„Brudny trik z olejem”: mieszkaniec Ontario oszukany na sprzedaży samochodu

bejsment.com 2 godzin temu

Osoby wystawiające samochód na sprzedaż muszą uważać na nowy typ oszustwa, w którym pojazd jest celowo manipulowany tak, by wyglądał na poważnie uszkodzony mechanicznie.

Metoda znana jako „brudny olej” polega na spryskiwaniu komory silnika olejem, wlewaniu go do rury wydechowej, a czasem także dodawaniu zanieczyszczonego oleju do zbiornika płynu chłodniczego.

Po uruchomieniu silnika z auta zaczyna wydobywać się gęsty dym. Oszuści wykorzystują ten efekt, aby wmówić właścicielowi, iż silnik uległ poważnej awarii, a następnie zaproponować znacznie niższą cenę.

Dokładnie taką sytuację przeżyli Mark Roffey i Carol Crawford z miejscowości Paris w Ontario.

Para wystawiła na Facebook Marketplace swojego Hyundaia Santa Fe z 2016 roku za 7000 dolarów. Jeszcze tego samego wieczoru pojawiło się dwóch mężczyzn zainteresowanych zakupem, z czego jeden poprosił o obejrzenie bagażnika.

– Sprawdzał dywaniki i koło zapasowe, całkowicie odciągając moją uwagę. Nie widziałem, co robi drugi mężczyzna. Nie zauważyłem, iż podszedł do przodu auta i otworzył maskę – opowiadał Roffey w rozmowie z CTV News Toronto.

Później, po obejrzeniu nagrań z monitoringu, Roffey zauważył, iż kamera najprawdopodobniej zarejestrowała moment, w którym jeden z mężczyzn otwiera maskę i rozlewa olej w komorze silnika.

Potencjalny kupiec poprosił następnie o jazdę próbną. Po wyjechaniu z podjazdu gwałtownie jednak zawrócił i cofnął samochód.

– Drugi mężczyzna, który stał w pobliżu, przykucnął i wlał jakiś płyn do rury wydechowej – relacjonował Roffey.

Po krótkiej przejażdżce wrócili, a z wydechu natychmiast zaczął wydobywać się dym.

– Wszędzie było pełno białego dymu, a ten drugi mówił: „Spójrzcie, olej jest wszędzie” – wspominał.

Roffey dodał, iż obaj mężczyźni próbowali przekonać go, iż silnik uległ zniszczeniu, a samochód praktycznie nie ma już wartości.

– Byłem kompletnie zdezorientowany i w szoku. Pomyślałem, iż coś musiało się stać, skoro wszędzie była ropa – mówił.

Choć pierwotnie domagał się 7000 dolarów, mężczyźni przekonywali go, iż konieczna będzie wymiana silnika. Zaproponowali, by przyjął 1000 dolarów i pozbył się problemu.

Roffey zgodził się na tę ofertę. Oszuści zapłacili gotówką, zabrali dodatkowy komplet opon i odjechali.

Po powrocie do domu opowiedział żonie o całej sytuacji. Wtedy wspólnie zdecydowali się sprawdzić nagrania z kamer.

– Zapytałam Marka: „Czy oni w ogóle zaglądali pod maskę?”. Odpowiedział, iż nie. Powiedziałam: „Zobaczmy nagranie”. Gdy to zobaczyliśmy, wiedzieliśmy już, iż zostaliśmy oszukani – powiedziała Crawford.

– To było zwykłe oszustwo.

Eli Melnick, śledczy zajmujący się oszustwami samochodowymi w branży ubezpieczeniowej, ocenił, iż sprawcy dokładnie wiedzieli, co robią, dolewając olej w taki sposób, by po nagrzaniu silnika stworzyć pozory poważnej awarii.

– Wszyscy znamy zasadę „kupujący niech się strzeże”. W tym przypadku pasuje raczej „sprzedawca niech się strzeże” – powiedział Melnick.

– Bardzo wiarygodnie wmówili właścicielowi, iż jego samochód ma zniszczony silnik – dodał.

Roffey nie ukrywał złości i rozczarowania, iż stracił 6000 dolarów, ufając obcym osobom.

– To strasznie frustrujące. Nie potrafię zrozumieć, jak ktoś może spokojnie spać po wyrządzeniu czegoś takiego innym ludziom – podsumował.

Idź do oryginalnego materiału