CBA wkroczyło do warszawskiego ratusza. Chodzi o Szpital Południowy

1 godzina temu

"Od rana na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie agenci CBA prowadzą czynności w ramach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym" - przekazał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Jak dodał, "funkcjonariusze zabezpieczają dokumenty w Urzędzie m. st. Warszawy, w Urzędzie Dzielnicy Ursus i w szpitalu".

Wikimedia Commons
Agenci CBA prowadzą czynności w sprawie nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym

"Dzisiaj od rana na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie agenci CBA prowadzą czynności w ramach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym" - poinformował w czwartek rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Jacek Dobrzyński.

Uzupełnił, iż "zabezpieczone dzisiaj dokumenty będą szczegółowo analizowane i weryfikowane". "Są to jedyne informacje, które na tym etapie mogę przekazać" - czytamy w jego wpisie na platformie X.

🛑 Dzisiaj od rana na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie agenci @CBAgovPL prowadzą czynności w ramach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym. Funkcjonariusze zabezpieczają dokumenty w Urzędzie m. st. Warszawy, w Urzędzie Dzielnicy Ursus…

— Jacek Dobrzyński (@JacekDobrzynski) July 9, 2026

Szpital Południowy w Warszawie. CBA weszło do ratusza, zabezpieczają dokumenty

Afera w Szpitalu Południowym w Warszawie rozpoczęła się od doniesień portalu Zero o nieprawidłowościach w placówce.

Najpierw pojawiły się publikacje dotyczące lekarza Dawida Kacprzyka, który jako koordynator SOR-u, a także radny Koalicji Obywatelskiej warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie robienia specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Pojawiły się również oskarżenia, jakoby na prowadzonym przez niego oddziale mieli być przyjmowani poza kolejką politycy KO, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

ZOBACZ: Jędrzejewski w śledztwie Nowaka. Co łączy sygnalistę z byłym ministrem?

Później pojawiły się doniesienia o sytuacji w prosektorium szpitala. Jego szef miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki, publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych, a prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy. Miało też tam dochodzić do nielegalnego sprzedawania ciał i usług pogrzebowych. Kierujący prosektorium miał obiecywać rodzinom zmarłych najlepsze usługi pogrzebowe, a zakładom pogrzebowym - zwłoki.

Wkrótce więcej informacji.

WIDEO: Rada od Millera dla Tuska. "Może by od tego zaczął"
Idź do oryginalnego materiału