We wtorek, 24 lutego, korytarz przed salą nr II bialskiego sądu wypełniała wymowna cisza. Maciej Ch., właściciel niewielkiego gospodarstwa na terenie gminy Biała Podlaska, niepewnym krokiem przemierzał korytarz nerwowo ściskając w dłoniach czapkę. Towarzyszyli mu synowie, wezwani w charakterze świadkó
w.Rodzinny biznesProces obnażył kulisy działania rodzinnego biznesu, który funkcjonuje od marca 2023 roku. Oficjalnie firma państwa Ch. zajmuje się odprowadzaniem i oczyszczaniem ścieków, sprzedażą maszyn rolniczych oraz usługami wspomagającymi transport lądowy. W rzeczywistości, choć w rejestrze CEIDG jako jedyna właścicielka widnieje żona oskarżonego, to 49-latek od początku brał na siebie całą „brudną robotę”. Wykorzystując ciągnik Zetor i podpiętą do niego beczkę, odbierał ścieki bytowe i mętną wodę z basenów mieszkańców okolicy. Nieczystości zamiast trafiać do profesjonalnych punktów zlewnych, systematycznie lądowały bezpośrednio w
ziemi.Lista przewinień, którą na podstawie ustaleń policji oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie odczytała sędzia Dorota Norwa, była długa. Śledczy udokumentowali czarną serię zrzutów w 2025 roku. W lipcu oraz październiku dochodziło do wylewania nieoczyszczonych ścieków bytowych na działki w obrębie Sławacinka Starego. Podobny los spotkał grunty rolne w Ciciborze Dużym, gdzie oskarżony pozbywał się zawartości beczki w lipcu i wrześniu, wybierając miejsca w bliskim sąsiedztwie budowanej autostrady A2. Kolejny incydent odnotowano 12 sierpnia, kiedy to skażone nieczystościami odebranymi bezpośrednio z prywatnych zbiorników bezodpływowych zostały pola w Styrzyń
cu.Wylał na pole WaldkaW trakcie składania wyjaśnień w śledztwie Maciej Ch. nie przyznawał się do swoich szkodliwych praktyk i próbował bagatelizować sprawę, twierdząc, iż w beczce znajdowała się jedynie woda z basenu z posesji w Rakowiskach.„Wiedziałem, iż »typki« będą za mną jeździć, bo ich widziałem. No i gwałtownie wylałem wybraną zawartość około 3-4 tysiące litrów na pole” – odczytała sędzia z protokołu z zeznaniami oskarżonego. Pytany o zgodę właściciela terenu, mężczyzna odpowiadał wówczas wymijająco, iż pole należy do jego kolegi Waldka, którego nazwiska nie pamięta. „Ale o takich rzeczach to ja go nie informuję” – dodał.Te niespójne tłumaczenia nie przekonały oskarżycieli publicznych – Wydziału Prewencji KMP w Białej Podlaskiej oraz WIOŚ w Lublinie. Choć na rozprawie stawiła się jedynie oskarżycielka z ramienia policji, aspirant Ewelina Nestorowicz, brak przedstawiciela inspektoratu nie wstrzymał procedowania sprawy. Na samej sali rozpraw oskarżony nie chciał już składać nowych wyjaśnień, jednak tym razem przyznał się do wszystkich zarzuconych mu czynów. Jego zachowanie zdradzało silne napięcie – nie patrzył w stronę przedstawicielki Temidy, uporczywie wodził wzrokiem po blacie stołu, a to przesuwał portfel, a to leżące przed nim
dokumenty.Licytacja o karę– Sądy mają inne zmartwienia niż takich jak ja – rzucił w stronę sędzi Maciej Ch., gdy padło pytanie o dobrowolne poddanie się karze. Sędzia Dorota Norwa, słysząc tę deklarację, sięgnęła po leżący na blacie gruby kodeks i zaczęła wertować kartki w poszukiwaniu konkretnego przepisu. Zaznaczyła, iż może jedynie podpowiedzieć, jakie jest zagrożenie, po czym odczytała treść artykułu 154 paragraf 2 Kodeksu wykroczeń.– Czyli to kara 500 zł to jest najniższa kara? Tak? – dopytywał oskarżony nie przerywając nerwowego przesuwania przedmiotów po blacie. Sędzia wyjaśniła, iż propozycja wymiaru kary musi paść bezpośrednio z jego ust. Wówczas 49-latek zadeklarował: – Proponuję karę najniższą przewidzianą przez kodeks. o ile to jest 500 zł, to tak, chcę karę 500 zł grzywny.Sędzia ogłosiła chwilę przerwy, by rozważyć zasadność wniosku. Po powrocie na salę uznała, iż przy ośmiu zarzutach minimalny wymiar kary byłby niewspółmierny do winy. – Z uwagi na ilość czynów zarzucanych panu, sąd uzależnia uwzględnienie wniosku od podwyższenia kary grzywny do kwoty tysiąca złotych – oznajmiła stanowczo. Maciej Ch. nie zamierzał negocjować. Jedynie wzruszył ramionami, spojrzał w dół i mruknął: – Niech będzie. Nie będziemy tutaj drążyć tematu i chodzić po są
dach.Koniec procederuOstatecznie zapadł wyrok skazujący obejmujący tysiąc złotych grzywny oraz sto złotych opłaty sądowej. Sędzia szczegółowo pouczyła mężczyznę, iż dobrowolne przyznanie się do winy w tym trybie zamyka mu drogę do kwestionowania faktów i wysokości kary w apelacji.– Dzisiaj pan się zgodził na tę kwotę, natomiast w apelacji nie może pan zarzucić, iż ta kwota jest nieadekwatna. Nie może pan również podnieść, iż inaczej było, niż jest opisane w zarzutach. Rozumie pan to? – dopytywała sę
dzia.Maciej Ch. potwierdził zrozumienie pouczenia jedynie krótkim skinięciem głowy i niemal natychmiast opuścił salę rozpraw. Wyraźnie się spieszył, by jak najszybciej zostawić za sobą mury sądu. Prawie biegnąc przez korytarz pytania dziennikarki zbył milczeniem. Nie zatrzymując się ani na moment, kierował się prosto do wyjścia. Jego synowie nie czekali na ogłoszenie wyroku ani na ojca – pojechali sami znacznie wcześniej, rezygnując z obserwowania finału sprawy. Dobrowolne poddanie się karze przez Macieja Ch. zamknęło postępowanie, oszczędzając im konieczności opowiadania przed sądem o szczegółach rodzinnego
biznesu.Międzyrzec Podlaski. Hanna Paluszkiewicz honorową obywatelką miastaPrzegląd informacji z 27 lutego 2026. Biała Podlaska, Międzyrzec Podlaski, Łosice, ParczewLubelskie. 3 godziny walki o życie jelenia, który wpadł do Bugu [ZDJĘCIA]