Miał być szybki i darmowy połów, a skończy się surowym wyrokiem. 38-letni mieszkaniec Iławy udowodnił, iż pech w duecie z brawurą to najgorszy doradca. Mężczyzna nie tylko łowił ryby nielegalnie, ale robił to niemal na oczach szefa Straży Rybackiej, dorzucając do listy przewinień alkohol i wulgaryzmy.
Czujne oko szefa straży
Wszystko zaczęło się od niewinnego spaceru. Komendant Państwowej Straży Rybackiej, będąc w czasie wolnym od służby, przechodził jedną z iławskich ulic wzdłuż rzeki Iławki. Jego zawodowa intuicja zadziałała natychmiast, gdy zauważył mężczyznę operującego tzw. podrywką – narzędziem, którego użycie bez odpowiednich uprawnień jest surowo zabronione.
Komendant nie przeszedł obojętnie. Ujął kłusownika na gorącym uczynku i wezwał patrol policji.
19 ryb i długa lista zarzutów
Kiedy policjanci dotarli na miejsce, obraz „wędkowania” stał się jeszcze ciemniejszy. 38-latek nie posiadał ani karty wędkarskiej, ani żadnych zezwoleń. W jego siatce znaleziono:
- 17 okoni (będących w tej chwili pod ochroną),
- 1 płoć,
- 1 leszcza.
To jednak nie był koniec popisów kłusownika. Podczas interwencji mężczyzna zachowywał się agresywnie.
„Jak ustalili funkcjonariusze, 38-latek spożywał alkohol w miejscu niedozwolonym, zaśmiecał teren oraz używał słów wulgarnych pod adresem interweniujących osób.”
Surowe konsekwencje
Policjanci zabezpieczyli nielegalny sprzęt, a mężczyzna został zatrzymany. Za sam nielegalny połów ryb (kłusownictwo) grozi mu teraz kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności. Do tego dojdą kary za wykroczenia porządkowe oraz złamanie okresu ochronnego ryb.
źródło: KPP Iława

5 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·