Były proboszcz z Międzybrodzia Bialskiego w rejestrze Państwowej Komisji ds. Pedofilii

1 godzina temu

Ksiądz Jan Wodniak, będący w przeszłości proboszczem parafii w Międzybrodziu Bialskim, trafił do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym Państwowej Komisji ds. Pedofilii. Ksiądz nie odwołał się od decyzji do sądu.

Dane księdza Jana Wodniaka widnieją w publicznym rejestrze od wczoraj (17 kwietnia). Stało się to na skutek przekazania do Państwowej Komisji ds. Pedofilii przez Prokuraturę Krajową materiału dowodowego z umorzonego śledztwa Prokuratury Rejonowej w Żywcu. Ksiądz Jan Wodniak nie mógł zostać oskarżony ze względu na przedawnienie karalności czynów.

Z akt sprawy wynika, iż były proboszcz dopuszczał się brutalnych aktów przemocy seksualnej na szkodę małoletniego chłopca. Komisja określiła ramy czasowe tych zdarzeń na okres od marca 1984 roku do lutego 1987 roku. Do zachowań dochodziło wielokrotnie, nie tylko na terenie Międzybrodzia Bialskiego, ale również w Zielonce (województwo mazowieckie) oraz w innych, nieustalonych dokładnie miejscach.

W uzasadnieniu wpisu czytamy o niezwykle drastycznym charakterze nadużyć. Jan Wodniak wielokrotnie doprowadzał małoletniego ministranta do obcowania płciowego i zmuszał ofiarę do poddawania się szeregowi innych czynności seksualnych.

Z wpisu dokonanym w państwowym rejestrze wynika, iż ksiądz Wodniak zamieszkuje w tej chwili w Bieniszewie (województwo wielkopolskie).

Decyzja komisji ma najważniejsze znaczenie, bo oficjalnie piętnuje sprawcę w strukturach państwowych, choćby w sytuacji, gdy system karny okazał się bezradny ze względu na upływ czasu. Równolegle toczy się spór o zadośćuczynienie finansowe. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej nakazał kurii wypłatę 400 tysięcy złotych na rzecz ofiary, a sprawa czeka w tej chwili na ostateczny werdykt Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

Proces rozpoczął się w 2022 roku. Pokrzywdzony domagał się 3 mln zł odszkodowania od kurii. Janusz Szymik zeznawał, iż jako ministrant był wielokrotnie krzywdzony przez ks. Wodniaka. Po latach fakt ten zgłosił biskupowi diecezji bielsko-żywieckiej Tadeuszowi Rakoczemu, ale ten nic z tym nie zrobił. Dopiero w 2014 roku, gdy biskupem diecezji został Roman Pindel, ksiądz Jan Wodniak został zawieszony, a o sprawie molestowania zawiadomiono Watykan. Stolica Apostolska ukarała byłego proboszcza karą pięciu lat przebywania w odosobnieniu i pozbawienia wszelkich urzędów kościelnych.

BARTŁOMIEJ KAWALEC

Idź do oryginalnego materiału