Butelki, krzesła biurowe i zniszczona infrastruktura. Co dzieje się wieczorami na Wenecji?

20 godzin temu

Butelki po alkoholu, zniszczone ławki, porzucone krzesła biurowe i głośne zachowanie grup młodych osób – tak, według relacji jednej z mieszkanek, ma wyglądać sytuacja nad jeziorem Jelonek w Gnieźnie. Kobieta twierdzi, iż problem powtarza się od wielu tygodni, a dotychczasowe interwencje służb nie przyniosły trwałej poprawy.

Do naszej redakcji zwróciła się czytelniczka, która opisuje niepokojące sytuacje mające występować nad jeziorem Jelonek, szczególnie w piątkowe i sobotnie wieczory. Jak relacjonuje, w okolicy ławek, huśtawek i hamaków gromadzą się grupy młodzieży. Część osób ma przyjeżdżać mikrocarami i hulajnogami elektrycznymi.

Według zgłoszenia podczas spotkań dochodzi do spożywania alkoholu, palenia marihuany, zaśmiecania terenu, rozbijania butelek, a także głośnych awantur i zaczepiania przechodniów. Czytelniczka podkreśla, iż trudno oszacować skalę zjawiska, ponieważ młodzi ludzie mają gromadzić się w kilkunastoosobowych grupach w różnych częściach terenu.

Zniszczone ławki i porzucone krzesła

Problem nie ma dotyczyć wyłącznie hałasu. Jak wynika z relacji mieszkanki, po spotkaniach na miejscu pozostają butelki po alkoholu i inne odpady. Zwraca ona również uwagę na porozrzucane, zniszczone krzesła biurowe, których pochodzenia nie potrafi wyjaśnić.

Szczególnie bulwersujące mają być uszkodzenia ławek, które – jak informuje czytelniczka – zostały niedawno pomalowane. Zamiast służyć spacerowiczom i osobom szukającym odpoczynku, infrastruktura rekreacyjna ma być narażona na niszczenie i pozostawianie nieporządku.

Interwencje nie rozwiązują problemu?

Autorka zgłoszenia twierdzi, iż informowała o sytuacji zarówno policję, jak i Straż Miejską. Według jej relacji patrole pojawiały się na miejscu, jednak młodzież miała się wówczas rozchodzić, a w kolejny weekend sytuacja powracała.

Dodatkowym utrudnieniem ma być remont w rejonie pizzerii, przez który – jak wskazuje mieszkanka – przejazd wokół jeziora jest ograniczony. Jej zdaniem może to komplikować patrolowanie okolicy i ułatwiać grupom ponowne gromadzenie się w tym miejscu.

Czytelniczka zwraca również uwagę na odpalanie petard i fajerwerków w ciągu dnia. Jak opisuje, mają być one używane w sposób powodujący głośne eksplozje tuż przy ziemi. Takie zachowania mogą stwarzać zagrożenie dla osób przebywających w pobliżu, a także zakłócać spokój mieszkańców.

Miejsce odpoczynku czy teren bez nadzoru?

Jezioro Wenecja powinno być przestrzenią, z której mieszkańcy mogą korzystać bez obaw o zaczepki, hałas czy zniszczone wyposażenie. jeżeli opisane sytuacje się powtarzają, problem wymaga sprawdzenia i reakcji odpowiednich służb. Sama obecność patrolu w trakcie pojedynczej interwencji nie musi wystarczyć, o ile po jego odjeździe sytuacja wraca do poprzedniego stanu.

Na podstawie jednej relacji nie można przesądzić, iż służby utraciły kontrolę nad tym terenem. Zgłoszenie mieszkanki rodzi jednak pytania o skuteczność dotychczasowych działań, częstotliwość patroli w weekendowe wieczory oraz możliwości reagowania na powtarzające się przypadki zaśmiecania i niszczenia infrastruktury.

Czy policja i Straż Miejska odnotowały podobne zgłoszenia i jakie działania podejmują, by poprawić bezpieczeństwo nad jeziorem Wenecja?

Idź do oryginalnego materiału