Chaos po wypadku z udziałem żałobników. Trzy osoby zaginione. "Jak scena z Titanica"

1 dzień temu

Jedna osoba zginęła, a trzy inne są zaginione po tym, jak w pobliżu wyspy Alcatraz w zatoce San Francisco wywróciła się łódź. Na pokładzie znajdowało się łącznie 20 osób, głównie członków jednej rodziny. Według amerykańskich służb uczestnicy rejsu "brali udział w swego rodzaju uroczystości żałobnej". - Wyglądało jak scena z filmu "Titanic". Wszędzie było pełno rzeczy - mówił miejscowy rybak.

Pixabay/CBS News
W pobliżu wyspy Alcatraz zatonęła łódź z żałobnikami

Trzy osoby uznawane są za zaginione, po tym jak w środę łódź z 20 osobami na pokładzie wywróciła się w zatoce San Francisco w pobliżu wyspy Alcatraz - podaje BBC News.

- Jednostka policji, która pierwsza dotarła na miejsce, zauważyła w wodzie mężczyznę w stanie poważnego zagrożenia życia - mówił szef straży pożarnej San Francisco Dean Crispen. Po wyciągnięciu poszkodowanego z zwody rozpoczęto resuscytację. Niestety, po przetransportowaniu na brzeg stwierdzono zgon mężczyzny.

ZOBACZ: Tragiczny finał akcji ratunkowej. Mężczyźni zginęli ratując dzieci

Zmarły to 79-letni Clifford Joseph Boisa, mieszkaniec hrabstwa Sutter, położonego około dwie godzin jazdy samochodem na północny zachód od San Francisco. Dziennik "USA Today" ustalił, iż był emerytowanym zastępcą szeryfa hrabstwa Sutter.

USA: Zatonęła łódź z żałobnikami. Trzy osoby wciąż zaginione

Szef straży pożarnej przekazał, iż na łodzi o nazwie "Volare" znajdowało się łącznie 20 dorosłych osób, głównie członków jednej rodziny, którzy "uczestniczyli w pewnego rodzaju uroczystości żałobnej".

- Trzy osoby znajdujące się na łodzi odniosły obrażenia i zostały przewiezione do lokalnego szpitala - informował Crispen. Pozostałe 13 osób bezpiecznie dotarło do brzegu, nie odnieśli oni żadnych obrażeń.

ZOBACZ: Wieloryb uderzył w łódź strażaków. Mieli kilka sekund na ucieczkę. "Katastrofalne szkody"

Dowódca Straży Przybrzeżnej San Francisco Jarod Toczko powiedział, iż możliwe jest, iż trzy zaginione osoby wciąż znajdują się w zatopionej łodzi. - Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż wewnątrz łodzi mogli zostać uwięzieni ludzie - mówił.

Dodał, iż zarówno główny pokład, jak i dolny pokład trzypoziomowej łodzi były zamknięte. - Przeprowadziliśmy rozmowy z ocalałymi i wiemy, iż zaginieni znajdowali się na pokładzie głównym, a potencjalnie także pod pokładem - zaznaczył Toczko.

Rybak widział ludzi pod pokładem. Próbowali wybić okna

Jak podaje agencja Reutera, pasażerów tonącej łodzi pomagał ratować pracownik portu Justin Marceline wraz z rybakiem Mikiem Montoyą. - Kiedy przybyliśmy na miejsce, panował tam kompletny chaos - relacjonował.

- Za każdym razem, gdy musieliśmy wyciągać kolejną osobę, każda z nich była albo wyczerpana, albo wpadała w panikę i miotała się - mówił Marceline.

ZOBACZ: Niemiecki wycieczkowiec potrzebował pomocy. Polacy się nie wahali

Montoya stwierdził z kolei, iż "widział ludzi znajdujących się pod linią wody wewnątrz łodzi, gdzie okna były zalane wodą". Według jego relacji uderzali oni w okna, najwyraźniej próbując je wybić. - To było jak scena z "Titanica". Wszędzie było pełno rzeczy. Ludzie walili w okna - mówił.

- Uważa się, iż łódź spoczywa na głębokości około 40 metrów, co stanowi poważne wyzwanie dla operacji nurkowych - podkreślił dowódca Straży Przybrzeżnej San Francisco.

Idź do oryginalnego materiału