Była policjantka z Gorzkowic napadła na byłego męża. Policja o zarzutach dla trzech osób

1 godzina temu

Poszkodowany zgłosił się na policję z obrażeniami

Do zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 czerwca 2026 roku na jednej z posesji w Lgocie Wielkiej. Dariusz Albrychowicz przekazał, iż został zaatakowany podczas konfliktu związanego z opieką nad dzieckiem. Według jego relacji w zdarzeniu miały uczestniczyć trzy osoby, w tym byli funkcjonariusze Komisariatu Policji w Gorzkowicach.

Policja oficjalnie potwierdziła, iż 15 czerwca do Komendy Powiatowej Policji w Radomsku zgłosił się 39-letni mężczyzna. Złożył zawiadomienie dotyczące pobicia oraz kierowanych wobec niego gróźb.

– Policjanci przyjęli zawiadomienie i wykonali z pokrzywdzonym niezbędne czynności procesowe. Mężczyzna posiadał również obrażenia ciała – przekazał Dariusz Kaczmarek, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Radomsku.

Wcześniej Albrychowicz informował, iż po zdarzeniu korzystał z pomocy medycznej. Mówił między innymi o złamaniu kości nosowej oraz obrażeniach w okolicy twarzy, szczęki i żuchwy. Policja nie podała szczegółowych informacji o stanie zdrowia 39-latka ani o wynikach przeprowadzonych badań, potwierdziła jednak, iż w chwili składania zawiadomienia miał na ciele widoczne obrażenia.

https://trybunalski.pl/wiadomosci/wielkie-zaskoczenie-na-stacji-w-woj-lodzkim-pasazerowie-nie-wierzyli-co-sie-dzieje/dhUCoSoDDgZoLjmu3oST

Zatrzymano dwie kobiety i mężczyznę

W toku prowadzonego postępowania funkcjonariusze zatrzymali trzy osoby: dwie kobiety oraz mężczyznę w wieku od 35 do 58 lat.

– Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego wszystkim zatrzymanym przedstawiono zarzut udziału w pobiciu z art. 158 paragraf 1 Kodeksu karnego – poinformował rzecznik radomszczańskiej policji.

Przepis ten dotyczy udziału w pobiciu, w którym człowiek zostaje narażony na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo powstania poważnych obrażeń.

Dodatkowe zarzuty usłyszeli 41-letni mężczyzna oraz 58-letnia kobieta. Oboje są podejrzani także o kierowanie wobec pokrzywdzonego gróźb karalnych, czyli czyn z art. 190 paragraf 1 Kodeksu karnego.

Zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonego

Po wykonaniu czynności procesowych prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanych środków zapobiegawczych. Wszystkie trzy osoby zostały objęte dozorem policji.

Podejrzani mają również zakaz kontaktowania się z 39-latkiem oraz zbliżania się do niego. O zastosowanie takich środków Dariusz Albrychowicz zapowiadał wcześniej wystąpić w związku z obawami o swoje bezpieczeństwo.

Postępowanie przez cały czas jest prowadzone przez policjantów pod nadzorem prokuratury. Zarzuty przedstawione zatrzymanym nie oznaczają przesądzenia ich winy. O dalszym przebiegu sprawy i ewentualnej odpowiedzialności karnej zdecydują prokuratura oraz sąd.

Byli policjanci napadli na mężczyznę. Chodziło o dziecko

Sprawa ma związek z konfliktem rodzinnym, dotyczącym opieki nad dzieckiem. Mężczyzna twierdzi, iż napastnicy czekali na niego w pobliżu domu, a następnie próbowali zabrać jego syna z samochodu. Podczas szarpaniny miało dojść do brutalnego pobicia. O sprawie reakcję portalu Trybunalski.pl powiadomił detektyw Krzysztof Rutkowski.

https://trybunalski.pl/wiadomosci/metallica-39-lat-temu-w-drodze-na-koncert-zespol-sfotografowal-sie-na-dawnej-gierkowce/iUL5K5CEZZy7vfYE9GsP

Mieli wybiec zza zarośli

Według relacji Dariusza Albrychowicza do zdarzenia doszło około północy, gdy wrócił z synem ze szpitala. Po wjechaniu na teren posesji zaparkował samochód przed domem. Wtedy miał zauważyć dwie osoby wybiegające zza pobliskich zarośli.

– W pewnym momencie zobaczyłem, iż zza domu wybiegają dwie osoby. Okazało się, iż była to Wioletta A. i jej mama Renata B. – relacjonuje Dariusz Albrychowicz.

Jak twierdzi, kobiety podeszły do samochodu i otworzyły drzwi, próbując wyjąć siedzące wewnątrz dziecko. Mężczyzna utrzymuje, iż syn nie chciał odjeżdżać z matką i mówił, iż zamierza zostać u ojca.

Albrychowicz próbował, jak relacjonuje, uniemożliwić odpięcie pasów bezpieczeństwa. Wtedy miało dojść do pierwszych uderzeń.

– Kiedy próbowałem nie dopuścić do odpięcia dziecka, Wioletta zaczęła uderzać mnie łokciem w głowę. Jej matka mnie odpychała, drapała, szarpała i również biła – twierdzi poszkodowany.

„Nie było żadnej rozmowy”

Po chwili na posesji miał pojawić się Krzysztof K., obecny partner byłej żony mężczyzny. Według Albrychowicza mężczyzna również wybiegł z ukrycia i od razu przystąpił do ataku.

– Nie było żadnej rozmowy ani próby wyjaśnienia sytuacji. Krzysztof od razu zaczął mnie bić i kopać – mówi Dariusz Albrychowicz.

W tym samym czasie Wioletta A. miała odpiąć syna i odejść z nim z posesji.

– Kiedy chciałem ruszyć za synem, zostałem ponownie zaatakowany. Byłem bity i kopany po twarzy oraz po całym ciele. W pewnym momencie upadłem. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to się stało, bo dostałem w twarz z nogi – relacjonuje.

Mężczyzna twierdzi, iż atak trwał także wtedy, gdy znajdował się już na ziemi.

https://trybunalski.pl/wiadomosci/funkcjonariusze-z-gorzkowic-brutalnie-pobili-mezczyzne-na-jego-posesji-dostalem-z-nogi-w-twarz/kUmHmQH0dkReYvBBWilH

Poważne obrażenia i pobyt w szpitalu

Po zdarzeniu Albrychowicz trafił pod opiekę lekarzy. Pomocy udzielano mu między innymi na szpitalnych oddziałach ratunkowych w Zgierzu i Łodzi. Według przekazanych informacji jego stan wymagał hospitalizacji trwającej dłużej niż siedem dni.

Poszkodowany mówi o złamaniu kości nosowej, urazach w okolicy oczodołu i czaszki oraz obrażeniach szczęki i żuchwy.

– Mam złamaną kość nosową, pęknięcie w okolicach oka, a żuchwa wymagała nastawienia. Obrażenia okazały się bardzo poważne – mówi Albrychowicz.

Mężczyzna deklaruje, iż posiada dokumentację medyczną potwierdzającą zakres odniesionych obrażeń. Jej ocena może mieć znaczenie dla kwalifikacji prawnej czynu i dalszego przebiegu postępowania.

https://trybunalski.pl/wiadomosci/na-sygnale/policjant-z-piotrkowa-najlepszy-w-polsce-wygral-prestizowy-konkurs/PRvXnYvdW13ev3uRbIGC
Idź do oryginalnego materiału