Brak kagańca, brak smyczy i brak właściciela. Kolejna interwencja z udziałem psa w Łomży

mylomza.pl 1 tydzień temu
Duży, biały pies w typie bullowatego – bez smyczy, bez kagańca i przede wszystkim bez właściciela. Zwierzę kręciło się w okolicy skrzyżowania ul. Sikorskiego i Wojska Polskiego, wzbudzając strach wśród przechodniów. Nie ma się co dziwić. Po dwóch ostatnich sprawach z pogryzionymi dziećmi w naszym mieście, widok mocnego psa biegaającego samopas musiał podnieść ciśnienie niejednej osobie.
Zareagowali świadkowie, którzy postanowili nie czekać na rozwój wypadków i zadzwonili po straż miejską.


– Pies biegał luzem, bez kagańca, bez nikogo. Mieszkańcy nas zaalarmowali, mocno wyczuleni po tych ostatnich historiach z ugryzieniami – przyznaje w rozmowie z nami komendant Paweł Żebrowski.


Patrol pojechał na miejsce, odłowił psa i dopilnował jego bezpiecznego przekazania do schroniska. Ale jego właściciel – jeżeli w ogóle się odnajdzie – nie ma co liczyć na to, iż po prostu przyjdzie i zabierze go do domu.


- Schronisko nie wyda psa od ręki. Najpierw właściciel musi stawić się u nas, dopełnić wszystkich formalności i to my wydajemy zgodę na zwrot zwierzęcia – twardo zaznacza komendant Żebrowski.


Trudno się dziwić gorączkowej reakcji mieszkańców i bezkompromisowemu podejściu służb. Pamięć po lipcowych incydentach jest w Łomży aż nader świeża:

Zaledwie 2
Idź do oryginalnego materiału