmy jako przykład Zhao Ziyanga. Zhao był premierem od 1980 do 1987 roku i sekretarzem generalnym KPCh od 1987 do 1989 roku. Po tym jak kierownictwo KPCh nakazało Armii Ludowo-Wyzwoleńczej brutalne stłumienie protestów na placu Tiananmen, Zhao został umieszczony w areszcie domowym aż do swojej śmierci w 2005 roku. Zachód lansował Zhao jako umiarkowanego członka partii, który zapłacił osobistą i zawodową cenę za próbę zbudowania demokracji w Chinach, ale ten obraz był daleki od prawdy.

W latach 50. Zhao bezwzględnie represjonował rolników, gdy jako urzędnik prowincji Guangdong stosował tortury, by zmusić ich do oddania państwu swoich kluczowych zapasów żywności. Zhao osiągnął szczyt swojej władzy i został premierem Chin, a później sekretarzem generalnym KPCh po wygraniu walki o władzę ze swoim poprzednikiem Hu Yaobangiem, twierdząc, iż Hu nie był wystarczająco odporny na wpływ burżuazyjnych zachodnich idei demokratycznych. W październiku 1987 roku Zhao powiedział Kongresowi Partii: “Nigdy nie skopiujemy podziału władzy i systemu wielopartyjnego z Zachodu”. Kilka miesięcy wcześniej Zhao przekazał Erichowi Honeckerowi, przywódcy Niemiec Wschodnich, iż “gdy ich poziom życia zostanie podniesiony, ludzie w Chinach uznają wyższość socjalizmu. A wtedy będziemy mogli stopniowo coraz bardziej ograniczać zakres liberalizacji.”

Zhao wydawał się być przychylny protestującym na placu Tiananmen, ponieważ miał nadzieję wykorzystać to wydarzenie do zdobycia władzy nad nadrzędnym przywódcą Chin, Deng Xiaopingiem, który miał ostatnie zdanie we wszystkich istotnych sprawach. Gambit nie opłacił się i został on osłabiony po przegranej walce o władzę wewnątrz partii. Nie był żadnym męczennikiem za wolność i demokrację, jak wielu na Zachodzie postanowiło go przedstawiać.

Zachód powinien przestać szukać umiarkowanych polityków z KPCh, ponieważ takich po prostu nie ma.

Zachód nie odrobił lekcji.

Po masakrze na placu Tiananmen w 1989 r. Zachód powinien był zdać sobie sprawę, iż nie ma umiarkowanych przywódców KPCh i iż Chiny pozostają brutalnym komunistycznym reżimem opartym na tyranii. Gdyby przywódcy zachodnich demokracji zjednoczyli się w nakładaniu na Chiny surowych sankcji ekonomicznych, być może udałoby im się wymusić liberalizujące reformy polityczne. Zamiast tego apologeci Chin, tacy jak Henry Kissinger, obiecali KPCh, iż mogą na niego liczyć jako na starego przyjaciela Chin. Przemawiając do światowej publiczności w Białym Domu, prezydent USA George H.W. Bush powiedział: “Nie sądzę, iż powinniśmy oceniać całą Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą przez ten straszny incydent.” Mimo iż Deng Xiaoping wydał rozkaz masakry, Bush usprawiedliwił Denga, nazywając komunistycznego rzeźnika “dalekowzrocznym przywódcą” . Bush sprzeciwił się zastosowaniu sankcji wobec Pekinu, ponieważ wierzył, iż kontakty handlowe przezwyciężą te “niefortunne wydarzenia” i nieubłaganie skierują Chiny w stronę demokracji.

Miesiąc po masakrze, doradca prezydenta Busha ds. bezpieczeństwa narodowego Brent Scowcroft spotkał się w Pekinie z Deng Xiaopingiem i zapewnił go, iż “prezydent Bush jest prawdziwym przyjacielem jego i Chin.” KPCh gwałtownie zrozumiała, iż nie powinna się nikogo obawiać i nie musi niczego zmieniać. Zachodni politycy ochoczo przyjęli chiński reżim do międzynarodowych instytucji, takich jak Światowa Organizacja Handlu (WTO), i otworzyli swoje rynki dla chińskiego eksportu. Zagraniczne firmy sprowadzały do Chin swoje produkty, technologie i pieniądze. To zachodnie myślenie życzeniowe i zachodnia chciwość pomogły przedłużyć żywotność KPCh i ułatwiły powstanie potężnego przeciwnika, który w tej chwili zagraża zachodnim demokracjom i wartościom demokratycznym.

Jedyną dobrą wiadomością, jaka wyłania się z książki Dikottera jest to, iż komunistyczne Chiny nie są tak potężne jak to przedstawiają. Ich gospodarka jest “zbudowana na spekulacji i wszystko jest nadmiernie zadłużone”. Naród ten stoi również w obliczu kryzysu demograficznego, ponieważ jego populacja starzeje się, a jej wielkość ma się zmniejszyć o połowę do 2100 roku. Według słów Dikottera “Chiny przypominają tankowiec, który z daleka wygląda imponująco, z kapitanem i oficerami stojącymi dumnie na mostku, podczas gdy pod pokładem marynarze desperacko pompują wodę i zatykają dziury, aby utrzymać statek na powierzchni.”

Ale słabe Chiny mogą być jeszcze bardziej niebezpieczne niż potężne Chiny. Pekin może uczyć się od Rosji i próbować upomnieć się o swoje znaczenie podejmując agresywne działania za granicą, na przykład przeprowadzając inwazję na Tajwan. Zachód powinien uczyć się na błędach polityki z przeszłości, rozpoznać fatamorganę tworzoną przez KPCh i przygotowywać się na najgorsze.

Helen Raleigh (thefederalist.com)

tłumaczył MR

Idź do oryginalnego materiału